REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Status quo na sali operacyjnej

2009-05-31 12:00
publikacja
2009-05-31 12:00
Mawia się, że brak wiadomości to dobra wiadomość. Do niedawna taka nieco tajemnicza sytuacja dotyczyła polskich emerytur kapitałowych, lecz pierwsi świadczeniobiorcy z wysokości tychże w tym roku zadowoleni raczej nie są. Kasa z OFE, póki co, znacząco emerytur nie podnosi.

To pierwsze i od razu tak złe wiadomości w temacie. Warto jednak zachować spokój, albowiem oferta branży ubezpieczeniowej nie jest znów taka byle jaka. Nie od wczoraj jest ona szeroka i naprawdę adekwatna do potrzeb zabezpieczenia emerytalnego każdego z nas.

Złych wiadomości ciąg dalszy

Nietrudno zrozumieć rozczarowanie pierwszych emerytów z polskich OFE, lecz budowa emerytur kapitałowych, co warto powtarzać, rozpoczęła się u nas ledwie 10 lat temu. Pech chciał, że już teraz aktywa OFE mocno uszczupla silne spowolnienie gospodarcze, lecz ono ma akurat wymiar ogólnoświatowy i dotyka funduszy emerytalnych wszędzie. Świeże dane z OECD mówią, że tylko 12 miesięcy dzielące październik 2007 r. od października 2008 r. uszczupliło globalne aktywa funduszy emerytalnych o kwotę ok. 3,5 bln dol. (spadek o 20%!), a jeśli uwzględnić oszczędności prywatne, to wtedy szacunek strat sięgnąłby poziomu ok. 5 bln dol.!

W dłuższej perspektywie czasowej, a taka obchodzić winna emerytów najbardziej, wyniki tych funduszy kształtują się lepiej: 8,5% realnego rocznego wzrostu w Szwecji czy 6,1% w Wielkiej Brytanii i USA na przestrzeni lat 1993–2008.

Rozmiar skutków tych wahań rynkowych dla oszczędzających na starość zależy znacząco od formy inwestycji emerytalnych. Te mogą być albo o zdefiniowanej składce (wtedy kluczowe dla wyniku są wiek oszczędzającego i struktura aktywów zarządzana w danym funduszu), albo o zdefiniowanym poziomie świadczenia (tu liczy się głównie wysokość zarobków). W obliczu dekoniunktury krajowi regulatorzy powinni wspierać te długookresowe oszczędności bardziej efektywną kontrolą funduszy emerytalnych oraz pobudzaniem samego rynku pracy. W każdym momencie wskazana jest tutaj również skuteczna i powszechna edukacja finansowa społeczeństwa.

Niekorzystnie kształtuje się nadal także sytuacja demograficzna w świecie. Wydłuża się czas trwania życia ludzkiego, a od Azji po obie Ameryki spadają tzw. wskaźniki dzietności, w efekcie czego na emerytów-świadczeniobiorców przypada coraz mniej pracujących i opłacających składki ubezpieczeniowe.

W takich oto okolicznościach rządy i pracodawcy troskę o dostatnią emerytalną przyszłość przerzucają w coraz większym stopniu z siebie na pojedynczych, indywidualnych obywateli (stąd popularność tzw. systemów trójfilarowych). Działanie to powinno, przynajmniej teoretycznie, ożywiać, pobudzać dobrowolne, prywatne oszczędności długookresowe. Filary mogą wprawdzie stabilizować wyniki tych inwestycji w czasie (kiedy słabnie jeden filar, wtedy ożywia się inny), lecz ciężko pokonać skutki trwalszego kryzysu, a z ludzką długowiecznością wygrać się po prostu nie da.

Społeczeństwa europejskie, jak widać po tabeli, nie są jednak odpowiednio przygotowane do podjęcia wyzwania wzmożonych oszczędności emerytalnych. Wcale nie lepiej pod tym względem przedstawiają się zachowania Amerykanów: ponad połowa tamtejszych emerytów, ankietowana niedawno przez pewien ośrodek badawczy, zgromadziła oszczędności życia mniejsze niż 10 tys. dol. Taka kwota, zakładając przeciętne warunki rynkowe dla polis rentowych, nie dałaby im nawet 70 dolarów świadczenia miesięcznie! Jedynie co czwarty badany tam deklaruje posiadanie oszczędności na poziomie przynajmniej 100 tys. dol.

