Dane Departamentu Energii już drugi raz z rzędu zaskoczyły analityków, którzy znów spodziewali się wzrostu amerykańskich rezerw ropy (tym razem o 1,8 mln baryłek.). Tymczasem w ubiegłym tygodniu w Stanach Zjednoczonych ubyło 2,36 mln baryłek surowca (0,7%), a zapasy benzyny zmniejszyły się aż o 5,52 mln baryłek (2,5%).
Najniższy od października 2005 roku, czyli tuż po przejściu huraganu Katrina, był także wskaźnik wykorzystania mocy produkcyjnych w rafineriach. Zdaniem analityków dyrektorzy rafinerii widząc niskie marże oraz duże zapasy benzyny ograniczali produkcję i zmniejszali import surowca.
Jednakże słabszy popyt zgłaszany przez USA został zastąpiony przez Chiny, które w marcu sprowadziły o 25% więcej ropy niż w rok wcześniej, zaś import oleju napędowego wzrósł aż o 49%.
Dzięki temu w czwartek o godzinie 9:20 baryłka ropy gatunku Light Crude kosztowała 114,84 dolary, czyli o 9 centów mniej niż w środę. Za taką samą ilość ropy Brent trzeba było zapłacić 112,40$ - o 33 mniej niż na zamknięciu wczorajszych notowań.
K.K.






























































