Ponieważ złoto przez wielu inwestorów uważane jest za najlepsze zabezpieczenie przed inflacją wywołaną drożejącymi paliwami, to cena tego metalu jest dość wyraźnie skorelowana z kursem ropy naftowej. A ten z kolei ustanowił dziś nowy rekord, przekraczając poziom 112$ za baryłkę.
Od początku roku kurs „czarnego złota” wzrósł o 17% i wciąż utrzymuje się powyżej stu dolarów za baryłkę, co jeszcze rok temu wydawało się mało prawdopodobne. W tym samym czasie Rezerwa Federalna obniżyła stopy procentowe do 2,25%, co przy inflacji rzędu 4% czyni lokowanie dolarów w papierach dłużnych (czy lokatach) zupełnie nieopłacalnym.
Dlatego też rośnie inwestycyjny popyt na złoto, zwłaszcza że amerykańska waluta traci na wartości nie tylko w skutek inflacji. Niskie stopy procentowe będące pochodną słabej kondycji gospodarki Stanów Zjednoczonych obniżają wartość dolara na rynku walutowym – we wtorek kurs EUR/USD utrzymuje się powyżej poziomu 1,58$ i do nowego rekordu brakuje mu mniej niż jednego centa.
W rezultacie o godzinie 13:00 w Londynie za uncję złota trzeba było zapłacić 933,80 dolarów, czyli o 1,1% więcej niż w poniedziałek. O tyle samo podrożało też srebro, którego uncja została wyceniona na 17,90$.
Zdaniem analityków kurs złota może wkrótce ustanowić nowy rekord i z powrotem znaleźć się powyżej poziomu 1.000$ za uncje. Sygnał do zakupów metali szlachetnych mogą dać już dzisiaj dane o cenach producentów w USA. Ze względu na wysokie ceny w imporcie oraz drogą ropę wskaźnik PPI w marcu mógł wzrosnąć o więcej niż prognozowane 0,4% m/m.
K.K.



























































