Spore wahania na rynkach walutowych wywołał komentarz wydany przez ministrów finansów oraz szefów banków centralnych państw grupy G-7, którzy wyrazili zaniepokojenie nagłymi zmianami kursów walutowych. Rynek zrozumiał, że tym wpływowym ludziom nie podoba zbyt szybka deprecjacja dolara, więc w efekcie amerykańska waluta zyskała na wartości około jednego centa.
Mocniejszy dolar czyni ropę droższą dla inwestorów dysponujących inną walutą i niemal automatycznie przekłada się na spadek cen tego surowca. Poza tym część graczy traktuje w ostatnim czasie kontrakty na ropę jako zabezpieczenie przed słabnącym dolarem.
W rezultacie w poniedziałek o godzinie 9:20 baryłka ropy gatunku Light Crude kosztowała 110,01$, czyli o 13 centów mniej niż w piątek. Ropa marki Brent potaniała o 45 centów, osiągając cenę 108,50$ za baryłkę.
Tymczasem fundamenty dla ropy z tygodnia na tydzień są coraz słabsze. W piątek Międzynarodowa Agencja Energii po raz kolejny obniżyła prognozy dotyczące globalnego zapotrzebowania na ropę. Według MAE z powodu wysokich cen oraz problemów gospodarczych w USA średnie zużycie ropy wyniesie 1,27 mln baryłek dziennie, czyli o 460 tys. baryłek mniej niż w poprzednim raporcie.
K.K.






























































