REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Tygodniowy komentarz rynkowy 20/2013

2013-05-21 12:00
publikacja
2013-05-21 12:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Rynki akcji w USA i Europie Zachodniej z dużą konsekwencją i bez większej korekty wciąż pną się w górę, czyli nic nowego. Nowością, sporą niespodzianką, a może nawet ?cudem nad Wisłą? można natomiast nazwać przełamanie kilkumiesięcznej niemocy na giełdzie warszawskiej. Indeks WIG od początku maja zyskał już ponad 4% i wszystko wskazuje na to, że będzie to pierwszy wzrostowy miesiąc w tym roku. Czy majowa reaktywacja zapoczątkuje dłuższy trend wzrostowy?


Zacznijmy od szczypty historii i statystyki. Postanowiliśmy znaleźć odpowiedź na pytanie, w którym roku zachowanie indeksu S&P500 było najbardziej zbieżne z tegorocznym rajdem ?byków?? Historia giełdy amerykańskiej jest dość długa, a więc wyzwanie okazało się dość pracochłonne, choć znalezienie najbardziej odpowiedniego przypadku nie wymagało podróży w aż tak odległą przeszłość. Był to, bowiem rok 1995 (wykres 1 i 2), w którym nastąpiło przyspieszenie długoterminowej hossy trwającej na amerykańskim rynku akcji od 1982 roku (z krótkimi, choć w niektórych przypadkach dotkliwymi korektami, jak choćby ta z 1987, czy 1990 roku). Przyspieszenie wzrostu od 1995 roku było tak silne, że indeks S&P500 osiągnął swoje maksimum około 5 lat później na poziomie o około 240% wyższym, wyznaczając szczyt tzw. ?hossy internetowej?. Sam 1995 rok zakończył się wzrostem indeksu rzędu, około 34%, co oznacza, że gdyby analogia była kontynuowana w kolejnych miesiącach, to S&P500 zakończyłby 2013 rok na poziomie powyżej 1900 pkt.. Oczekiwanie na większą korektę, aby wejść na rynek akcji nie miałoby w takim przypadku żadnego sensu. Kontynuacja tendencji wzrostowej a?la 1995 oznaczałaby dla amerykańskiego rynku akcji wejście w nowy długoterminowy trend wzrostowy i potwierdzenie wybicia z konsolidacji trwającej od ponad 10-ciu lat. Skoro tak, to warto przeanalizować zachowanie S&P500 w takim właśnie horyzoncie (wykres 2). Aktualna wartość indeksu znajduje się o 2,3 odchylenia standardowego od 34-miesięcznej średniej. Jest to wartość, którą można uznać za ekstremalnie wysoką, ponieważ przy zbliżonym poziomie zakończyła się hossa z lat 2003-2007, po której nastąpił kryzys finansowy. Podobne okoliczności towarzyszyły również rozpoczęciu korekty na amerykańskim rynku akcji na wiosnę 2012 roku. Potencjalnie mamy, więc kolejny argument za rozpoczęciem większej spadkowej korekty. Problem polega na tym, że przyspieszenie wzrostu w 1995 roku wiązało się z utrzymywaniem ekstremalnej wartości indeksu S&P500 powyżej 2 odchyleń standardowych od 34 miesięcznej średniej przez okres kilkunastu miesięcy.

Tak więc, samo zachowanie indeksu S&P500 tak na wykresie, jak i z punktu widzenia statystyki i historii nie rozstrzyga o tym, czy będziemy mieli większą korektę, czy kontynuację długoterminowej hossy. Potencjalnie, ze względu na aktywność banków centralnych możliwy jest wariant optymistyczny, ale jeśli za wzrostem indeksów nadążać będą tylko oczekiwania i nadzieje inwestorów, a nie gospodarcze realia, to skończy się równie boleśnie, jak w przypadku poprzednich baniek spekulacyjnych wykreowanych przez FED.

Wykres 1: Indeks S&P500 wykres dzienny 2013 vs 1995. Źródło: opracowanie własne na podstawie danych stooq.com.

Wakacje na giełdzie

Wykres 2: Indeks S&P500 wykres miesięczny i jego odchylenie od długoterminowego trendu. Źródło: opracowanie własne na podstawie danych stooq.com.

