Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi

Księgarnia


Zasady wywierania wpływu na ludzi. Szkoła Cialdiniego

Cena: 34,90 zł

Słownik

Wpisz szukane słowo

Podatnik:


Osoba prawna, fizyczna lub jednostka organiza...

zobacz pozostałe hasła...

2010-03-19 09:00 Źródło: Piotr Siekański - Bankier.pl

Piotr Siekański - Bankier.pl

Światowe profesje, polskie zarobki


Czy statystyczny Polak jest dobrze wynagradzany? A może nasze umiejętności warte są dużo, nie potrafimy ich jednak sprzedać w odpowiednim miejscu i czasie? Jeśli posłużymy się miarami popularnego BigMac Index, dojdziemy do wniosku, że niestety tak jest. Nasze płace, mimo że idą do góry, nadal nie sięgają zachodnich poziomów, a na hamburgera – statystycznie – musimy pracować dłużej.

Żeby zjeść hamburgera w Polsce, trzeba pracować średnio 23,5 minuty, W Londynie nieco ponad 11, w Nowym Jorku 13, w Sydney 14 minut. Dwa litry coca-coli w Polsce to wydatek średnio 5,5 złotego, w Londynie około 4,70 zł, w Nowym Jorku około 5,75 zł, a w Sydney 7 zł. W przeliczeniu na czas pracy cena w Polsce jest jednak wysoka – Londyńczycy na swoją dwulitrową coca-colę będą pracować nieco ponad 5 minut, mieszkańcy Sydney niecałe 5 minut, Polacy zaś aż około 17.

Wietnamski pies dingo

Australia niespodziewanie wypłynęła na szerokie wody gospodarki światowej. Kryzys finansowy obszedł się z nią łagodnie, zapotrzebowanie Chin na surowce australijskie nie wygasa, a pakiet stymulujący gospodarkę przyniósł, mniej lub bardziej, zamierzone cele. Choć jest to niewątpliwie kraj odległy i bliżej nam nieznany, zarobki Australijczyków są zdecydowanie godne poznania i pozazdroszczenia.

Specyfiką tego kraju-kontynentu jest ogromne i niesłabnące zapotrzebowanie na inżynierów branży paliwowej, górnictwa, przetwórstwa, budownictwa czy sektora energetycznego. Za wykwalifikowanych pracowników – specjalistów w wymienionych dziedzinach – firmy australijskie są w stanie zapłacić rocznie ponad 150 tys. dolarów (amerykańskich). Samych pracowników poszukują aktywnie za granicą. A otrzymanie wizy, po kierunkowym ukończeniu studiów za granicą, nie stanowi większego wyzwania, w przeciwieństwie dla naukowców – humanistów, którzy nie są, mówiąc szczerze, mile widziani.

Nie trzeba być zresztą specjalistą, aby znaleźć dobrze płatną pracę w przemyśle górniczym. Cierpiąca na niedobór rąk do pracy branża oferuje wysokie średnie zarobki. W „hamburgerowym” przeliczniku górnicy australijscy wyprzedzają polskich, zarabiając na bułkę w trzy minuty, czyli ponad cztery razy szybciej niż nasi rodacy.

W Australii, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych (o których za chwilę), lekarze znaleźli się na płacowych szczytach. Nie są one tak imponujące, jak ich kolegów zza oceanu, niemniej średnie zarobki lekarza pierwszego kontaktu (medical practicioner) to ponad 250 tys. zł rocznie. Średnią w tym wypadku zawyżają nieco okuliści i stomatolodzy.

Australia, jak się okazuje może być też ciekawym wyborem dla... piekarzy. Historia zna przypadki, kiedy to „werbowano” ich w Wietnamie, płacąc im, jak na warunki australijskie, krocie. Zarabiali więcej niż nauczyciele, urzędnicy, czy specjaliści od nieruchomości lub transportu. Przeliczając ich zarobki na złotówki mogliby się pochwalić niemal 3-krotną średnią krajową – 8,660 zł miesięcznie.

» Specjaliści - stracone pokolenie?

