Firma Forties Pipeline System zamknęła dzisiaj ropociąg transportujący 40% surowca wydobywanego z brytyjskiej części Morza Północnego. Przyczyną jest dwudniowy strajk w rafinerii w Grangemouth, która wstrzymała produkcję i nie jest w stanie odebrać więcej ropy.
Cały czas są też problemy z dostawami z Nigerii, gdzie ataki na instalacje będące własnością Shella oraz strajk pracowników Exxon Mobile zatrzymały prawie połowę produkcji ropy w tym afrykańskim państwie (czyli ok. 900 tys. baryłek dziennie). Ponadto w ostatnim czasie na rynek trafiły raporty mówiące o malejącym wydobyciu w Rosji i Meksyku.
„Byki nadal mają pełną kontrolę, więc nie ma żadnego zaskoczenia, że pod wpływem obaw o stronę podażową ceny są w pobliżu 120$. Nigeria jest głównym problemem zaprzątającym myśli handlujących. Te przerwy w dostawach są prawdziwe i dotyczą wysokiej jakości surowca potrzebnej amerykańskim rafineriom do produkcji benzyny przed sezonem wakacyjnym” – powiedział agencji Bloomberga Victor Shum, analityk z singapurskiego oddziału Purvin & Gertz Inc.
W poniedziałek o godzinie 9:30 baryłka ropy gatunku Light Crude kosztowała 119,56 dolarów, czyli o 1,04 dolara więcej niż w piątek. Taka sama ilość ropy marki Brent była wyceniana na 117,11$, po wzroście o 81 centów.
W ostatnim czasie wzrost cen ropy wiązano z deprecjacją dolara, który jeszcze w ubiegłym tygodniu pogłębiał swoje minima względem euro. Jednak od tego czasu europejska waluta straciła na wartości 3,5 centa, tak więc ropa kwotowana w euro jest zdecydowanie droższa niż jeszcze kilka dni temu.
K.K.






























































