REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Sytuacja makroekonomiczna w kraju w okresie 20.01 - 21.02.2003

2003-03-04 21:04
publikacja
2003-03-04 21:04
Dodaj Bankier.pl w Google
Pod koniec lutego sytuacja gospodarcza kraju wygląda następująco: inflacja radykalnie spadła, a wzrost gospodarczy - jak powiedział prof. Dariusz Rosati z Rady Polityki Pieniężnej - jest anemiczny. Wszyscy zachwycają się wzrostem eksportu, ale nie są w stanie powiedzieć czemu tak naprawdę go zawdzięczamy. Bezrobocie osiąga coraz to wyższe poziomy i według oficjalnych danych w styczniu wyniosło 18,7 proc. Ale to jeszcze nie koniec, bo realny jest wzrost bezrobocia w tym roku do 20 proc., a niektórzy przedstawiają nawet czarne scenariusze mówiące o wzroście nawet do 22 proc. System opieki zdrowotnej znajduje się w rozsypce i nawet wprowadzenie Narodowego Funduszu Zdrowia nie uratuje sytuacji. Nie zmieni tego także dalsze podnoszenie składki na ubezpieczenie zdrowotne, nawet do poziomu 15 proc.

Inflacja i ceny przemysłowe

Według informacji podanych przez Główny Urząd Statystyczny ceny towarów i usług w styczniu 2003 r. wzrosły o 0,4 proc., licząc miesiąc do miesiąca, wobec 0,8 proc. w grudniu. Dane te są zgodne z naszymi oczekiwaniami, że inflacja będzie kontynuowała trend spadkowy, choć nikt nie prognozował tak radykalnego spadku. Pojawiły się też opinie, jakoby w polskiej gospodarce coraz bardziej realne było zagrożenie deflacją.

Ceny produkcji wzrosły o 2,5 proc., licząc rok do roku, a miesiąc do miesiąca wzrosły o 0,4 proc. Potwierdza to przepuszczenia, że inflacja może wzrosnąć w najbliższym kwartale, ale wzrost ten będzie minimalny. Można oczekiwać dalszego wzrostu cen przemysłowych, ponieważ wraz z poprawą konkurencyjności gospodarki, w wyniku dostosowania produkcji do popytu, gospodarka nadal znajduje się w recesji, przedsiębiorstwa podwyższają marże celem zwiększenia zysków. Czynnikiem zewnętrznym, który może mieć wpływ na podwyższenie inflacji w Polsce jest wzrost cen ropy naftowej. Jeśli w marcu dojdzie do wojny z Irakiem ceny paliw wzrosną.

Wzrosły oczekiwania, że Rada Polityki Pieniężnej obniży stopy procentowe na kolejnym posiedzeniu (25 - 27 lutego). Jeśli RPP obniży stopy o kolejne 25 pkt bazowych obniżka ta będzie mocno oddziaływać na rynek (zarówno walutowy, jak i na ożywienie gospodarcze).

Produkcja przemysłowa

Jak poinformował GUS produkcja przemysłowa w styczniu spadła o 5,9 proc. w stosunku do grudnia, a rok do roku wzrosła o 4,2 proc. (po wzroście o 5,1 proc. w grudniu 2002 r.). Rynek prognozował spadek produkcji przemysłowej w styczniu o 5,5 proc. w porównaniu z grudniem i wzrost produkcji w relacji rocznej o 4,4 proc.

Stopa lombardowa i eksport w okresie 01.2001 - 01.2003

Natomiast wskaźnik sprzedaży detalicznej, który naszym zdaniem najlepiej obrazuje aktywność gospodarczą gospodarstw domowych, wzrósł rok do roku o 6,4 proc., a miesiąc do miesiąca spadł o 24 proc. w styczniu bieżącego roku. Wzrósł wskaźnik klimatu koniunktury w przetwórstwie przemysłowym oraz w budownictwie, spadł natomiast wskaźnik koniunktury w handlu detalicznym.

Na podstawie tych danych można stwierdzić, że następuje powolny wzrost gospodarczy w Polsce. Uważam, że wzrost gospodarczy w tym roku będzie niski, ale też wyższy niż w roku 2002. Prognozy dotyczące wzrostu PKB (o 2,5 proc. w tym roku) pozostają niezmienione.

Bezrobocie

Według informacji Głównego Urzędu Statystycznego w styczniu stopa bezrobocia sięgnęła nowego, najwyższego w historii poziomu czyli 18,7 proc., co oznacza, że bez pracy pozostaje 3,3 miliona osób. Wskaźnik okazał się nieco wyższy niż szacowane przez ministra gospodarki i pracy Jerzego Hausnera 18,5 - 18,6 proc. Uważam, że bezrobocie w Polsce ma charakter strukturalny, ponieważ inne wskaźniki gospodarcze dowodzą powolnego wzrostu.

Niezbędne jest dokonywanie reform, które miałyby na celu poprawę sytuacji gospodarczej w kraju, doprowadzając do obniżenia bezrobocia. Reformy takie powinny dotyczyć struktury finansów publicznych, a w szczególności wydatków i uproszczenia kodeksu pracy, a także obniżenia opłat związanych z pracą. Zmiany należałoby wprowadzić w najbliższych miesiącach, aby efekt w postaci niższego bezrobocia widoczny był na koniec tego roku.

Wzrost gospodarczy i koniunktura

Trudno przewidzieć jaki będzie wzrost gospodarczy w tym roku, ze względu na obecną sytuację polityczno-gospodarczą w kraju i zagranicą. W Polsce nie nastąpi ożywienie gospodarcze bez dokonania wcześniej radykalnych reform w finansach państwa, jak i tych związanych z kodeksem pracy i system podatkowym. Ze względu na to, że istnieją silne grupy nacisku, rząd nie jest w stanie dokonać pewnych zmian bez narażenia się na protesty i demonstracje. Także bezrobotni, jak i ci, którzy czują, że ich miejsca pracy są zagrożone (rolnicy i górnicy) demonstrują przeciwko "bezczynności" rządu. Niekiedy prowadzi to do bardzo skomplikowanej sytuacji i utrudnia dalsze posunięcia rządowe.

CPI i PPI w okresie 01.2002 - 03.2003

Sytuacja za granicą jest mocno uzależniona od tego, czy Stany Zjednoczone uderzą na Irak. Sytuacja może ulec zmianie jeśli władze Iraku pójdą na ustępstwa i zaakceptują wszystkie postulaty rezolucji 1441. Sytuacja w UE nie jest najlepsza, a może jeszcze pogorszyć się, ponieważ największe gospodarki - głównie RFN i Francja - przeżywają problemy gospodarcze. Rewidują swoje plany wzrostu PKB. W takiej sytuacji należy zrobić wszystko, by uzależnić wywoływanie wzrostu gospodarczego od czynników wewnętrznych.

Stąd propozycje rządu mające na celu uproszczenie systemu podatkowego, wykorzystanie funduszy "uśpionych" w OFE i przygotowanie nowego programu rozwoju gospodarczego kraju z udziałem Komisji Trójstronnej jest jak najbardziej godne zaufania i poparcia.

Z ekonomicznego punktu widzenia sytuacja jest coraz gorsza, tym bardziej, że wzrasta bezrobocie, produkcja przemysłowa jest nadal bardzo niska, a sprzedaż detaliczna znajduje się w trendzie bocznym, co potwierdza wskaźnik koniunktury bankowej Pengab, który w lutym spadł o 0,5 pkt i jego poziom jest najniższy w historii (9,8 pkt).

Finanse państwa

Nowy rok to nowe wyzwanie. Ministerstwo Finansów kontynuuje swe zmagania związane z utrzymaniem deficytu budżetowego oraz długu publicznego na poziomie, który nie zagrozi wejściu Polski do mechanizmu ERM2. Polska chce w 2005 r. wypełnić kryteria konwergencji, a jedno z nich zakłada, że dług publiczny w relacji do PKB będzie niższy niż 60 proc. W związku z tym Ministerstwo Finansów podało informację, że deficyt budżetowy państwa po styczniu 2003 r. wyniósł 4,123 mln zł, czyli 10,6 proc. rocznego planu. Ustawa budżetowa zakładała, że deficyt w 2003 r. nie przekroczy 38,7 mld zł. Dochody budżetu po styczniu wyniosły 11 617,2 mln zł, czyli 7,5 proc. planu. Wydatki wyniosły 15 740,2 mln zł, czyli 8,1 proc. planu. Natomiast dług publiczny, liczony według polskiej metodologii, na koniec 2002 r. wyniósł ok. 47,5 proc. PKB. Według metodologii UE ESA 95 - ok. 44 proc. W tym roku może on jednak przekroczyć ostrożnościowy próg 50 proc. W 2001 r. dług publiczny wyniósł 41,9 proc. PKB,
zaś z uwzględnieniem poręczeń i gwarancji 43,2 proc.

Jeśli dług wyniesie 60 proc. PKB, albo będzie wyższy, to w kolejnym budżecie państwa i w budżetach samorządów, wydatki nie mogą przekraczać dochodów. Skarb Państwa nie może też udzielać już poręczeń i gwarancji. Według ustawy o finansach publicznych do długu zaliczane są zobowiązania Agencji Rynku Rolnego. Dług powiększony zostaje o poręczenia i gwarancje oraz zobowiązania wymagalne, czego nie ma w metodologii UE. Natomiast według metodologii UE do długu zaliczane są zobowiązania wobec otwartych funduszy emerytalnych, czego nie uwzględnia się w polskiej metodologii.

Pilnym staje się problem znalezienia funduszy na spłaty składek członkowskich w UE. Ministerstwo Finansów naciska na NBP, by uwolnił do siedmiu miliardów dolarów rezerwy rewaluacyjnej. Ministerstwo chce, by bank centralny uwolnił część wartej blisko 27 miliardów złotych rezerwy na pokrycie ryzyka zmian kursu złotego do walut obcych. Tak zwana rezerwa rewaluacyjna stanowi różnicę między średnim kursem po jakim NBP kupił swoje rezerwy w twardej walucie, większość z nich w połowie lat 90., a obecnym kursem wymiany złotego. Dolar kosztuje obecnie 3,82 zł, a euro 4,2 zł, czyli złoty stracił prawie połowę swej wartości. Oznacza to, że duża część pieniędzy - zysków, zaklasyfikowana została jako rezerwa rewaluacyjna. Pragniemy przypomnieć, że rezerwa ta jest wynikiem procedur księgowych i pojawia się w bilansie banku centralnego. Jej uwolnienie i przekazanie rządowi jako części zysku netto NBP wymagałoby dodrukowywania pieniędzy, a przez to zwiększenia podaży pieniądza i poluzowania
polityki monetarnej.

Polityka monetarna

Polityka monetarna prowadzona przez NBP osiągnęła swój cel, jakim było obniżenie inflacji. W tej chwili inflacja w Polsce osiągnęła jeden z najniższych poziomów na świecie i nie grozi nam jej gwałtowny wzrost. Natomiast grozi nam bardziej pojawienie się deflacji. Deflacja polega na obniżaniu ogólnego poziomu cen dóbr i usług, a także produkcji i zatrudnienia, w wyniku ograniczenia dopływu pieniądza do gospodarki. Według tej definicji łatwo zauważyć, że wszystkie trzy zjawiska związane z deflacją występują obecnie w Polsce. Ceny dóbr i usług systematyczne spadają, produkcja znajduje się na niskim poziomie, a pieniądze nie napływają do gospodarki z różnych powodów, m.in. wysokich stóp procentowych, polityki kredytowej banków oraz panującej stagnacji gospodarczej.

Problemem polityki monetarnej jest w tej chwili obniżenie stóp procentowych celem wspomagania wzrostu gospodarczego tak, by jednocześnie nie doprowadzić do deflacji. Wydaje się, że wykonanie tego jest niemożliwe, ponieważ trzeba wywołać aktywność gospodarczą podmiotów stosując inne instrumenty polityki gospodarczej (polityka fiskalna). Należałoby obniżyć stawki podatkowe celem zwiększenia konsumpcji i zahamować spadek cen.

Po wypowiedzi prezesa NBP, Leszka Balcerowicza, że Rada Polityki Pieniężnej będzie dążyć do stabilizacji inflacji na poziomie około 2 proc., można wnioskować, ze istnieje jeszcze przestrzeń na obniżkę stóp procentowych. Uważam, że RPP obniży jeszcze stopy o 1,5 - 1,75 pkt proc. Taka obniżka może nie wywołać efektu w gospodarce, ponieważ już wyczerpały się możliwości oddziaływania na gospodarkę za pomocą polityki monetarnej.

Prognoza

Marzec 2003 r. może okazać się miesiącem przełomowym dla gospodarki zarówno w kraju, jak i za granicą. Będzie już definitywne wiadomo czy Stany zaatakują Irak (i kiedy to nastąpi). Wpływ tego ataku na światową gospodarkę, niezależne od tego czy wojna będzie krótkotrwała czy nie, jest pewny. Ważny będzie przebieg poziomów cen ropy naftowej. Sprawa komplikuje się dodatkowo ponieważ inni członkowie OPEC twierdzą, że mogą uzupełnić lukę powstałą w wyniku braku ropy irackiej na światowym rynku. Natomiast wydaje się, że ta ilość ropy jest znikoma, by spowodować mogła zachwianie cen na rynkach światowych. W związku z tym, ważne będą czynniki psychologiczne. Inwestorzy czując zagrożenia dla źródeł ropy mogą wywindować jej cenę. Wzrost ten może być stłumiony przez większe dostawy ropy od członków OPEC oraz inne większe dostawcy spoza OPEC - Rosja, Norwegia. W związku z tym, wzrost cen ropy nie powinien być długotrwały i nie powinien wywołać wielkich szkód w gospodarce światowej.

Inaczej sprawy mają się w kraju. Czekają nas zaciekłe dyskusje dotyczące ożywienia gospodarczego, przy pomocy krajowych instrumentów: obniżki stóp procentowych, reform systemu podatkowego, uproszczenia kodeksu pracy. Ważne będą rozwiązania prowadzące do pojawienia się w gospodarce pieniędzy, które zostaną przeznaczone na konsumpcję, na inwestycje, które przyczynią się do napędzenia koniunktury.

Najwyższy czas abyśmy przestali liczyć na to, że wzrost gospodarczy za granicą wpłynie na ożywienie polskiej gospodarki.
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Długi

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki