Dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych okazały się lepsze od oczekiwań. Sprzedaż detaliczna, podania o zasiłki, produkcja przemysłowa oraz bezrobocie pozytywnie zaskoczyły. Dobre dane nie zdołały jednak - póki co - pomóc amerykańskiej giełdzie czy dolarowi. Napięta sytuacja międzynarodowa w dalszym ciągu odgrywa bardzo istotną rolę na rynkach finansowych i skutecznie zniechęca inwestorów do kupowania akcji amerykańskich przedsiębiorstw i dolarów. Utrzymująca się niepewność co do wybuchu oraz przebiegu wojny w Iraku będzie miała z pewnością wpływ na dalszy rozwój sytuacji gospodarczej w Stanach Zjednoczonych. W swoim wystąpieniu przed kongresem szef FED-u Alan Greenspan kilkakrotnie podkreślał znaczenie napięcia geopolitycznego i ewentualnej wojny z Irakiem.
Pomimo niekorzystnej sytuacji związanej z dużym napięciem międzynarodowym większość wskaźników makro podpowiada, że ożywienie w Stanach Zjednoczonych nabiera tempa. Może okazać się ono oczywiście nietrwałe, gdyż nie można wykluczyć np. ewentualnych zamachów terrorystycznych na terytorium USA, których konsekwencje dla gospodarki mogłyby być daleko idące.
Bilans handlowy w USA w okresie 06.2001 - 12.2002
Do wskaźników, które napawają optymizmem należy sprzedaż detaliczna. Wyłączając sprzedaż samochodów, wzrosła ona miesiąc do miesiąca o 1,3 proc. Uwzględniając sprzedaż samochodów zanotowano co prawda spadek o 0,90 proc., ale warto pamiętać, że ta składowa ulega silnym wahaniom. W grudniu sprzedaż detaliczna (bez sprzedaży samochodów) wzrosła o 0,20 proc. Pomimo spadku zaufania konsumentów, co znalazło odzwierciedlenie w spadku indeksu uniwersytetu Michigan w lutym do 79,20 pkt z 82,4 pkt w styczniu, konsumpcja pozostaje na wysokim poziomie i znajduje się obecnie na powyżej 2,5 proc. Dane o produkcji przemysłowej również okazały się zachęcające. Produkcja wzrosła miesiąc do miesiąca o 0,70 proc. Z wyłączeniem samochodów produkcja wzrosła o 0,10 proc. Wskaźnik ISM (koniunktury w sektorze wytwórczym) zarówno w styczniu, jak i w lutym, znalazł się powyżej 50 pkt. Poziom 50 pkt przyjmuje się za granicę pomiędzy poprawą koniunktury a jej pogorszeniem. Dane ISM wskazują więc na
szanse dalszego wzrostu produkcji w nadchodzących miesiącach. W lutym ukazały się również lepsze od oczekiwań dane o bezrobociu, które spadło poniżej 6 proc. (wyniosło 5,7 proc.). Lepsze od oczekiwań okazały się również dane dotyczące nowych miejsc pracy. Po spadku o 156 tys. w grudniu ich liczba wzrosła w styczniu o 143 tys.
Inflacja w USA w okresie 1986 - 2002
Niski poziom stóp procentowych oraz utrzymujące się zagrożenie dla trwałego ożywienia w USA przyczyniły się do pojawiania opinii o zagrożeniu deflacją. Ostatnie dane dotyczące wskaźników cen produkcji konsumentów, jak i producentów (CPI, PPI) wskazują jednak, że zagrożenie to oddala się. W styczniu inflacja wzrosła w USA o 0,30 proc., najszybciej od dziewięciu miesięcy. Wzrost ten spowodowany został przede wszystkim wzrostem cen energii. Z wyłączeniem cen żywności i energii wskaźnik CPI wzrósł jedynie o 0,10 proc. (trzeci raz na przestrzeni czterech miesięcy). Wskaźnik cen producentów wzrósł w styczniu o 1,6 proc. - czyli w tempie najszybszym od 13 lat. Wyłączając ceny energii oraz żywności wskaźnik wzrósł o 0,90 proc. - czyli w tempie najwyższym od 16 lat. O ile jeszcze w zeszłym roku wielu analityków wskazywało na zagrożenie deflacją, obecnie pojawia się coraz więcej głosów o rosnącym zagrożeniu inflacją. Czynnikiem, który dodatkowo może wpłynąć na wzrost inflacji jest
słabnący dolar.
Gospodarka amerykańska znajduje się obecnie na dobrej drodze chociaż w dalszym ciągu stoi przed nią wiele zagrożeń. Nie wiadomo jak wpłyną na nią w długim okresie cięcia podatków oraz wzrost wydatków rządowych. Nie można wykluczyć również negatywnego wpływu związanego z przedłużającym się okresem niepewności co do wojny z Irakiem. Dużym zagrożeniem pozostają również możliwe ataki terrorystyczne na terytorium USA. Jeżeli zewnętrzne czynniki zaczną sprzyjać ożywieniu, amerykańska gospodarka powinna - przynajmniej w krótkim okresie - zdecydowanie szybciej się rozwijać.
Euroland
Utrzymująca się niepewność związana z sytuacją w Iraku oraz wiążący się z nią wzrost cen paliw, oznaczają pogorszenie warunków dla ożywienia gospodarczego. Wzrost notowań euro powyżej 1,07 złagodził nieco wzrost cen paliw. Cena ropy wyrażona w euro wzrosła jedynie o około 10 proc. powyżej średniego poziomu z roku 2002 (w dolarach znajduje się na poziomie wyższym o około 20 proc.).
Zdaniem ekonomistów z banku inwestycyjnego UBS Warburg 10-procentowy realny wzrost wartości euro powoduje spadek produkcji przemysłowej o 1,9 proc. Efekt jest opóźniony o dwa kwartały. Według UBS Warburg, z powodu wzrostu notowań euro, produkcja przemysłowa w drugim kwartale tego roku będzie mniejsza o 1,5 proc. Ten negatywny wpływ na gospodarkę powinien zostać nieco złagodzony dzięki pozytywnym skutkom silniejszego euro. Silna wspólna waluta w długim okresie powinna znaleźć przełożenie na wzrost realnych dochodów konsumentów. Dodatkowy dochód przeznaczony zostanie na dobra importowane, ale również na dobra produkowane w kraju i usługi.
Inflacja w Eurolandzie w okresie 08.2001 - 12.2002
Zagrożeniem dla realnych dochodów konsumentów wydają się wysokie ceny energii. Niska elastyczność popytu na energię powoduje, że koszty związane ze wzrostem cen energii zostaną przerzucone na konsumentów. Wysokie ceny paliw oznaczają również zagrożenie inflacją. Spadek inflacji w strefie euro poniżej 2 proc. powinien nastąpić nie wcześniej niż w trzecim kwartale 2003 r. Europejski Bank Centralny w dalszym ciągu będzie z tego względu prowadził ostrożną politykę monetarną, chociaż ostatnie wypowiedzi szefa EBC przybliżają kolejne cięcie stóp, ze względu na utrzymującą się stagnację w gospodarce europejskiej.
Wskaźniki makroekonomiczne wskazują, że w pierwszym kwartale tego roku gospodarka europejska pogrążona będzie w stagnacji. Większość analityków oczekuje, że w 2003 r. gospodarka europejska będzie rozwijała się w tempie nieco powyżej 1 proc. Może się jednak okazać, że tempo wzrostu będzie niższe, jeżeli wysokie ceny paliw utrzymywać się będą przez większą część roku, a sytuacja polityczna na świecie nie uspokoi się.
W dalszym ciągu słabym ogniwem gospodarki europejskiej pozostaje borykająca się z problemami strukturalnymi gospodarka niemiecka.
Bardzo duże znaczenie dla tempa wzrostu gospodarki europejskiej będzie miał w tym roku eksport, ze względu na słaby popyt wewnętrzny. Utrudnieniem dla eksportu może okazać się silne euro oraz słaby popyt na świecie.
Bezrobocie w Eurolandzie w okresie 11.2001 - 12.2002
W przeciwieństwie do rządu amerykańskiego, rządy europejskie nie mogą pozwolić sobie na agresywną politykę fiskalną, polegającą na znaczących obniżkach podatków. Deficyty budżetowe kilku już państw strefy euro przekroczyły poziom 3 proc., który został zapisany w Pakcie na rzecz stabilizacji i wzrostu.
Perspektywy dla dalszego wzrostu gospodarki europejskiej są na ten rok raczej nikłe. Wzrost w okolicach 2 proc. pozostaje w dalszym ciągu pod znakiem zapytania, ze względu na możliwość pojawienia się zagrożeń zewnętrznych. Ewentualne zamachy terrorystyczne na terytorium USA oraz dalszy spadek popytu światowego i dalsze wzmocnienie euro stawiają pod znakiem zapytania silny wzrost eksportu. Obecna sytuacja pokazuje jak bardzo perspektywy wzrostu gospodarczego na świecie uzależnione są od sytuacji w Stanach Zjednoczonych. Na chwilę obecną Europa samodzielnie raczej nie wydźwignie się ze stagnacji.
Japonia
W czwartym kwartale minionego roku gospodarka japońska rozwijała się w zaskakującym dla większości analityków tempie. PKB wzrósł kwartał do kwartału o 0,50 proc. Za wzrostem tym stali konsumenci, którzy wydali znacznie więcej niż oczekiwano oraz lepsze wyniki japońskiego eksportu. Pomimo tych zaskakujących danych perspektywy dla gospodarki Kraju Kwitnącej Wiśni pozostają słabe. Konsumpcja wzrosła kwartał do kwartału na koniec 2002 r. o 0,10 proc., czyli już piąty kwartał z rzędu. Wzrost konsumpcji został sfinansowany spadkiem oszczędności. Zarówno poziom zatrudnienia, jak i dochody spadają, co może przełożyć się na spadek wydatków konsumentów w pierwszym kwartale 2003 r.
Wydatki kapitałowe wzrosły w czwartym kwartale 2002 r., już trzeci raz z rzędu (tym razem 0,10 proc.) Niestety wzrost inwestycji może okazać się nietrwały na co wskazują prognozy zamówień na maszyny. Eksport, który w dużej mierze przyczynił się do zaskakujących danych o wzroście w czwartym kwartale 2002 r. może ucierpieć ze względu na napiętą sytuację międzynarodową. Japoński eksport uzależniony będzie przede wszystkim od popytu zgłaszanego przez Chiny i inne państwa azjatyckie. Pomimo wzrostu pod koniec roku, PKB w Japonii może spaść w pierwszych dwóch kwartałach 2003 r. Spadek ten powinien jednak pozostać umiarkowany.
Japonia w dalszym ciągu zmaga się z deflacją oraz problemem złych długów sektora bankowego. Problemem pozostaje również ogromne zadłużenie publiczne i wysoki deficyt budżetowy. Zadłużenie wewnętrzne może sięgnąć w roku 2004 poziomu 160 proc. PKB - według prognoz OECD.
Rynki wiązały duże nadzieje z mianowaniem nowego szefa BoJ. Inwestorzy oczekiwali, że na stanowisku tym zasiądzie Nobouyki Nakahara, uchodzący za zwolennika zdecydowanej walki z inflacją. Premier Koizumi wyznaczył jednak na to stanowisko Toshihiko Fukuiego. Zdaniem większości analityków oznacza to zwycięstwo obozu anty-reformatorskiego. Fukui, który był już zastępcą prezesa BOJ (do rezygnacji w 1998 roku) uchodzi za kontynuatora dotychczasowej polityki BOJ pod kierownictwem Masaru Hayamiego. Analitycy odebrali tę nominację jako zapowiedź, że nie należy oczekiwać po BoJ-u nowych, agresywnych metod zwalczania deflacji. Zdaniem komentatorów źle dla reform wróży również nominacja jednego z zastępców, którym został Toshiro Muto (poprzedni wiceminister finansów). Jedynie drugi zastępca Kazumasa Iwata (profesor na Uniwersytecie Tokijskim oraz członek gabinetu rządowego) odebrany został jako zwolennik reform. Premier Koizumi rozczarował rynek, który oczekiwał odważnych ruchów
(podobnych do nominacji Heizo Takenaki na ministra gospodarki). Niestety tak się nie stało.
Prognozy dla Japonii w dalszym ciągu pozostają bardzo słabe. Brak wyraźnej woli politycznej ze strony rządzących bardzo źle wróży japońskiej gospodarce w długim okresie.
Jacek Jurczyński





























































