W Polsce funkcjonuje 578 banków spółdzielczych, w 3 grupach zrzeszeniowych oraz jeden bank spółdzielczy działający samodzielnie. Największym zrzeszeniem jest Grupa Banku Polskiej Spółdzielczości, w której funkcjonuje 350 banków spółdzielczych. Spółdzielcza Grupa Bankowa GBW w Poznaniu zrzesza 151 banków spółdzielczych, a Zrzeszenie Mazowieckiego Banku Regionalnego – 77 banków. Jedynym bankiem spółdzielczym funkcjonującym samodzielnie jest Krakowski Bank Spółdzielczy.
Dobre wyniki
Miniony rok, pomimo trudnej sytuacji na światowych rynkach finansowych, był bardzo pomyślny dla sektora i przyniósł znaczącą poprawę wyników. Z danych zebranych w bankach zrzeszających wynika, że banki spółdzielcze w 2008 r. wypracowały blisko 1150 mln zł zysku brutto, a więc o ponad 32,8 proc. więcej niż w dobrym roku 2007, kiedy zysk banków spółdzielczych wynosił 865,4 mln zł. W porównaniu do roku 2006, kiedy banki spółdzielcze osiągnęły 634 mln zysku brutto, ubiegłoroczne wyniki były blisko dwa razy większe. Natomiast zysk netto za rok 2008 był nieco mniejszy i wyniósł niespełna 915 mln zł, chociaż był wyższy o 32,2 proc. w porównaniu z rokiem 2007.
Również wzrost innych wskaźników, mówiących o sile ekonomiczno-finansowej i pozycji tego sektora w systemie bankowym kraju, był imponujący. Suma bilansowa wszystkich banków spółdzielczych (bez banków zrzeszających) w minionym roku wzrosła o ponad 15,5 proc. – do 56,5 mld zł, wobec 48,9 mld na koniec 2007 r. Zwiększała się dzięki rosnącej bazie depozytowej, co świadczy o większej efektywności banków spółdzielczych w poszukiwaniu źródeł finansowania, pozwalających na bardziej dynamiczny rozwój działalności kredytowej, jako najbardziej dochodowej w bankach.
Faktem sprzyjającym zgromadzeniu przez banki większych środków był tzw. osad z tytułu dopłat z Unii Europejskiej, które otrzymują rolnicy – klienci banków spółdzielczych. Jednakże w II kwartale każdego roku środki te są wycofywane z banków w związku z inwestowaniem w produkcję rolniczą. Dlatego nieco większy wzrost nastąpił w zgromadzonych depozytach (17,8 proc.), których wartość na koniec grudnia ub. roku przekroczyła 48,3 mld zł (do nich trafia blisko 11 proc. depozytów gospodarstw domowych), zaś niewiele większy (15,3 proc.) w udzielonych kredytach. Na koniec grudnia 2008 r. banki spółdzielcze udzieliły kredytów na sumę blisko 34,6 mld zł. W portfelu kredytowym banków spółdzielczych największą wartościowo pozycję stanowią kredyty dla rolników indywidualnych, następnie kredyty dla osób fizycznych, a także przedsiębiorstw i spółek prywatnych oraz spółdzielni. Udział kredytów zagrożonych w kredytach ogółem na koniec minionego roku spadł o 0,2 proc. i wynosił 2,8 proc. W bankach komercyjnych wskaźnik ten kształtuje się na poziomie 4,57 proc.
Źródło: Bank BPS.
Rośnie liczba stron internetowych BS-ów

Źródło: PRNews.pl.
Istotny wzrost, choć nieco mniejszy niż w roku 2007, nastąpił także w funduszach własnych banków spółdzielczych. Łączna wartość funduszy własnych wszystkich banków spółdzielczych na koniec 2008 r. liczona w złotych wynosiła blisko 5,2 mld zł (w 2007 r. 4,5 mld zł) i na przestrzeni minionego roku wzrosła o niespełna 15,6 proc. Średnia wartość funduszy własnych przypadająca na jeden bank wynosiła blisko 9 mln zł.
Na tak znaczące wyniki banków spółdzielczych w minionym roku wpływ miało przede wszystkim zwiększone zapotrzebowanie na kredyty wynikające głównie z dobrej koniunktury w gospodarce. Nie bez znaczenia była również poprawa jakości portfela kredytowego w bankach i dalsze obniżenie wskaźnika kredytów nieregularnych, a także podwyżka stóp procentowych dokonywana przez Radę Polityki Pieniężnej, która przełożyła się na wzrost oprocentowania kredytów w bankach. Jednakże obniżki stóp procentowych pod koniec ubiegłego roku spowodowały spadek dynamiki wzrostu zysku. Zdaniem prezesów banków spółdzielczych wzrost przychodów w dużej mierze spowodowany był także zwiększeniem ilości produktów sprzedawanych w placówkach bankowych oraz znaczącym wzrostem liczby klientów korzystających z elektronicznego dostępu do rachunków bankowych.
Optymizm spółdzielców
Pierwsze miesiące tego roku unaoczniły, że na tak dobre wyniki sektora banków spółdzielczych nie można będzie liczyć w tym roku, kiedy światowy kryzys finansowy wpływać będzie na spowolnienie naszej gospodarki. Ten rok będzie znacznie gorszy niż poprzedni. Potwierdza to comiesięczna ankieta przeprowadzana przez IBOiR Pentor. W lutym br. wartość wskaźnika koniunktury bankowej Pengab spadła w stosunku do wyniku ze stycznia o 10,1 pkt. Największy spadek zanotowano w grupie banków spółdzielczych(o blisko 14 pkt). Lutowe badania pokazały także, że w porównaniu z badaniami styczniowymi zmalała o prawie jedną czwartą liczba banków spółdzielczych, w których nastąpiła poprawa ogólnej sytuacji ekonomiczno-finansowej. Pomimo to bankowcy spółdzielcy są optymistami. Średni współczynnik wypłacalności sektora banków spółdzielczych wyniósł na koniec grudnia ub. roku 13,2 proc. i był o ponad 2,5 proc. wyższy niż w bankach komercyjnych.
To wskazuje na bezpieczeństwo kapitałowe tego sektora, a przy blisko 14-miliardowej nadpłynności oraz wysokiej relacji depozytów do kredytów, wynoszącej prawie 125 proc. (przy 77 proc. w bankach komercyjnych), daje gwarancję udzielania nowych kredytów i bycia nadal motorem rozwojowym lokalnych środowisk, rolnictwa oraz małych i średnich przedsiębiorstw. Tak jest np. w Banku Spółdzielczym w Płońsku, który postawił na obsługę małych i średnich firm. Teresa Kudlicka, prezes tego banku twierdzi, że małe firmy lokalne zaciągnęły w banku 80 proc. kredytów i zdeponowały blisko 35 proc. środków. Są to strategiczni klienci i udziałowcy banku. – Im to właśnie zawdzięczamy większość naszych dochodów. W naszej ofercie uwzględniamy potrzeby i oczekiwania tej grupy klientów – twierdzi pani prezes.
Źródło: Bank BPS SA.
Odporni na kryzys
Dlatego, pomimo zagrożenia kryzysem i spowolnieniem gospodarczym, bankowcy sektora spółdzielczego, dobrze oceniając mijający rok, z optymizmem patrzą w przyszłość. Zbigniew Bodzioch, prezes zarządu Krakowskiego Banku Spółdzielczego, największego banku spółdzielczego w kraju, twierdzi, że polski system bankowy, a zwłaszcza sektor banków spółdzielczych okazał się odporny na zawieruchę na rynkach finansowych i żaden bank nie znalazł się w trudnej sytuacji.
Problem, jaki obecnie utrudnia działalność bankom w Polsce, to niewystarczająca płynność w sektorze bankowym, która prowadzi do wojny cenowej o depozyty klientów. Sytuacja taka w połączeniu ze wzrostem ryzyka kredytowego prowadzić będzie do zaostrzania procedur kredytowych w systemie bankowym. Ograniczenia w zakresie akcji kredytowej dotyczą w szczególności banków, których inwestorzy strategiczni są w złej sytuacji finansowej. Nie dotyczy to oczywiście banków spółdzielczych. Krakowski Bank Spółdzielczy jest relatywnie dobrze przygotowany do kryzysu. Jego współczynnik wypłacalności kształtuje się na poziomie 10,8 proc., bank ma dobrą strukturę bilansu zapewniającą samodzielne utrzymanie płynności finansowej, zdywersyfikowany portfel kredytowy oraz stabilne źródła dochodów. Zamierza w dalszym ciągu zwiększać sumę funduszy własnych. Po podziale zysku z bieżącego roku fundusze własne powinny przekroczyć 112 mln zł, a współczynnik wypłacalności 12,3 proc. Bank w dalszym ciągu będzie zwiększać rezerwy na ogólne ryzyko bankowe.
– Prowadzimy bezpieczną gospodarkę, nie udzielaliśmy ryzykownych kredytów, ani nie lokowaliśmy w ryzykowne papiery wartościowe. Korzystając z dobrej i stabilnej kondycji naszego banku, nie zaprzestajemy udzielania kredytów zarówno detalicznych, jak również mieszkaniowych i na działalność gospodarczą – twierdzi Zbigniew Bodzioch. Pomimo ostrożnego podejścia do działalności kredytowej w latach dobrej koniunktury, banki spółdzielcze niepokoić może możliwość pogarszania się kondycji polskich firm i klientów indywidualnych. Dlatego na bieżąco analizują one kondycję finansową swoich klientów, a w przypadku pogorszenia się kondycji kredytobiorców, w miarę możliwości starają się pomagać w rozwiązywaniu ewentualnych problemów dostępnymi środkami.
Źródło: Bank BPS.
Banki spółdzielcze działają na ograniczonym terytorium. Swoją ofertę kierują do indywidualnych rolników, małych i średnich przedsiębiorstw, firm lokalnych. Znają dobrze swoich klientów, ich plany i potrzeby, a to w dużym stopniu eliminuje ryzyko. Działalność BS-ów oparta jest na polskim kapitale zebranym od udziałowców i depozytariuszy, mieszkańców lokalnych środowisk, którzy są ich właścicielami, a także i klientami. Taka struktura właścicielska zapewnia bankom stabilność i większą troskę o bezpieczeństwo środków.
Prowadząc działalność opartą na środkach miejscowej ludności, starają się jak najlepiej nimi gospodarować, a zgromadzone nadwyżki lokują za pośrednictwem banków zrzeszających w bezpieczne skarbowe papiery wartościowe. Krytykowana często taka forma zarządzania zebranymi środkami, jako jedna z najbardziej konserwatywnych na rynku finansowym, dzisiaj okazała się atutem sektora spółdzielczego. Banki spółdzielcze jako jedne z niewielu instytucji finansowych posiadają wolne środki i jako cały sektor wykazują dużą nadpłynność.
Na marcowym spotkaniu prezesów banków spółdzielczych z zarządem NBP, prezes Sławomir Skrzypek podkreślił, że banki spółdzielcze dowiodły w ostatnich latach, że mimo silnej konkurencji na rynku finansowym są w stanie rozwijać się. Stosując klasyczne reguły bankowości, pokazały, że dziś, po wybuchu globalnego kryzysu znalazły się pod wieloma względami w lepszej sytuacji niż ich wielcy konkurenci. Mają zdrowe bilanse, ponad 4200 placówek oraz większe możliwości ekspansji kredytowej. Dlatego ten kryzys jest dla spółdzielców szansą na powiększenie udziału w rynku. To byłoby korzystne dla polskich przedsiębiorstw i całej gospodarki.
