Ustawa frankowa – (nie)wszystkie pytania i wątpliwości

główny analityk Bankier.pl

Propozycje Kancelarii Prezydenta niosą ze sobą poważne konsekwencje dla systemu bankowego Polski. O ile sama kwestia zwrotu spreadów wydaje się uzasadniona, to przyglądając się szczegółom ustawy, pojawia się mnóstwo pytań i wątpliwości.

Uważam, że spready walutowe pobierane przez niektóre banki – dziwnym zbiegiem okoliczności były to banki zaangażowane w kredyty „frankowe” – nie były uczciwą praktyką biznesową i zwrot nadpłaconych kwot jest uzasadniony. Problem w tym, że nie powinno się tego robić ustawą!

„Spready bankowe były ustalane w sposób sprzeczny z obowiązującym prawem, a świadczenia pobrane z tytułu ich stosowania są świadczeniami nienależnymi, kredytodawcy zobowiązani są do ich zwrotu” – pisze Kancelaria Prezydenta w uzasadnieniu do projektu ustawy frankowej. Z całym szacunkiem dla prezydenckich prawników, ale to nie oni są władni określać, co jest, a co nie jest zgodne z prawem. Ani tym bardziej określać, że coś było niezgodne z mocą wsteczną. I tylko do 26 sierpnia 2011 roku, bo po tej dacie wszelkie spready były już z prawem zgodne.

(fot. Krystian Maj / FORUM)

Prezydencka propozycja jako „uzasadniony zarobek dla operacji walutowych” uznaje prowizję w wysokości 0,5% względem kursu NBP. W przypadku pary frank-złoty byłaby więc to kwota rzędu 1-2 groszy. Czy od momentu wejścia w życie tej ustawy każdy spread walutowy przewyższający 0,5% stanie się nielegalny? Dlaczego np. nie będzie można domagać się zwrotu „nienależnego” spreadu zapłaconego w kantorze? Albo naliczonego w banku przy okazji płatności kartą za granicą? Skąd w ogóle wzięto owe 0,5%?

„Limit niesłuszności”

W kontekście uznania wysokich spreadów za „świadczenie nienależne” dziwi też fakt wprowadzenia limitu w wysokości 350 tys. zł sumy kredytu ograniczającego zwrot spreadów. Czy to oznacza, że spready pobrane od wyższych kwot już nie były nienależne? Jeśli bank pobrał od klienta np. 35 tysięcy, to pierwszą połowę z tego zabrał nielegalnie a drugą legalnie?

Kolejnym znakiem zapytania jest dla mnie przyjęcie odsetek w wysokości połowy odsetek ustawowych. A dlaczego połowy? W każdej innej tego typu sytuacji sąd nakazałby zwrot w wysokości 100% odsetek ustawowych.

KNF panem życia i śmierci

Jeszcze więcej pytań budzi koncepcja restrukturyzacji kredytów walutowych rękoma Komisji Nadzoru Finansowego. Sam pomysł, aby to KNF poprzez działania regulacyjne „zachęcił” banki do negocjacji z kredytobiorcami i dobrowolnej konwersji długów frankowych na złotowe, uważam za krok w dobrym kierunku. „Dobrowolność wymuszona” (to cytat z prezesa Glapińskiego) stawia banki w trudnym położeniu i zdecydowanie poprawia pozycję negocjacyjną walutowych dłużników.

Jeśli ta propozycja wejdzie w życie, czas będzie grał na niekorzyść banku, który z każdym rokiem będzie ponosił coraz wyższe koszty utrzymania kredytów walutowych. Przykładowo w jednym z banków wartość nominalna walutowych kredytów mieszkaniowych wynosi 14,7 mld złotych, co stanowi jedną trzecią całego portfela kredytowego. Obecnie kredyty te mają wagę ryzyka równą 150%, co oznacza, że przy minimalnym wymaganym współczynniku wypłacalności 8% (w praktyce KNF wymaga 12%) walutowy portfel angażuje 1,76 mld zł kapitału regulacyjnego przy całkowitym kapitale własnym 5,08 mld zł. Gdyby KNF podniósł wagę ryzyka np. do 450% (czyli trzykrotnie), to bank musiałby gdzieś „znaleźć” dodatkowe 3,5 mld zł. Niewątpliwie byłaby to silna „zachęta” do zaoferowania klientom korzystnych warunków.

Odrzucenie gorącego kartofla

Odrzucenie gorącego kartofla

Nowy pomysł kancelarii prezydenta Dudy i Komitetu Stabilności Finansowej mający na celu rozwiązanie kwestii kredytów walutowych (nie tylko we frankach) wzbudził potężny optymizm na GPW – w sektorze bankowym. Mówiono, że gołym okiem widać dla kogo te propozycje są korzystne (w domyśle: dla banków). Nie do końca tak jest, co postaram się udowodnić - pisze Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion

Problem w tym, że KNF nie będzie wydawał rekomendacji ogólnych dla całego sektora tylko indywidualne „zalecenia”. Nie trudno się domyślić, że w takim wypadku wysokość regulacyjnego domiaru będzie zależała od siły kapitałowej banku. A co za tym idzie, różnie będą traktowani klienci poszczególnych banków. Banki o niewielkim zaangażowaniu we franku lub mocnej pozycji kapitałowej będą przez KNF „zachęcane” mocniej niż banki najbardziej zaangażowane w walutowe hipoteki. W rezultacie banki o niskim udziale „franków” będą bardziej skłonne udzielić lepszych warunków przewalutowania niż te najbardziej „ufrankowione”.

Trzeba będzie dokapitalizować banki?

Jeśli KNF zdecyduje się mocniej „dokręcić” śrubę bankom, część z nich będzie zmuszona pozyskać nowy kapitał. Tyle że stan europejskiego sektora bankowego jest taki, że mało kto pali się do inwestowania w tę branżę. Opcją pozostaje jedynie dokapitalizowanie przez zagraniczne spółki-matki (które na ogół same borykają się z problemem zbyt niskich kapitałów własnych) albo „repolonizacja”. Czyli wyłożenie gotówki przez PZU, PFR i ewentualnie OFE. Tych pieniędzy może być jednak zbyt mało w kontekście planowanej „repolonizacji” Pekao czy Raiffeisen Polbanku.

Co więcej, w skrajnych przypadkach właściciele banków mogą podjąć decyzję o ogłoszeniu upadłości. Kto wtedy poniesie koszty? Zgodnie z niedawno implementowaną dyrektywą BRRD będą to w pierwszym rzędzie obligatariusze i deponenci. To jest wejście na grząski grunt bail-inów testowanych obecnie na bankach włoskich, a uprzednio na Cyprze.

Być może moje wątpliwości i spekulacje idą zbyt daleko. Jednakże rozpoczynając majstrowanie przy sektorze bankowym, trzeba się wykazać ostrożnością i przezornością sapera. Jeden nierozważny krok i na frankowej minie wylecieć może cała gospodarka.

Tym bardziej, że Kancelaria Prezydenta nie wycofała się z przymusowego i automatycznego przewalutowania wszystkich kredytów walutowych. Groźba ta została odłożona o rok i ma służyć jako straszak na "krnąbrne" banki. Na stole pozostaje także opcja „zwrotu kluczy” w zamian za umorzenie długu, co pozostawiłoby banki z miliardowymi stratami. Reasumując: bankowcy nie bardzo mają powody do zadowolenia, a z drugiej strony frankowi dłużnicy osiągnęli może z 10% tego, na co (nierealnie) liczyli.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
4 2 ~Frankowiczka

Prezydent Duda oszukał frankowiczow.Zwodzil nas pan przez rok .W tym czasie ustawa 500 +weszła w życie
A my kim jestesmy dla Pana ?

! Odpowiedz
7 5 ~hm

Nie mam zamiaru spłacać waszych mieszkań z moich podatków

! Odpowiedz
0 3 ~Mario0505 odpowiada ~hm

O czym ty bredzisz, gdzie jest mowa o spłacie z podatków.
Nie pewnie to taki debilny wpis dla wpisu.
Wiesz każdy może zaistnieć w sieci.

! Odpowiedz
0 1 ~Baca odpowiada ~hm

Jesteś idiotą kolego.

! Odpowiedz
4 4 ~gość

Każdy komentarz zawierający wulgaryzmy powinien zostać usunięty redakcjo bankiera. Kredytobiorcy są wyzywani obrażani. Trolle bankowe potrafią przede wszystkim wyzywać.

! Odpowiedz
3 9 ~mDziad

Po co było powoływać zespół ekspertów który pracował przez 1,5 roku, zwodzić obywateli wizjami "kursu sprawiedliwego"itp by na koniec nie zrobić z tym nic! Pomysłów było wiele ale RYCERZ OBSRAŁ ZBROJĘ i nic z tego nie wyszło.

! Odpowiedz
2 6 ~Prawda

Prezydent Duda oszukał frankowiczów. Jego doradcy są mile widziani w każdym banku.

! Odpowiedz
1 6 ~tyuio

Orban oczy przeciera ze zdziwienia, i już wie, Dudy ostatnia kadencja.

! Odpowiedz
1 7 ~a-niech-to

Po takim oszustwie wobec frankowiczów widać, że walka z trybunałem nie była dla ludzi, aby bronić interesów ludzi przeciw na przekór liberałom, lecz tylko i wyłącznie dla partyjnych interesów.PIS.

! Odpowiedz
11 9 ~mateusz

No cóż kredyt to umowa i nie ma i nie było przymusu jego brać. Jeżeli ktoś bierze 200-400 tys. zł kredytu hipotecznego na 20-30 lat to powinien mieć sprawę z każdej strony sprawdzoną. Jeżeli taka osoba tego nie robi jest osobą infantylną i mało odpowiedzialną . Dlaczego za głupotę frankowiczów ma płacić polski podatnik. Jestem zdecydowanie przeciwny takiej pomocy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz

Pobierz program PIT 2016

Program Pit 2016

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,0% III 2017
PKB rdr 2,9% IV kw. 2016
Stopa bezrobocia 8,1% III 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 577,86 zł III 2017
Produkcja przemysłowa rdr 11,1% III 2017

Znajdź profil

Księgarnia Bankier.pl

Giełda. Skuteczne strategie nie tylko dla początkujących Giełda. Skuteczne strategie nie tylko dla początkujących Cena: 39,90 zł  Zamów książkę

Znajdź nas na Facebooku

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl