2005-03-09 08:25 Źródło: Bankier.pl
Skok na kasę w Grupie Lotos?
Zarząd Grupy Lotos chce wynagrodzić siebie oraz innych menedżerów akcjami o wartości 172 mln zł. Decyzje w tej sprawie mają zapaść jeszcze przed wprowadzeniem akcji Lotosu na GPW. Analitycy uważają, że jest to skok na kasę w spółce – informuje dzisiejsza „Gazeta Wyborcza”.
Decyzję o uruchomieniu programu menedżerskiego ma podjąć jeszcze w tym tygodniu walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki. To oznacza, że nowi akcjonariusze spółki, którzy kupią jej udziały w ofercie publicznej zostaną postawieni przed faktem dokonanym i nie będą mogli mieć wpływu na tę decyzję.
O programie menedżerskim oficjalnie wiadomo niewiele. Spółka nie udziela na ten temat informacji, a z jej ogłoszenia wiadomo tylko tyle, że menedżerowie będą mogli objąć akcje Lotosu do 2010 roku. Nieoficjalnie program będzie wart sporo pieniędzy. W jego ramach ma być wyemitowanych 6 mln akcji, które mogą być warte od 154 do 172 mln zł (zakładając przedział cenowy dla akcji Lotosu na poziomie od 25,7 do 28,6 zł).
„Jestem zwolennikiem programów motywacyjnych dla szefów spółek. Ale pod warunkiem, że są one powiązane ze wzrostem wartości firmy. W polskich realiach niestety często bywa tak, że nie patrząc na rezultaty firmy, menedżerowie i tak dostają duże pieniądze” – powiedział „Gazecie Wyborczej” Adam Ruciński zarządzający w TFI PZU. Jego zdaniem szczegóły programu powinny być jednak podane do publicznej wiadomości. „Gazeta Wyborcza” twierdzi tymczasem, że w programie WZA nie ma ani słowa na temat przyjęcia regulaminu programu menedżerskiego, czyli dokumentu, który określałby warunki przydzielania akcji.
„Wygląda to na typowy skok na kasę. Kierownictwo firmy chce przyjęcia programu jeszcze przed zmianą akcjonariatu” – „Gazeta Wyborcza” cytuje innego, proszącego o anonimowość, analityka dużej instytucji finansowej. „Po wejściu na giełdę mogłoby się okazać, że nowi akcjonariusze stawialiby wysokie wymagania zarządowi, np. uzależniliby program motywacyjny od wzrostu wartości firmy. A tak problem z głowy, bo nowi akcjonariusze staną przed faktem dokonanym” - dodaje anonimowy rozmówca.
Analitycy uważają także, że przeprowadzenie programu motywacyjnego jeszcze przed giełdowym debiutem spółki może mieć negatywny wpływ na jej giełdową wycenę. Według międzynarodowych standardów rachunkowości programy motywacyjne wpływają bowiem na wyniki finansowe firm.
Z wypowiedzi uzyskanych przez „Gazetę Wyborczą” od przedstawicieli rządu i Nafty Polskiej wynika, że są oni za przeprowadzeniem programu motywacyjnego po giełdowym debiucie Grupy Lotos.
M.D.
Decyzję o uruchomieniu programu menedżerskiego ma podjąć jeszcze w tym tygodniu walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki. To oznacza, że nowi akcjonariusze spółki, którzy kupią jej udziały w ofercie publicznej zostaną postawieni przed faktem dokonanym i nie będą mogli mieć wpływu na tę decyzję.
O programie menedżerskim oficjalnie wiadomo niewiele. Spółka nie udziela na ten temat informacji, a z jej ogłoszenia wiadomo tylko tyle, że menedżerowie będą mogli objąć akcje Lotosu do 2010 roku. Nieoficjalnie program będzie wart sporo pieniędzy. W jego ramach ma być wyemitowanych 6 mln akcji, które mogą być warte od 154 do 172 mln zł (zakładając przedział cenowy dla akcji Lotosu na poziomie od 25,7 do 28,6 zł).
„Jestem zwolennikiem programów motywacyjnych dla szefów spółek. Ale pod warunkiem, że są one powiązane ze wzrostem wartości firmy. W polskich realiach niestety często bywa tak, że nie patrząc na rezultaty firmy, menedżerowie i tak dostają duże pieniądze” – powiedział „Gazecie Wyborczej” Adam Ruciński zarządzający w TFI PZU. Jego zdaniem szczegóły programu powinny być jednak podane do publicznej wiadomości. „Gazeta Wyborcza” twierdzi tymczasem, że w programie WZA nie ma ani słowa na temat przyjęcia regulaminu programu menedżerskiego, czyli dokumentu, który określałby warunki przydzielania akcji.
„Wygląda to na typowy skok na kasę. Kierownictwo firmy chce przyjęcia programu jeszcze przed zmianą akcjonariatu” – „Gazeta Wyborcza” cytuje innego, proszącego o anonimowość, analityka dużej instytucji finansowej. „Po wejściu na giełdę mogłoby się okazać, że nowi akcjonariusze stawialiby wysokie wymagania zarządowi, np. uzależniliby program motywacyjny od wzrostu wartości firmy. A tak problem z głowy, bo nowi akcjonariusze staną przed faktem dokonanym” - dodaje anonimowy rozmówca.
Analitycy uważają także, że przeprowadzenie programu motywacyjnego jeszcze przed giełdowym debiutem spółki może mieć negatywny wpływ na jej giełdową wycenę. Według międzynarodowych standardów rachunkowości programy motywacyjne wpływają bowiem na wyniki finansowe firm.
Z wypowiedzi uzyskanych przez „Gazetę Wyborczą” od przedstawicieli rządu i Nafty Polskiej wynika, że są oni za przeprowadzeniem programu motywacyjnego po giełdowym debiucie Grupy Lotos.
M.D.



Dodaj komentarz