Wyjście z kryzysu po angielsku

Średnie, roczne wynagrodzenie w Wielkiej Brytanii, pomimo recesji, wzrosło w 2009 roku o ponad 2,5 proc. i wyniosło 25 800 funtów, wynika z badania Narodowego Biura Statystycznego. Przyjmując kurs 4,50 zł za funta, średnia pensja Brytyjczyka w złotówkach wyniosłaby ponad 115 tys. złotych rocznie. W ujęciu miesięcznym to nieco ponad 9,5 tys. zł.

Pierwszą dziesiątkę najlepiej płatnych profesji na Wyspach otwierają dyrektorzy i szefowie wykonawczy dużych organizacji. Mogą oni liczyć na 520 tys zł. W Polsce osoby zajmujące podobne stanowiska muszą zadowolić się równowartością 55% brytyjskiej pensji, czyli około 290 tys. zł. Przy czym, badania wskazują, że najlepiej opłacani szefowie, zawyżający nieco średnią, rezydują w stolicach.

źródło: Money Central / Times Online

Dość interesująca jest pozycja trzecia, na której znaleźli się najwyżsi urzędnicy rządowi, tacy jak członkowie parlamentu, ministrowie czy dyplomaci. Ich średnie wynagrodzenie stanowi ponad 150% zarobków premiera Rzeczypospolitej, czyli jednego z najlepiej opłacanych polityków. Przypomnijmy, że pensja premiera wynosi 16,1 tys. zł. Lepiej zarabia tylko prezydent, jednak i on nie ma czym się chwalić, będąc bowiem asystentem ministra w Wielkiej Brytanii, zarobiłby o 15% więcej niż obecnie.

Na dalszych pozycjach znaleźli się maklerzy, kontrolerzy ruchu powietrznego, menedżerowi branży finansowej i zastępcy dyrektorów służby cywilnej. Niewiele niżej urzędnicy administracji lokalnej, oficerowie policji, specjaliści od planowanie i strategii branży IT. Na 10. miejscu najlepiej zarabiających znaleźli się ex aequo prokuratorzy, prawnicy, sędziowie, koronerzy, a także przyuczani do tych zawodów, z zarobkami na poziomie 220 tys. zł.

Suche dane wskazują, że nawet najlepsi w swoim zawodzie polscy specjaliści nie mają szans na tak wysokie zarobki w kraju, jak przeciętny pracownik na Wyspach. Kiedy porównamy wybrane profesje z brytyjskiego „top10”: maklerów czy kontrolerów ruchu powietrznego, okaże się, że polscy odpowiednicy (ci najlepsi!) zarabiają co najwyżej 75% pensji zagranicznych kolegów. Najlepsi maklerzy między 100 a 200 tys. zł, kontrolerzy ruchu zaś między 120 a 240 tys zł rocznie. Należy przy tym pamiętać o strukturalnych ograniczeniach polskiego rynku – Polska na ten przykład ma tylko 10 lotnisk, obsługujących ruch międzynarodowy...

» Biznesowy hokus-pokus

Od zera do milionera

Według Statystycznego Biura Pracy, cytowanego w CNBC, 7 spośród 10 najlepiej płatnych zawodów w USA okupują lekarze. Numerem jeden są anestezjolodzy, zarabiający ponad $180 tys. dolarów, po pietach depczą im chirurdzy z pensjami o kilkaset dolarów niższymi. Dla porównania jedni z najlepszych polskich lekarzy – posiadający tytuł doktora nauk medycznych, specjaliści chirurgii ogólnej zarobili w 2008 roku 276 tys. zł, czyli około 120 tys. dolarów – dwie trzecie średniej pensji chirurga w USA.

źródło: Bureau of Labor Statistics

Druga dziesiątka najlepszych nie różni się wiele od pierwszej. Połowa miejsc obsadzona jest medykami. Spośród pierwszej i drugiej dziesiątki najciekawsze niemedyczne zajęcia przedstawiają się tak:

Numerem jeden są szefowie wykonawczy prywatnych przedsiębiorstw, ze średnimi płacami na poziomie 333,5 tys. zł rocznie, pozycja numer dwa to piloci, drudzy piloci i inżynierowie lotnictwa, zarabiający „tylko” 11,5 tys. zł rocznie mniej. Oznacza to, że polscy odpowiednicy zarabiają międy 70 a 50 proc. zarobków Amerykanów. W tym zestawieniu korzystniej, w porównaniu z Brytyjczykami, wyglądają osiągi polskich szefów, niemniej hamburgera kupią nadal pracując krócej niż w Polsce, bo po około minucie, my natomiast na taki luksus pozwolimy sobie po około trzech minutach.

Pozycja numer trzy należy do menedżerów prac inżynieryjnych, czwarta zaś dla specjalistów w dziedzinie nauk przyrodniczych. Ich zarobki wahają się od 307,5 do 304,5 tys. zł rocznie. Po piętach depczą im prawnicy i sędziowie, którzy otrzymują niemal równo 300 tys. zł oraz – już spoza pierwszej dwudziestki - menedżerowie marketingu i specjaliści branży petrochemicznej.

Nadzieją, dla specjalistów nauk politycznych, spośród których obecnie w Polsce, w zawodzie, znajduje zatrudnienie 1 na 500, są właśnie USA. Mało tego, że tam są to cenieni naukowcy, to na swojej pracy zarabiają przeciętnie sześć razy polską średnią krajową...

» Zapytaj Polaka, jak oszukać fiskusa

Kapitan tankowca melduje się

W Niemczech najlepiej zarabiającymi osobami są analitycy bankowi, a tuż za nimi specjaliści szacujący ryzyko kredytowe. W przeliczeniu na złotówki ich zarobki sięgają prawie pół miliona rocznie. W cenie są także specjaliści branży informatycznej i marketingu.

Podobnie do niemieckich analityków zarabiali w Grecji (jeszcze przed kryzysem) kapitanowie kontenerowców i tankowców. Nieco mniej, bo „tylko” 300 tys. zł inkasowali kapitanowie holowników i zarządcy portów. Co ciekawe, wysoko uplasowali się też chemicy, którzy byli w najlepiej opłacanej piątce.

Czy receptą na to, jak zarobić dobre pieniądze jest przeprowadzenie się za granicę? Statystyka i indeks „hamburgerowy” nie pozostawiają wielu złudzeń i jako specjaliści czy nie – nie powinniśmy się długo zastanawiać. Mniej wykształceni rodacy wszak już dawno obrali kurs na, już niemal mityczną, Zieloną Wyspę. Starożytni znali też pewną maksymę – Ubi bene, ibi patria! - Tam ojczyzna, gdzie dobrze! Więc może środki transportu, jak statki czy samoloty, dzięki którym budowane były potęgi dawnych imperiów, warto dziś wykorzystać dla naszej osobistej korzyści? I zbudować własne, finansowe imperium...

Piotr Siekański
Bankier.pl





Komentarze do artykułu
Re: Światowe profesje, polskie zarobki Autor: ~myślący   2010-03-19 21:08
to tylko pieniądze a jednak az po nie pojechales i moze osiagnelismy przez 20 calkeim sporo ale nei jest to zalsuga rządów tylko przedsiebiorczosci ludzi w omiajniu chorych przpeisów prawno podatko (..)
Światowe profesje, polskie zarobki Autor: ~pit2001   2010-03-19 14:54
to tylko pieniądze, w emigracji zawsze pozostaje się OBCYM. Wiem bo sam jestem emigrantem. Przeszkadza mi to , i wracam. Liczę na to, że dzięki wiedzy jaką mam, i odrobinie szczęścia uda mi się i w Po (..)
Światowe profesje, polskie zarobki Autor: ~paffel   2010-03-19 09:29
Kraje rozwiniete mialy na dojscie do takiego poziomu 60 - 70 lat , liczac od II wojny swiatowej , My dopiero 20 lat liczac od 1989roku wiec nie ma co sie podniecac , lepiej sie cieszyc z tego co j (..)