Banki spółdzielcze nie czują się zagrożone kryzysem. Działają rzetelnie i bezpiecznie, hołdując tradycyjnym, czy jak niektórzy twierdzą, konserwatywnym zasadom bankowości. Udzielają kredytów tylko z zebranych wcześniej od klientów depozytów, nie przekraczają granic ryzyka w pogoni za zyskiem, gdyż to nie jest najważniejsze w ich działalności. Dlatego kryzys na rynkach finansowych, choć wiąże się z zagrożeniami, stwarza niepowtarzalną okazję do zwiększenia udziału sektora banków spółdzielczych w rynku usług bankowych. Jest to więc dobra sytuacja, którą można wykorzystać z tego względu, że banki spółdzielcze cieszą się bardzo dobrą reputacją i zaufaniem wśród swoich klientów. A poza tym ich oferta produktowa – konta internetowe, karty płatnicze i kredytowe, atrakcyjne lokaty czy home banking, sprawdzanie rachunków przez telefon i wiele innych nowoczesnych produktów – w niczym nie odbiega od oferty renomowanych banków komercyjnych.
– Powinniśmy wykorzystać przede wszystkim nasze depozyty, których zaczyna brakować bankom komercyjnym – twierdzi Danuta Kowalczyk, prezes MR Banku SA w Warszawie. – Ufają nam nasi depozytariusze, możemy więc liczyć, że nadal będą przynosić do nas swoje oszczędności. Poza tym możemy też liczyć na nowych klientów, którzy będą chcieli zaciągać u nas kredyty, gdyż w bankach komercyjnych mogą spotkać się z brakiem środków.
Trochę niepokoju
Banki spółdzielcze są w mniejszym stopniu narażone na niekorzystny wpływ aktualnych wydarzeń na rynkach finansowych niż banki komercyjne – twierdzi prof. Małgorzata Zaleska, prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Powodów jest kilka. Ale najważniejsze to brak zagrożeń wynikających z finansowania działalności z rynku międzybankowego, nieznaczny wpływ wahań kursów walut na przychody i koszty z działalności operacyjnej oraz brak powiązań kapitałowych z zagranicznymi instytucjami finansowymi.
Jednak wielu prezesów banków spółdzielczych niepokoi spadek wartości złotówki i wzrost kursu euro, według którego liczone są fundusze własne. Gwałtowny wzrost ceny euro wywołany kryzysem na rynku finansowym spowodował, że na koniec grudnia ub. roku w kilkudziesięciu bankach spółdzielczych nastąpił spadek kapitałów własnych poniżej wymaganej równowartości 1 mln euro. Według Komisji Nadzoru Finansowego takich banków było około 70. Nie oznacza to jednak, że kapitały wspomnianych banków można lub należy uznać za niewystarczające. Wielkość funduszy nominowanych w złotych w przypadku tych banków pozostaje stała, co – biorąc pod uwagę terytorialny zakres działania banków – powoduje, że możliwość realizacji funkcji ekonomicznej, gwarancyjnej i regulacyjnej funduszy nie pozostaje w związku ze zmianami kursu euro – twierdzą przedstawiciele Komisji Nadzoru Finansowego.
Wszystkie banki, których dotknął problem wzrostu kursu euro, wykazały na koniec grudnia 2008 r. współczynnik wypłacalności znacznie przekraczający wymagane normy. W przypadku większości z nich brakująca kwota kapitałów nie jest znacząca, a wielkość zysku netto wypracowanego w 2008 r. umożliwia szybkie wypełnienie wymagań formalnych.
Wacław Potocki
Więcej w Miesięczniku Finansowym BANK
Zaprenumeruj BANK





















