Po pięciu wzrostowych sesjach z rzędu S&P500 zakończył wtorek minimalnie pod kreską. W centrum uwagi inwestorów pozostawały kwestie ceł oraz działań Rezerwy Federalnej.


Trudno właściwie powiedzieć, aby była to spadkowa sesja. Był to raczej dzień pozbawiony wzrostów, na które zapowiadało się po otwarciu notowań. Ostatecznie S&P500 po pięciu zwyżkach we wtorek zaliczył kosmetyczny spadek o jeden punkt, czyli 0,03%. Nasdaq odnotował ledwie zauważalną zniżkę o 0,01%, a Dow Jones oddał 0,05%. Czyli zasadniczo była to sesja bez zmian nowojorskich indeksów.
W wypowiedziach analityków i giełdowych komentatorów cały czas przewijały się dwie kwestie: wojny handlowej oraz stóp procentowych. Rynek terminowy na 76% wycenia prawdopodobieństwo obniżenia stopy funduszy federalnych już na lipcowym posiedzeniu władz Fedu. Do końca roku inwestorzy wyceniają przynajmniej dwie obniżki - łącznie o 50 pb.
To właśnie nadzieje na ratunek ze strony Rezerwy Federalnej od początku czerwca napędzały wzrosty na Wall Street. Wielu inwestorów liczy, że przed nadchodzącymi wyborami prezydenckimi Fed nie zaryzykuje recesji w gospodarce oraz bessy na rynku akcji i grzecznie powróci do polityki taniego i łatwego pieniądza wymuszanej przez lobby finansowe.

Drugim dominującym tematem są wojny handlowe prowadzone przez obecną administrację USA. We wtorek prezydent Donald Trump postanowił wypuścić kilka ostrzejszych tweetów, zachwalających rzekomo pozytywne efekty ceł zaporowych. Gospodarz Białego Domu przyłożył też władzom monetarnym UE, oskarżając je o dewaluowanie euro.
Maria, Dagan, Steve, Stuart V - When you are the big “piggy bank” that other countries have been ripping off for years (to a level that is not to be believed), Tariffs are a great negotiating tool, a great revenue producers and, most importantly, a powerful way to get......
— Donald J. Trump (@realDonaldTrump) 11 czerwca 2019
- Cła są znakomitym narzędziem negocjacyjnym - napisał prezydent Trump, po raz kolejny uznając podatki importowe za znakomity sposób na powrót produkcji przemysłowej do Stanów Zjednoczonych.
Taka retoryka nie mogła się spodobać na Wall Street, gdzie dominują poglądy wręcz przeciwne. Większość ekonomistów i przedstawicieli biznesu uważają, że cła szkodzą gospodarce, podnosząc koszty, zaburzając globalne łańcuchy dostaw i generując potężną niepewność przekładającą się na wstrzymywanie inwestycji.
Krzysztof Kolany





























































