Po szczycie UE szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy przestrzegł Parlament Europejski przed lekkomyślnym odrzuceniem uzgodnionego przez przywódców budżetu UE na lata 2014-2020 i nawoływał, by PE - tak jak przywódcy - wziął odpowiedzialność za budżet.
"Rada Europejska wykazała swoją odpowiedzialność, to czas na odpowiedzialność. Pracowaliśmy bardzo długo (nad porozumieniem budżetowym - PAP), wielu myślało, że nie będziemy w stanie uzyskać takiego rezultatu" - zaznaczył Van Rompuy, który przewodniczył zakończonym w piątek po południu rozmowom.
Wyraził nadzieję, że PE weźmie odpowiedzialność za budżet podobnie jak przywódcy, bo gra toczy się o dobrobyt regionów, ludzi, firm oraz o miejsca pracy i zatrudnienie młodych.
"Parlament (Europejski) musi też zaakceptować swoją odpowiedzialność. Budżet europejski nie jest ćwiczeniem księgowym. Zależy od tego przetrwanie regionów, całych grup społecznych. Myślę więc, że trzeba poważnie zastanowić się przed odrzuceniem budżetu europejskiego" - przestrzegał Van Rompuy.

Odniósł się w ten sposób do podnoszonej przez szefa PE Martina Schulza kwestii różnicy pomiędzy tzw. zobowiązaniami a płatnościami w budżecie UE, które są mniejsze od zobowiązań. Schulz uważa, że różnica ta grozi deficytem unijnego budżetu, i ostrzegł, że się pod tym nie podpisze.
"W poprzedniej perspektywie finansowej 2007-2013, różnica między zobowiązaniami i płatnościami wynosiła ok. 5 proc., mówimy o podobnej skali w tym budżecie (na lata 2014-2020 - PAP). Nie ma więc nic nienormalnego w różnicy pomiędzy zobowiązaniami a płatnościami" - uspokajał Van Rompuy.(PAP)
jzi/ kar/ asa/





























