Procent oszczędności w dochodach gospodarstw domowych wybranych państw

1991–1995

1996–2000

2001–2005

Australia

6

3

-1

Kanada

11

5

3

Francja

12

12

13

Niemcy

12

10

10

Włochy

21

14

11

Japonia

13

10

4

Holandia

15

11

8

Wielka Brytania

10

7

5

USA

6

3

2

Źródło: Szacunki za OECD oraz Swiss Re Economic Research & Consulting, 2008



Co gorsza…

Konsekwencją takiego stanu rzeczy w wielu krajach świata jest niski poziom tzw. wskaźnika zastąpienia (relacja emerytury do pobieranej wcześniej pensji). Zbyt niski, aby nie odczuć pogorszenia standardu życia na emeryturze. Zalecany poziom to min. 70%, a jest jeszcze trudniej osiągnąć go w warunkach, kiedy w kraju przybywa tzw. przywilejów emerytalnych czy kiedy niedomagają finanse publiczne.

Nieodpowiedni poziom skłonności ludzi do oszczędzania na późniejsze lata życia tłumaczą też tzw. ekonomiści behawioralni, zauważając, że:
· działanie ludzi jest często spóźnione,
· pokutuje tzw. analfabetyzm finansowy (np. niewłaściwa ocena swoich potrzeb emerytalnych w stosunku do własnych zdolności na rynku pracy i do czasu trwania swojego życia),
· brak konsekwencji w oszczędzaniu (konsumpcja bierze górę),
· niechęć, niezdecydowanie, preferencja zachowania status quo.

Taka postawa rodzi nieprofesjonalne, niedobre podejście do troski o jakość swojego zabezpieczenia emerytalnego. Robert C. Merton, amerykański analityk finansowy, porównuje ją do sytuacji chirurga, który pochylony nad pacjentem leżącym na sali operacyjnej mówi tak: – Muszę teraz panią/pana zszyć. Mogę w tym celu użyć od 7 do 17 nici. Proszę powiedzieć mi, ile nici mam wziąć, a już zabieram się do pracy.

Branża przynosi dobre wieści

Przyszłym emerytom fachowo może pomóc branża ubezpieczeniowa, przyjmując na siebie trzy podstawowe rodzaje tzw. ryzyka emerytalnego: długowieczności, kosztów opieki zdrowotnej i inflacyjne.

Długowieczność, zwłaszcza ta mierzona dla całych zbiorowości, nie jest ryzykiem coraz trudniejszym do oszacowania, albowiem faktyczne wskaźniki demograficzne w czasie odbiegają coraz bardziej od tych prognozowanych. W jaki sposób finansować potrzeby życiowe osób, które żyją długo, dłużej niż myśleli, że będą żyć? Co wtedy z wartością zgromadzonego przez nich tzw. majątku życia? Jaka będzie płynność ich oszczędności w sytuacjach nagłych, nieprzewidzianych wydatków?

Trudno też przewidzieć poziom wydatków, jakie z upływem czasu ubezpieczeni potrzebować będą na ochronę i poprawę swego stanu zdrowia. Czy posiadane polisy zdrowotne oraz tzw. opiekuńcze, pielęgnacyjne okażą się wtedy adekwatne? Zjawisko inflacji wnosi dodatkowy element niepewności. Po jak długim czasie wartość świadczeń spadnie? Czy pojawią się jakieś mechanizmy waloryzujące ich wysokość?

Odpowiedzią na tego typu ludzkie dylematy, jak widać, jest stosowna oferta usług ubezpieczeniowych (np. świadczenia rentowe, polisy zdrowotne, ubezpieczenia opiekuńcze, mechanizm tzw. odwróconej hipoteki), szczególnie dobrze rozwinięta i szerzej dostępna na Zachodzie. Warto też pamiętać jeszcze o tzw. emerytalnych planach zakładowych (te u nas noszą nazwę PPE). One też mogą dodatkowo nakłaniać społeczeństwa do długookresowej troski o swoje własne zabezpieczenie emerytalne.

Plany typu PPE bywają integralną częścią tzw. wizerunku społecznego niejednej firmy w świecie, dlaczego więc, choćby poprzez niewielkie korekty (np. możliwość wcześniejszych wypłat dla pracowników w podeszłym wieku), nie wciągnąć również ich do wysiłków o zmianę tytułowego status quo na sali operacyjnej?

dr Marek Śliperski

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki