Obecny wkład państw Eurolandu w fundusz wsparcia dla potencjalnych eurobankrutów opiewa na kwotę 440 mld euro. Tyle pieniędzy rządy strefy euro obiecały wyłożyć, jeśli któryś z nich nie będzie w stanie pożyczyć pieniędzy na wolnym rynku. Z tej kwoty jak na razie wsparcia udzielono jedynie Irlandii.

Tyle że fundusz faktycznie dysponuje tylko 250 miliardami euro. Reszta środków musiałaby funkcjonować jako zabezpieczenie pożyczkodawców – takie są rygory utrzymania przez fundusz najwyższego możliwego ratingu kredytowego (AAA). Nowe porozumienie zakłada zwiększenie dostępnej kwoty do 500 mld euro, ale dopiero od roku 2013.
- Nic nie jest uzgodnione, dopóki wszystko nie jest uzgodnione. Na razie rzeczywiście porozumieliśmy się co do wielkości pożyczkowych przyszłego funduszu. Wyniosą one 500 miliardów euro - powiedział Jean-Claude Juncker, minister finansów Luksemburga i szef eurogrupy zrzeszającej ministrów finansów państw Unii Europejskiej.
Największą niewiadomą pozostaje kwestia ewentualnej restrukturyzacji długów niewypłacalnych państw strefy euro. Oficjalnie jest to temat tabu, ale co jakiś czas w prawie pojawiają się informujące, iż taka możliwość jest forsowana przez władze Niemiec. Chodzi o to, aby w przypadku niewypłacalności kraju prywatni inwestorzy (czyli głównie banki i fundusze inwestycyjne) zgodziły się partycypować w stratach, zadowalając się niepełną ilością kapitału zainwestowanego w feralne obligacje.
- Oni tylko gadają o przyszłości, a nie o teraźniejszości. Unijni przywódcy chcą jedynie okiełznać obecny kryzys, pozostawiając bez odpowiedzi kwestie bieżące - skomentował Carsten Brzeski, ekonomista grupy ING cytowany przez agencję Bloomberga.
Obecnie tą najbardziej palącą kwestią pozostaje Portugalia. W poniedziałek rentowność portugalskich obligacji 10-letnich wzrosła o 11 punktów bazowych, sięgając 7,42%. W ten sposób premia za ryzyko trzymania portugalskiego długu względem obligacji Niemiec wzrosła do 4,11 punktu procentowego. Sytuacja Portugalii zapewne byłaby jeszcze gorsza, gdyby nie interwencje Europejskiego Banku Centralnego. EBC od ośmiu miesięcy skupuje długi krajów PIIGS i wydał na ten cel już 76,5 mld euro, faktycznie monetyzując część długu publicznego tych państw.
K.K.
Komentuje Analityk Bankier.pl, Piotr Lonczak:Atmosfera w strefie euro znów robi się gorąca
Unijni politycy zdecydowali się na powiększenie funduszu stabilizującego. Jednakże najświeższe ustalenia będą obowiązywać dopiero za dwa lata. Dla rynków to marne pocieszenie, gdyż kraje grupy PIIGS potrzebują natychmiastowego wsparcia. Obecnie Portugalia balansuje na krawędzi przepaści. W miniony czwartek rentowność obligacji dziesięcioletnich lizbońskiego rządu osiągnęła najwyższy poziom w historii strefy euro. Sytuację ratował Europejski Bank Centralny, który zakupił portugalski dług, aby ochłodzić atmosferę na rynku.
Mimo wysiłków władz monetarnych od początku nowego tygodnia rentowności obligacji krajów grupy PIIGS pną się w górę. Zanosi się na to, że prognozy z końca minionego roku mówiące o kryzysie na Półwyspie Iberyjski wkrótce mogą się spełnić. W dodatku niepokojąco wygląda sytuacja we Włoszech, gdzie banki poinformowały o 32 proc. wzroście wartości niespłacanych kredytów w grudniu. Odrodzenie kryzysu w strefie euro zaszkodzi notowaniom wspólnej waluty. Euro będzie zmuszone oddać zyski wypracowane od początku roku.
» Czy Niemcy opuszczą strefę euro?
» Kryzys finansowy pogrąży europejską walutę
» Polski Indeks Nędzy najgorszy od blisko czterech lat






























