Czy obecne otoczenie fundamentalne wspiera wariant roku 1995? Dane makroekonomiczne napływające od dłuższego czasu z USA raczej nie uzasadniają tak silnego wzrostu indeksu S&P500, z jakim mamy do czynienia w roku bieżącym. Sytuacja gospodarki w 1995 roku była z całą pewnością inna niż obecnie. Zasadniczą różnicę stanowi znacząco wyższy aktualnie poziom zalewarowania zarówno sektora publicznego, jak i gospodarstw domowych nie tylko w USA, ale także w Europie i innych krajach świata. Ówczesny boom gospodarczy napędzany był postępem technologicznym i silną ekspansją kredytową, zaś dziś hipotetycznie tylko pierwszy z tych czynników może stanowić wsparcie dla gospodarki. Analizując aktualny poziom rentowności amerykańskich firm warto zwrócić uwagę na zależność pomiędzy ich zyskami w relacji do PKB a stopą oszczędności amerykańskich gospodarstw domowych i sektora publicznego (wykres 3). Zależność jest dość prosta, im więcej Amerykanie oszczędzają, tym niższe zyski generują firmy. Obecnie poziom zysków firm w relacji do PKB jest rekordowy i przekracza 10% (w 1995 poniżej 8%), co wiąże się z ujemną stopą oszczędności rzędu -5% (w 1995 roku około +1%). Oznacza to, że USA wciąż wydają ponad stan, tyle, że wydatki gospodarstw domowych zostały w dużej mierze zastąpione wydatkami rządowymi. Jak pokazuje historia na dłuższą metę taki poziom zyskowności firm jest nie do utrzymania (wykres 4). Historycznie wysoki poziom zysków firm w relacji do PKB korelował z niską średnioroczną zmianą zysku firm w horyzoncie kolejnych 4 lat (i odwrotnie). Opisane dane są całkowicie niespójne z wariantem roku 1995 i wskazują na to, że oczekiwania rynku w stosunku do przyszłych zysków firm mogą być obecnie mocno zawyżone.

Wykres 3: Udział zysków firm w USA w relacji do PKB (lewa skala ? niebieska linia) oraz łączna stopa oszczędności gospodarstw domowych i sektora publicznego (prawa, odwrócona skala ? czerwona linia). Źródło: www.hussmanfunds.com.

Wykres 4: Udział zysków firm w USA w relacji do PKB (lewa skala ? niebieska linia) oraz średnioroczna zmiana zysków firm przesunięta o 4 lata wstecz (prawa, odwrócona skala ? czerwona linia). Źródło: www.hussmanfunds.com.

Jeśli oczekiwania rynku w stosunku do przyszłych zysków amerykańskich firm rzeczywiście są zawyżone, to obecne wzrosty na rynku w USA należy traktować w kategorii pompowania kolejnej ?bańki spekulacyjnej? pod patronatem FED. Niewiadomą pozostaje jednak, kiedy rynek zorientuje się w otaczającej go rzeczywistości. Historia pokazuje, że pompowanie baniek spekulacyjnych może trwać dość długo, a w tym czasie analitycy znajdą tysiące powodów, dla których wciąż warto kupić akcje (np. sławna absurdalna wycena każdego kliknięcia na szczycie hossy internetowej). Najlepszą strategią inwestycyjną w takich warunkach jest nie walczyć z trendem, zachowując ostrożność i zdrowy rozsądek, czyli ?płyń z prądem fałszu i wycofaj się w porę?.

Dlatego niezmiennie polecamy fundusze Eques Akcji i Eques Aktywnej Alokacji. Fundusze te powinny przynieść ponadprzeciętne zyski także w dłuższym horyzoncie inwestycyjnym. Z kolei dla inwestorów ceniących sobie przede wszystkim bezpieczeństwo lokat polecamy fundusze przynoszące stabilne i przewidywalne zyski, czyli Eques Obligacji oraz Eques Pieniężny. Oba fundusze od wielu miesięcy charakteryzuje wyróżniająca się i stabilna w czasie stopa zwrotu, co w połączeniu z wysoką płynnością inwestycji, stanowi o atrakcyjności lokacyjnej szczególnie w warunkach niskich stóp procentowych.




Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki