2008-06-30 13:26 Źródło: Radio PiN
Socha: Wakacje będą trudne dla inwestorów
Gość Radia PiN
Jacek Socha
30.06.2008 r.
Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN 102 FM jest dziś Jacek Socha - partner w Pricewaterhouse Coopers, były minister skarbu. Dzień dobry panie ministrze.
Jacek Socha: Witam. Dzień dobry.
CS: Dziś na warszawskim parkiecie debiut Zakładów Azotowych Tarnów, ale patrząc na to, co dzieje się na giełdach, choćby na warszawskiej …
JS: Ja teraz się patrzę, co się dzieje na amerykańskiej.
CS: Ale to za chwilę, warszawska giełda od początku roku - WIG 20 stracił niespełna 25%. Pozostaje podstawowe pytanie, czy ten dzisiejszy debiut, aby przypadkiem nie powinien zostać przesunięty na lepsze czasy?
JS: Oferta została zrobiona, zamknięta, w związku z tym ja uważam, iż papiery wartościowe powinny być płynne, w związku z czym powinny być notowane. Jakiekolwiek wstrzymywanie notowań mrozi pieniądze inwestorów i to jest złe. Jeżeli okaże się, że wycena będzie gorsza, no bo rzeczywiście moment jest szczególny i trudny, a może się okaże, że siła wewnętrzna spółki jest na tyle duża, iż również i cena będzie. Aczkolwiek trudno o tym powiedzieć, że tak będzie, ale to są pewne, optymistyczne takie życzenia, no to ci, którzy będą chcieli zostać w spółce i czekać na lepsze czasy, będą mogli zostać. Ci, którzy uznają, że jednak sytuacja jest taka, że nie warto czekać, będą chcieli zamykać pozycje i będą sprzedawali. Ja uważam, że płynność jest najważniejszą cechą rynku i jakiekolwiek zamrażanie obrotu jest złe.
CS: Przez giełdę do inwestorów w tym roku miało trafić kilka spółek skarbu państwa, m.in. BGŻ, ale już kilka tygodni temu minister skarbu Aleksander Grad na tej antenie zapowiedział, że ten debiut zostanie najprawdopodobniej przesunięty o kilka tygodni, właśnie w związku z sytuacją na warszawskiej giełdzie - pana zdaniem powinien ulec zmianie plan debiutów państwowych spółek na giełdzie, właśnie w związku z tym co dzieje się na parkiecie?
JS: Ja uważam, że tak.
CS: Jak mocno?
JS: W tym sensie, że minister skarbu nie może być związany takim planem bez względu na to, jaka jest sytuacja zewnętrzna, ponieważ rynek i siła rynku decyduje o wycenie i ewentualnych wpływach do spółek czy też do budżetu skarbu państwa.
CS: Pan będąc na jego miejscu np. w tej chwili odwołałby wszystkie planowane na najbliższe miesiące debiuty?
JS: Ja myślę, że mocno bym się nad tym zastanowił, ponieważ rzeczywiście sytuacja na rynku nie jest szczególna i jak popatrzymy na liczbę debiutów prywatnych przedsiębiorców, którzy przesuwają debiuty, no to jest ich sporo. Minister skarbu też musi racjonalnie patrzeć na sytuację rynkową i podejmować decyzje. Natomiast nie wstrzymywałbym przygotowywania do wejścia na giełdę, bo tak jak w 2003-2007 była fantastyczna koniunktura, okazało się, że w 2005 roku było sporo spółek już przeze mnie przygotowanych, potem zostało wstrzymane i przez dwa lata się nic nie działo. W Polsce nikt nie odpowiada za to, czego nie zrobił, ale można sobie zadawać pytanie, ile pieniędzy nie wpłynęło do budżetu w bardzo dobrym okresie 2006-2007, ile spółek nie zostało dekapitalizowanych, kiedy sytuacja na rynku była bardzo dobra i ona wróci. Tu nie ma dwóch zdań.
CS: Kiedy wróci?
JS: Jeszcze musimy trochę poczekać, żeby ona była ciekawa i dobra, szczególnie ze względu na to, że zaczęły się dosyć głębokie spadki na giełdzie w Nowym Jorku i one będą rzutowały na sytuacje międzynarodowe i jak popatrzymy - wspomniał pan o tych 25 % spadku na giełdzie w Warszawie od początku roku, no to jakbyśmy popatrzyli na Down Jones to te spadki są znacznie mniejsze od czasu kiedy mówimy o trudnej sytuacji finansowej i kryzysie w Stanach Zjednoczonych. Także tu mamy taki układ troszeczkę odwrotny niż w Polsce - dobra koniunktura i głębokie spadki, w Stanach Zjednoczonych - znacznie gorsza koniunktura, natomiast spadki były mniejsze.
CS: Ale tak czy inaczej te indeksy w Stanach - od września najgorszy miesiąc 2002 roku a jeżeli chodzi o czerwiec najgorszy od 1930 roku, więc też nie jest wesoło.
JS: Nie jest wesoło i dlatego też mówię, że to będzie miało przełożenie na rynki europejskie i na rynek warszawski. To są przykłady owej chcianej czy niechcianej globalizacji i swobody przepływu kapitału. W związku z tym musimy się liczyć z tym, że te wakacje będą takie dosyć trudne, co nie znaczy, że nie można kupować, bo jest tanio na rynku.
CS: Wracając na chwilę jeszcze do poprzedniego wątku i na nasz parkiet, jednym z takich najbardziej oczekiwanych debiutów w tym roku miał być debiut Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych na Giełdzie Papierów Wartościowych. Czy pana zdaniem biorąc pod uwagę to, co pan powiedział przed chwilą, należało przygotować to, ale wstrzymać i „odpalić” dopiero wtedy, kiedy będzie dobra koniunktura?.
JS: Pewnie trzeba się nad tym głęboko zastanowić…
CS: Zastanowić się panie ministrze czy jednak mimo wszystko zdecydować?
JS: Trzeba zastanowić się również do końca nad koncepcją upublicznienia giełdy. Ja osobiście uważam, że to spółka, która działa w sferze regulacyjnej. Ona ma bardzo wąski margines działania, jest operatorem rynku, spółką infrastrukturalną, bardzo zależną od koniunktury i sytuacji na giełdzie. Upublicznienie tylko 15% może spowodować stosunkowo niską płynność tych akcji na giełdzie, w związku z czym nie odniesie się spektakularnego sukcesu, że giełda jest bardzo ciekawą również inwestycją na giełdzie.
CS: Czyli co, wykorzystać ten czas do przygotowania nowego planu prywatyzacyjnego?
JS: Ja zawsze byłem zwolennikiem tego, żeby w prywatyzacji giełdy znalazł się strategiczny partner, który pozwoli giełdzie nadać jej inny charakter, nie taki zaściankowy charakter polski a charakter giełdy międzynarodowej, która wtedy będzie mogła mieć większa szanse odgrywania roli rynku w Europie Środkowej. Wydaje mi się, że to, że to jest giełda skarbu państwa w Polsce w dużym stopniu zniechęca wielu inwestorów, wiele spółek z Ukrainy a może i Rosji. W związku z czym omijają Warszawę i idą od razu do Londynu.
CS: A propos inwestorów i omijania, czy też nie omijania Warszawy - kupować teraz na giełdzie skoro jest tak tanio?
JS: Jak ktoś ma pieniądze, to dlaczego nie kupować? To jest kwestia ryzyka. Kiedy można kupić? W tej chwili jest tanio. Kiedy będzie drogo? To jest pytanie.
CS: A kiedy będzie?
JS: Jak patrzę na sytuację, która jest w tej chwili a nie jestem analitykiem, ale to są tylko i wyłącznie moje odczucia, w związku z czym proszę nie łapać za Radę Etyki i Ładu Informacyjnego, to nie czuję przynajmniej psychicznie zmiany kierunku i myślenia już o tym, że rynek staje się już atrakcyjny, ciekawy. Przeważają opinie pesymistyczne. W związku z tym one będą w świadomości inwestorów jeszcze przez jakiś czas a jeżeli ktoś ma horyzont inwestycyjny nie na dwa - trzy - cztery miesiące czy pięć czy też rok, no to w moim przekonaniu to jest dobry czas na szukanie inwestycji.
