[Aktualiacja - 5 maja 2017 r., godz. 7:00] Notowania kontraktów na ropę Brent spadły w czwartek po południu poniżej poziomu 50 dolarów, a w nocy z czwartku na piątek kontynuowały ten trend. To już trzeci spadkowy tydzień z rzędu dla czarnego złota.


W piątek około godziny 7:00 za jedną baryłkę ropy Brent płacono w Londynie 47,04 dolara. To oznacza spadek o niemal 3%. Tymczasem już w czwartek ceny ropy spadły p 4,5%. Po raz ostatni poniżej bariery 50 dolarów ropa brent była notowana w połowie marca, a ówczesne minima zostały wczoraj "poprawione". Na poziomie 47 dolarów kurs ropy był ostatni raz widziany w listopadzie ubiegłego roku. Tylko w ciągu ostatnich 17 dni jej notowania spadły o 16,5%.
Jeszcze w kwietniu granicę 50 dolarów przebiła ropa WTI. Za jej baryłkę dziś rano trzeba płacić już 44,13 dolara i jest to cena najniższa również listopada. Dla porównania warto dodać, że tegoroczne maksimum (ze stycznia) wynosi dla WTI 55,22 dolarów. Od tego czasu czarne złoto potaniało więc o 20%.
Przyczyn spadków szukać należy m.in. w Ameryce. Jak wynika z danych tamtejszej agencji EIA produkcja ropy w USA wzrosła do 9,29 mln baryłek dziennie. To poziom najwyższy od sierpnia 2015 roku. Rosnąca podaż ze strony Amerykanów może zrównoważyć plany OPEC dotyczące dalszego cięcia produkcji w krajach kartelu. Decyzja w tej sprawie ma zapaść na zaplanowanym na 25 maja spotkaniu OPEC w Wiedniu. Cięcia wspiera także m.in. Rosja.

Warto dodać, że od początku stycznia trwa już zmniejszanie dostaw ropy na rynki paliw ze strony kartelu. Produkcja surowca przez OPEC i kraje ujęte w porozumieniu ma być niższa o około 1,8 mln baryłek dziennie. Całość dotyczy jednak tylko pierwszej połowy 2017 roku. W Wiedniu ma zostać podjęta decyzja rozszerzająca właśnie to porozumienie.
Adam Torchała


























































