Deprecjacja dolara nie wynika ani z sytuacji na amerykańskim rynku kapitałowym, nie jest związane również z kondycją amerykańskiej gospodarki. Jej przyczyny dopatrywać należy m.in. w ostatnich zaleceniach banków inwestycyjnych, które rekomendują inwestycje na japońskiej giełdzie kosztem spółek notowanych w USA i Wielkiej Brytanii. Analitycy tych banków zalecają realokację kapitału na japońska giełdę, gdyż rynki azjatyckie mogą bardziej skorzystać na ożywieniu w USA niż giełdy amerykańskie. Popyt na europejską walutę stymulowany był również dzięki pogłoskom po przejęciach. Brytyjski koncern tytoniowy Imperial Tobacco ogłosił, że zakupi 90 proc. udziałów niemieckiego producenta papierosów Reemtsmy. Wartość transakcji szacowano na 5,22 mld euro.
Według opublikowanych w minionym tygodniu wskaźników amerykańska gospodarka dużymi krokami wychodzi z recesji. Instytut Zarządzania Podażą (ISM) podał, że wskaźnik aktywności w amerykańskich sektorach poza branżą wytwórczą wzrósł w lutym do 58,7 pkt. i osiągnął najwyższy poziom od listopada 2000 roku. Wskaźnik znacząco przekroczył oczekiwania rynku (analitycy oczekiwali wskaźnika na poziomie 51,7 pkt.) i wzbił się powyżej poziomu 50 punktów. Indeks nowych zamówień, który jest miernikiem przyszłej koniunktury w branży również przekroczył poziom 50 punktów i osiągnął w lutym 57,3 punktu. Wzrost wykazały również wskaźnik zamówień w amerykańskim przemyśle. Wzrósł on drugi raz z rzędu (o 1,6 proc), co odczytywane jest jako znak, że fabryki zaczynają wydobywać się z półtorarocznego kryzysu. Największy popyt notowano w przemyśle motoryzacyjnym i informatycznym.
Zupełnym zaskoczeniem okazał się raport o wydajności pracy i bezrobociu. W ostatnich trzech miesiącach ubiegłego roku wydajność amerykańskich pracowników wzrosła o 5,2 proc. Wcześniejsze dane mówiły o 3,5 procentowym wzroście, analitycy spodziewali się wzrostu wydajności o 4,5 procent. Dane o wydajności pracy są jednym z najważniejszych wskaźników wyznaczających kondycję i elastyczność największej gospodarki świata. Piątkowy raport o bezrobociu zaskoczył cały rynek. Podczas gdy od początku tygodnia mówiło się, że stopa bezrobocia wzrośnie kolejny raz z rzędu a liczba nowych miejsc pracy spadnie, to z danych Departamentu Pracy wynika zupełnie co innego. Liczba nowych miejsc pracy poza rolnictwem wzrosła w lutym o 66 000, a stopa bezrobocia spadła do poziomu 5,5 proc.
W wystąpieniu przed Komisją Senacką prezes Fed Alan Greenspan oświadczył, że Stany Zjednoczone recesję mają już za sobą. Greenspan zazwyczaj wygłasza ten sam tekst dwukrotnie - najpierw przed komisja Izby Reprezentantów, a następnie przed komisją Senatu. Tym razem dokonał nieoczekiwanej zmiany w tekście swojego wystąpienia z ubiegłego tygodnia, kiedy to stanowczo podkreślił, że ożywienie gospodarcze nadejdzie, choć nie tak szybko jak podczas poprzednich kryzysów. Cześć analityków sądzi, że podczas najbliższego posiedzenia amerykańskiego banku centralnego, planowanego na 19 marca, może zostać zmienione nastawienie banku do polityki monetarnej. Niektórzy analitycy spodziewaj się, że już w połowie tego rok amerykańskie stopy procentowe zostaną podwyższone.
W tym tygodniu kurs EUR/USD powinien jeszcze konsolidować w przedziale 0,8700 – 0,8860, w dłuższym terminie spodziewamy się jednak dalszych jego wzrostów. Tym samym sugerujemy, aby spadki w okolice 0,8700 USD/EUR inwestorzy wykorzystali do zajmowania długich pozycji w euro.






























