CS: Skoro wywołał pan owego wilka z lasu w postaci Rady Etyki i Ładu Informacyjnego…
JS: Jakiego wilka? Jesteśmy łagodnymi barankami, które starają się porozmawiać
i uporządkować sytuację na rynku informacji.
CS: Już nie ma napalmu?
JS: Ja bym tego nigdy nie stosował i to były słowa, które nie powinny paść.
CS: Jak mówić o tym, co się dzieje teraz na warszawskiej giełdzie, na giełdach światowych, ot choćby cytat z dzisiejszej „Rzeczpospolitej”: „Wskaźniki śledzące awersję do ryzyka wskazują , że kulminacja strachu może jeszcze nadejść”...
JS: To jest to jej zdanie - gazety. Natomiast my staramy się uporządkować sposób wypowiadania się i budowania pewnej wartości oraz informacji na rynku wśród profesjonalistów i szczególnie zwracamy uwagę na to, co powinno być w raportach. Jak one powinny być konstruowane, przygotowywane, jak również jak powinny wyglądać wypowiedzi poszczególnych analityków, tych, którzy są odpowiedzialni i na tych, na których patrzą inwestorzy w sposób szczególny. Jeżeli jakaś gazeta sobie da taki tytuł, to oczywiście to ma jakiś wpływ, ale jeżeli się pojawi nazwisko pana „x,y,z”, który powie powiedzmy to samo, to ja bym chciał, żeby mi powiedział cztery zdania jeszcze dodatkowo, dlaczego tak myśli. Jeżeli będzie tylko się opierał na analizie tego, co tak jak ja powiedziałem przed chwilą, analizie tego co można zobaczyć, przeczytać i posłuchać, i tego wszystkiego będzie budował ogólny wizerunek rynku, że nie ma optymistycznych wizji w tej chwili, no to jest źródło i jest podsumowanie. To jest po prostu swego komilacja cudzych wypowiedzi.
CS: A pana zdaniem kulminacja strachu może jeszcze nadejść na giełdach?
JS: Tego nie wiem. Ja powiedziałem, że nigdy…
CS: A jest uprawnione tego typu twierdzenie?
JS: Jeżeli to jest komentarz gazety, to moim zdaniem tak. Jeżeli natomiast jest to komentarz analityka, to ja uważam, że też tak, ale chciałbym, żeby jako dobry analityk powiedział mi dlaczego ta kulminacja strachu jeszcze może ewentualnie nadejść - bo mnie to interesuje np., czy jak 4% spadła giełda w ubiegłym tygodniu, giełda nowojorska czy ewentualnie jest jeszcze miejsce do dalszych spadków, bo wtedy doskonale wiem, że to będzie się przedkładało na wskaźniki i giełdę w Warszawie, czy też ten najgorszy czerwiec od 1930 roku był ewenementem, takim jednostkowym miesiącem i np. należy spodziewać się, że będzie lepiej. Od niego żądam więcej, więcej doświadczenia, wiedzy, analizy, kontaktowania się z osobami, które lepiej znają rynek amerykański itd. Chciałbym, żeby on mnie lepiej obsługiwał aniżeli tylko i wyłącznie dziennikarskie spojrzenie na rzeczywistość.
CS: A propos tego jeszcze, co będzie - dziś Radio PIN i „Gazeta Prawna” publikują wspólnie w eterze i na papierze raport dotyczący ceny ropy opierając się m.in. na prognozach banku UniCredit - dwieście dolarów za baryłkę jeszcze w tym roku. Co to pana zdaniem może oznaczać?
JS: Z tego raportu, co słyszałem już dzisiaj, oznacza, że 6,11 będziemy płacili za benzynę.
CS: A dla giełdy skoro jesteśmy w tym temacie?
JS: Dla giełdy to też nie jest najlepiej, bo jest jednak korelacja między ceną ropy naftowej a ceną dolara.
CS: Co widzieliśmy w czwartek, w piątek chociażby.
JS: W związku z tym to może się przekładać również na sytuację na rynku giełdowym. Turbulencje mogą jeszcze powstać. Będzie na pewno presja inflacyjna, tu nie ma dwóch zdań, co spowoduje również gorsze nastroje. Natomiast widocznie musimy przeżyć ten szok podażowy i teraz oczekiwałbym od specjalistów, aby porównać ten szok podażowy z szokiem podażowym z 79, z 73 roku i popatrzeć czy tamte piki cenowe, które niedawno przecież przebiliśmy, jeżeli popatrzymy na porównywalne wielkości, spowodują np. że będzie coraz więcej - dzisiaj już możemy to zrobić - samochodów, które mają zupełnie inne napędy, w związku z tym będzie inny system oszczędzania. Może to jest jakaś taka rewolucja, która jest potrzebna. Nie mówię, że jestem zwolennikiem ceny ropy naftowej za baryłkę za 200 dolarów, natomiast patrzę, jakie mogłyby być konsekwencje. Jeżeli popatrzymy na spożycie, to ono spadło w zeszłym roku. W tym roku również spadnie. Wydaje się, że też jest presja, aby nie była dotowana benzyna w Chinach, w związku z czym może spaść również i tam popyt. W związku z tym jak widać owe dwieście dolarów jest swego rodzaju wytworem działań określonych osób, spekulacyjnych na rynku. To przesilenie pewnie gdzieś się pojawi, nagle później będą gwałtowne spadki, będą się też ludzie dziwili, dlaczego tak nagle gwałtownie coś wzrosło a potem gwałtownie spada.
CS: To wtedy będziemy się cieszyć.
JS: Ale też będziemy się dziwili, podważali fundamenty funkcjonowania rynków finansowych i giełdowych - jak to możliwe, żeby w tak krótkim czasie coś nagle stało się drogie a potem z powrotem tanie. Taka jest ludzka natura.
CS: To my wtedy spotkamy się i będziemy próbować to tłumaczyć.
JS: Na pewno przyjdę z chęcią i przyjemnością.
CS: Dziękuję bardzo. Jacek Socha - Pricewaterhouse Coopers. Dziękuję.
JS: Dziękuję. Miłego dnia.
Jacek Socha
30.06.2008 r.
Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN 102 FM jest dziś Jacek Socha - partner w Pricewaterhouse Coopers, były minister skarbu. Dzień dobry panie ministrze.
Jacek Socha: Witam. Dzień dobry.
CS: Dziś na warszawskim parkiecie debiut Zakładów Azotowych Tarnów, ale patrząc na to, co dzieje się na giełdach, choćby na warszawskiej …
JS: Ja teraz się patrzę, co się dzieje na amerykańskiej.
CS: Ale to za chwilę, warszawska giełda od początku roku - WIG 20 stracił niespełna 25%. Pozostaje podstawowe pytanie, czy ten dzisiejszy debiut, aby przypadkiem nie powinien zostać przesunięty na lepsze czasy?
JS: Oferta została zrobiona, zamknięta, w związku z tym ja uważam, iż papiery wartościowe powinny być płynne, w związku z czym powinny być notowane. Jakiekolwiek wstrzymywanie notowań mrozi pieniądze inwestorów i to jest złe. Jeżeli okaże się, że wycena będzie gorsza, no bo rzeczywiście moment jest szczególny i trudny, a może się okaże, że siła wewnętrzna spółki jest na tyle duża, iż również i cena będzie. Aczkolwiek trudno o tym powiedzieć, że tak będzie, ale to są pewne, optymistyczne takie życzenia, no to ci, którzy będą chcieli zostać w spółce i czekać na lepsze czasy, będą mogli zostać. Ci, którzy uznają, że jednak sytuacja jest taka, że nie warto czekać, będą chcieli zamykać pozycje i będą sprzedawali. Ja uważam, że płynność jest najważniejszą cechą rynku i jakiekolwiek zamrażanie obrotu jest złe.
CS: Przez giełdę do inwestorów w tym roku miało trafić kilka spółek skarbu państwa, m.in. BGŻ, ale już kilka tygodni temu minister skarbu Aleksander Grad na tej antenie zapowiedział, że ten debiut zostanie najprawdopodobniej przesunięty o kilka tygodni, właśnie w związku z sytuacją na warszawskiej giełdzie - pana zdaniem powinien ulec zmianie plan debiutów państwowych spółek na giełdzie, właśnie w związku z tym co dzieje się na parkiecie?
JS: Ja uważam, że tak.
CS: Jak mocno?
JS: W tym sensie, że minister skarbu nie może być związany takim planem bez względu na to, jaka jest sytuacja zewnętrzna, ponieważ rynek i siła rynku decyduje o wycenie i ewentualnych wpływach do spółek czy też do budżetu skarbu państwa.
CS: Pan będąc na jego miejscu np. w tej chwili odwołałby wszystkie planowane na najbliższe miesiące debiuty?
JS: Ja myślę, że mocno bym się nad tym zastanowił, ponieważ rzeczywiście sytuacja na rynku nie jest szczególna i jak popatrzymy na liczbę debiutów prywatnych przedsiębiorców, którzy przesuwają debiuty, no to jest ich sporo. Minister skarbu też musi racjonalnie patrzeć na sytuację rynkową i podejmować decyzje. Natomiast nie wstrzymywałbym przygotowywania do wejścia na giełdę, bo tak jak w 2003-2007 była fantastyczna koniunktura, okazało się, że w 2005 roku było sporo spółek już przeze mnie przygotowanych, potem zostało wstrzymane i przez dwa lata się nic nie działo. W Polsce nikt nie odpowiada za to, czego nie zrobił, ale można sobie zadawać pytanie, ile pieniędzy nie wpłynęło do budżetu w bardzo dobrym okresie 2006-2007, ile spółek nie zostało dekapitalizowanych, kiedy sytuacja na rynku była bardzo dobra i ona wróci. Tu nie ma dwóch zdań.
CS: Kiedy wróci?
JS: Jeszcze musimy trochę poczekać, żeby ona była ciekawa i dobra, szczególnie ze względu na to, że zaczęły się dosyć głębokie spadki na giełdzie w Nowym Jorku i one będą rzutowały na sytuacje międzynarodowe i jak popatrzymy - wspomniał pan o tych 25 % spadku na giełdzie w Warszawie od początku roku, no to jakbyśmy popatrzyli na Down Jones to te spadki są znacznie mniejsze od czasu kiedy mówimy o trudnej sytuacji finansowej i kryzysie w Stanach Zjednoczonych. Także tu mamy taki układ troszeczkę odwrotny niż w Polsce - dobra koniunktura i głębokie spadki, w Stanach Zjednoczonych - znacznie gorsza koniunktura, natomiast spadki były mniejsze.
CS: Ale tak czy inaczej te indeksy w Stanach - od września najgorszy miesiąc 2002 roku a jeżeli chodzi o czerwiec najgorszy od 1930 roku, więc też nie jest wesoło.
JS: Nie jest wesoło i dlatego też mówię, że to będzie miało przełożenie na rynki europejskie i na rynek warszawski. To są przykłady owej chcianej czy niechcianej globalizacji i swobody przepływu kapitału. W związku z tym musimy się liczyć z tym, że te wakacje będą takie dosyć trudne, co nie znaczy, że nie można kupować, bo jest tanio na rynku.
CS: Wracając na chwilę jeszcze do poprzedniego wątku i na nasz parkiet, jednym z takich najbardziej oczekiwanych debiutów w tym roku miał być debiut Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych na Giełdzie Papierów Wartościowych. Czy pana zdaniem biorąc pod uwagę to, co pan powiedział przed chwilą, należało przygotować to, ale wstrzymać i „odpalić” dopiero wtedy, kiedy będzie dobra koniunktura?.
JS: Pewnie trzeba się nad tym głęboko zastanowić…
CS: Zastanowić się panie ministrze czy jednak mimo wszystko zdecydować?
JS: Trzeba zastanowić się również do końca nad koncepcją upublicznienia giełdy. Ja osobiście uważam, że to spółka, która działa w sferze regulacyjnej. Ona ma bardzo wąski margines działania, jest operatorem rynku, spółką infrastrukturalną, bardzo zależną od koniunktury i sytuacji na giełdzie. Upublicznienie tylko 15% może spowodować stosunkowo niską płynność tych akcji na giełdzie, w związku z czym nie odniesie się spektakularnego sukcesu, że giełda jest bardzo ciekawą również inwestycją na giełdzie.
CS: Czyli co, wykorzystać ten czas do przygotowania nowego planu prywatyzacyjnego?
JS: Ja zawsze byłem zwolennikiem tego, żeby w prywatyzacji giełdy znalazł się strategiczny partner, który pozwoli giełdzie nadać jej inny charakter, nie taki zaściankowy charakter polski a charakter giełdy międzynarodowej, która wtedy będzie mogła mieć większa szanse odgrywania roli rynku w Europie Środkowej. Wydaje mi się, że to, że to jest giełda skarbu państwa w Polsce w dużym stopniu zniechęca wielu inwestorów, wiele spółek z Ukrainy a może i Rosji. W związku z czym omijają Warszawę i idą od razu do Londynu.
CS: A propos inwestorów i omijania, czy też nie omijania Warszawy - kupować teraz na giełdzie skoro jest tak tanio?
JS: Jak ktoś ma pieniądze, to dlaczego nie kupować? To jest kwestia ryzyka. Kiedy można kupić? W tej chwili jest tanio. Kiedy będzie drogo? To jest pytanie.
CS: A kiedy będzie?
JS: Jak patrzę na sytuację, która jest w tej chwili a nie jestem analitykiem, ale to są tylko i wyłącznie moje odczucia, w związku z czym proszę nie łapać za Radę Etyki i Ładu Informacyjnego, to nie czuję przynajmniej psychicznie zmiany kierunku i myślenia już o tym, że rynek staje się już atrakcyjny, ciekawy. Przeważają opinie pesymistyczne. W związku z tym one będą w świadomości inwestorów jeszcze przez jakiś czas a jeżeli ktoś ma horyzont inwestycyjny nie na dwa - trzy - cztery miesiące czy pięć czy też rok, no to w moim przekonaniu to jest dobry czas na szukanie inwestycji.
CS: Skoro wywołał pan owego wilka z lasu w postaci Rady Etyki i Ładu Informacyjnego…
JS: Jakiego wilka? Jesteśmy łagodnymi barankami, które starają się porozmawiać
i uporządkować sytuację na rynku informacji.
CS: Już nie ma napalmu?
JS: Ja bym tego nigdy nie stosował i to były słowa, które nie powinny paść.
CS: Jak mówić o tym, co się dzieje teraz na warszawskiej giełdzie, na giełdach światowych, ot choćby cytat z dzisiejszej „Rzeczpospolitej”: „Wskaźniki śledzące awersję do ryzyka wskazują , że kulminacja strachu może jeszcze nadejść”...
JS: To jest to jej zdanie - gazety. Natomiast my staramy się uporządkować sposób wypowiadania się i budowania pewnej wartości oraz informacji na rynku wśród profesjonalistów i szczególnie zwracamy uwagę na to, co powinno być w raportach. Jak one powinny być konstruowane, przygotowywane, jak również jak powinny wyglądać wypowiedzi poszczególnych analityków, tych, którzy są odpowiedzialni i na tych, na których patrzą inwestorzy w sposób szczególny. Jeżeli jakaś gazeta sobie da taki tytuł, to oczywiście to ma jakiś wpływ, ale jeżeli się pojawi nazwisko pana „x,y,z”, który powie powiedzmy to samo, to ja bym chciał, żeby mi powiedział cztery zdania jeszcze dodatkowo, dlaczego tak myśli. Jeżeli będzie tylko się opierał na analizie tego, co tak jak ja powiedziałem przed chwilą, analizie tego co można zobaczyć, przeczytać i posłuchać, i tego wszystkiego będzie budował ogólny wizerunek rynku, że nie ma optymistycznych wizji w tej chwili, no to jest źródło i jest podsumowanie. To jest po prostu swego komilacja cudzych wypowiedzi.
CS: A pana zdaniem kulminacja strachu może jeszcze nadejść na giełdach?
JS: Tego nie wiem. Ja powiedziałem, że nigdy…
CS: A jest uprawnione tego typu twierdzenie?
JS: Jeżeli to jest komentarz gazety, to moim zdaniem tak. Jeżeli natomiast jest to komentarz analityka, to ja uważam, że też tak, ale chciałbym, żeby jako dobry analityk powiedział mi dlaczego ta kulminacja strachu jeszcze może ewentualnie nadejść - bo mnie to interesuje np., czy jak 4% spadła giełda w ubiegłym tygodniu, giełda nowojorska czy ewentualnie jest jeszcze miejsce do dalszych spadków, bo wtedy doskonale wiem, że to będzie się przedkładało na wskaźniki i giełdę w Warszawie, czy też ten najgorszy czerwiec od 1930 roku był ewenementem, takim jednostkowym miesiącem i np. należy spodziewać się, że będzie lepiej. Od niego żądam więcej, więcej doświadczenia, wiedzy, analizy, kontaktowania się z osobami, które lepiej znają rynek amerykański itd. Chciałbym, żeby on mnie lepiej obsługiwał aniżeli tylko i wyłącznie dziennikarskie spojrzenie na rzeczywistość.
CS: A propos tego jeszcze, co będzie - dziś Radio PIN i „Gazeta Prawna” publikują wspólnie w eterze i na papierze raport dotyczący ceny ropy opierając się m.in. na prognozach banku UniCredit - dwieście dolarów za baryłkę jeszcze w tym roku. Co to pana zdaniem może oznaczać?
JS: Z tego raportu, co słyszałem już dzisiaj, oznacza, że 6,11 będziemy płacili za benzynę.
CS: A dla giełdy skoro jesteśmy w tym temacie?
JS: Dla giełdy to też nie jest najlepiej, bo jest jednak korelacja między ceną ropy naftowej a ceną dolara.
CS: Co widzieliśmy w czwartek, w piątek chociażby.
JS: W związku z tym to może się przekładać również na sytuację na rynku giełdowym. Turbulencje mogą jeszcze powstać. Będzie na pewno presja inflacyjna, tu nie ma dwóch zdań, co spowoduje również gorsze nastroje. Natomiast widocznie musimy przeżyć ten szok podażowy i teraz oczekiwałbym od specjalistów, aby porównać ten szok podażowy z szokiem podażowym z 79, z 73 roku i popatrzeć czy tamte piki cenowe, które niedawno przecież przebiliśmy, jeżeli popatrzymy na porównywalne wielkości, spowodują np. że będzie coraz więcej - dzisiaj już możemy to zrobić - samochodów, które mają zupełnie inne napędy, w związku z tym będzie inny system oszczędzania. Może to jest jakaś taka rewolucja, która jest potrzebna. Nie mówię, że jestem zwolennikiem ceny ropy naftowej za baryłkę za 200 dolarów, natomiast patrzę, jakie mogłyby być konsekwencje. Jeżeli popatrzymy na spożycie, to ono spadło w zeszłym roku. W tym roku również spadnie. Wydaje się, że też jest presja, aby nie była dotowana benzyna w Chinach, w związku z czym może spaść również i tam popyt. W związku z tym jak widać owe dwieście dolarów jest swego rodzaju wytworem działań określonych osób, spekulacyjnych na rynku. To przesilenie pewnie gdzieś się pojawi, nagle później będą gwałtowne spadki, będą się też ludzie dziwili, dlaczego tak nagle gwałtownie coś wzrosło a potem gwałtownie spada.
CS: To wtedy będziemy się cieszyć.
JS: Ale też będziemy się dziwili, podważali fundamenty funkcjonowania rynków finansowych i giełdowych - jak to możliwe, żeby w tak krótkim czasie coś nagle stało się drogie a potem z powrotem tanie. Taka jest ludzka natura.
CS: To my wtedy spotkamy się i będziemy próbować to tłumaczyć.
JS: Na pewno przyjdę z chęcią i przyjemnością.
CS: Dziękuję bardzo. Jacek Socha - Pricewaterhouse Coopers. Dziękuję.
JS: Dziękuję. Miłego dnia.



Dodaj komentarz
