Dzisiejszy raport Londyńskiej Giełdy Metali pokazał wzrost zapasów aż o 10%, do poziomu 121,3 tys. ton. Był to największy dzienny przyrost rezerw czerwonego metalu od sierpnia 2005 roku. Najciekawszy jest jednak fakt, że za praktycznie cały ten wzrost odpowiadały magazyny w Korei Południowej, gdzie zazwyczaj w metal zaopatrują się kupujący z Chin.
„Chińscy konsumenci korzystają z posiadanych zapasów. To nie jest kwestia popytu, lecz wrażliwości Chińczyków na wysokie ceny” – powiedział agencji Bloomberga Leon Westgate, analityk rynku metali z londyńskiego Standard Bank.
O wpływie cen na popyt świadczą też notowania miedzi w Szanghaju, które od początku roku wzrosły tylko o 11%, czyli o połowę mniej niż kontrakty na LME. Równolegle w pierwszym kwartale chiński import miedzi spadł o 19% r/r.
W rezultacie przed południem w Londynie tonę miedzi z trzymiesięcznym terminem dostawy można było kupić za 8.245 dolarów, czyli o 0,4% mniej niż na czwartkowym zamknięciu na LME. Od początku tygodnia miedź potaniała już o 2,7% i powoli oddala się od zanotowanego 6. marca szczytu na wysokości 8.820$.
K.K.
































































