REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Psychologia inwestowania: Co nie pozwala na racjonalne inwestowanie

2005-06-30 06:40
publikacja
2005-06-30 06:40
Dodaj Bankier.pl w Google
Czy rynki finansowe można opisać wzorem matematycznym? Czy można określić dokładnie, co się stanie w przyszłości, a wszystko to zapisać poprzez równania? Przez dziesiątki lat głęboko wierzono, że jest to możliwe.

Setki zależności między rynkami zostało opisanych na tysiącach stron dziwnymi znaczkami, równaniami i wykresami. Okazuje się jednak, że mimo słuszności wielu z powstałych teorii, są one na zbyt ogólnym poziomie, a występowanie anomalii rynkowych jest tak powszechne, że nie można traktować ich tylko jako niegroźne odstępstwa od normy.

Ciekawe efekty

Przyznawane ostatnio Nagrody Nobla z ekonomii pokazują, że badanie anomalii i mechanizmów kierujących rynkami coraz bardziej dojrzewa. Zjawiska niewytłumaczone do tej pory nabierają sensu. Takie wyjaśnienia wymagają sięgania do nauk z pozoru dalekich ekonomii, takich jak psychologia, biologia, meteorologia czy filozofia. W 2002 r. amerykański ekonomista Daniel Kahneman otrzymał Nagrodę Nobla za ponad ćwierćwiecze badań nad zachowaniami inwestorów i rynków finansowych. Z prac, jakie prowadził razem ze swoim współpracownikiem Amosem Tverskim oraz setkami innych osób, powstała dziedzina określana finansami behawioralnymi lub po prostu psychologią rynków finansowych. Co takiego niespotykanego zauważyli Kahneman i Tversky czego nie wiedzieliśmy do tej pory? Okazuje się, że bardzo wiele. W swoich eksperymentach potrafili udowodnić tak zaskakujące prawidłowości jak losowość analizy technicznej, niepotrzebne podejmowanie nadmiernego ryzyka, zupełną nieracjonalność rynków, brak występowania prawdziwego arbitrażu i wiele, wiele innych. Korzystając z dorobku naukowców, w psychologii finansów udało się sklasyfikować cały szereg ciekawych „efektów”, które w żaden sposób nie pozwalają postępować racjonalnie ludziom grającym na rynkach finansowych.

Racjonalny - czyli zawsze najlepiej dla siebie

Dzisiejsza ekonomia, której podwaliny sięgają początku XX wieku, opiera się na kilku fundamentach. Do niedawna uważane były one za dogmaty i próby ich podważenia były albo spychane na margines, albo wręcz uznawane za niegodne uwagi. Do takich kluczowych założeń ekonomii należy podejście racjonalności. Polega ono w sporym uproszczeniu na tym, że ludzie dokonują mądrych i zawsze najlepszych dla siebie wyborów. Kierują się największym możliwym osiągnięciem użyteczności, czyli uzyskaniem największej korzyści. W latach 60. teorie te zostały rozszerzone na rynki finansowe i przez modele matematyczne stały się podstawą tłumaczenia ich funkcjonowania. Teorie arbitrażu cenowego APT, model CAPM i teoria Markowitza są dzisiaj doskonale znane praktykom rynkowym. Problem w tym, że teorie te nie radzą sobie z pewnymi odstępstwami od norm w jakich się mieszczą. Psychologia finansów pozwala spojrzeć na problemy występowania anomalii rynkowych w inny sposób. Jest to problematyka na tyle złożona, że nie ma sensu na łamach jednego artykułu wykładać całej podwaliny nowego podejścia. Behawioralne finanse w sposób obrazowy potrafią dobrze laikom wyjaśnić pewne zachowania, którymi kierują się oni podejmując decyzje inwestycyjne.

Wiedziałem, że tak będzie!

Hindsight bias, czyli efekt myślenia wstecznego, jest typowym przykładem sytuacji, która zniekształca na tyle nasze postępowanie, że po pewnym czasie przestajemy zauważać, jakie błędy popełniamy w naszych prognozach. Polega to na tym, że jeśli jakieś wydarzenie następuje na rynku, znaczna część uczestników jest przekonana, że można było je przewidzieć. „A nie mówiłem, że to kiedyś nastąpi! Od dwóch lat to przecież powtarzałem!” — to częste komentarze analityków, kiedy na giełdzie lub rynku walutowym wydarzy się nagła zmiana trendu. Traderzy żałują wtedy, że nie podjęli właściwej decyzji, a przecież byli pewni, że rynek tym razem będzie ich przyjacielem. Wsteczne myślenie jest o tyle niebezpieczne dla inwestorów, że kolejne takie wydarzenia potęgują poczucie własnej nieomylności, a to z kolei prowadzi do podjęcia w końcu błędnych decyzji inwestycyjnych. Niewiele mają one wspólnego z realiami rynkowymi, a więcej z własną pychą. Selekcja postrzeganych danych to kolejny istotny efekt który nie pozwala nawet znawcom rynku zachowywać do końca racjonalności, czyli prawidłowości swoich wyborów. Pewna, z góry ograniczona zdolność przyswajania danych przez człowieka powoduje, że jesteśmy z natury zmuszeni do selekcji danych, jakie do nas docierają. Rynki to morze czy raczej ocean danych. Bardzo dużo jest w nich informacji istotnej, ale jeszcze więcej nic nie znaczącego szumu (choć są poważne badania dostarczające informacji o tym, że szum jest sam w sobie istotną informacją). Problem w tym, że umysł przyswaja informacje, które są wygodne dla naszych teorii. To mniej więcej tak, jak czytanie gazet z którymi się zgadzamy i oglądanie ulubionych filmów. Tymczasem na rynku panuje swoisty obiektywizm i nie ma tu ulubionych informacji! Większość analityków i inwestorów przez lata dopracowuje swój zestaw czynników i na ich podstawie podejmuje decyzje. Niestety, w pewnym momencie staje się to ich samozagładą. Dzieje się tak dlatego, że pojawiają się czynniki, które zakłócają ich mozolnie budowaną konstrukcję funkcjonowania rynków finansowych. Na podstawie „starych” narzędzi nie jesteśmy w stanie zobaczyć co się stało.

Takie same a inne

Z drugiej strony powyższy efekt obrazuje doskonale dlaczego tak wiele analiz rynkowych tłumaczących to samo zachowanie rynku tak bardzo się od siebie różni. Pod presją czasu ich twórcy wychwytują jedynie informacje ze swojego „worka ulubionych wskaźników”. Najlepiej, kiedy nowo wyszukane informacje nie kłócą się z którąś z dawnych prognoz. Często prowadzi to do zupełnie sprzecznych wniosków i to samo wydarzenie jednym sugeruje dalsze spadki, np. kursu dolara, a drugim 100-proc. potwierdzenie pojawienia się wzrostów. Błąd afirmacji polega na poszukiwani informacji spójnych z naszymi sądami przy ignorowaniu faktów, które bez problemu obalają nasze teorie. Najprościej można ująć to w następujący sposób: inwestor, który podejmuje decyzję o zakupie jakiegoś waloru (akcji lub waluty) będzie tracił czas na wyszukiwaniu argumentów przemawiających za tą decyzją, chociaż argumenty przeciw są dla niego bardzo oczywiste. Podejmowanie decyzji przeciwnej często przyniosłoby znacznie lepsze efekty.

Nauka swoje, inwestorzy swoje

Powyższe przykłady pewnych „efektów” psychologicznych zachowań to jedynie wierzchołek góry lodowej. Dzisiaj psychologia finansów posiada cały katalog takich zachowań, a naukowcy pracują nad ich ujęciem w ścisłe teorie i możliwość praktycznego stosowania. Tu z pomocą przychodzą coraz nowocześniejsze komputery i żywiołowy rozwój sztucznej inteligencji, zastosowań teorii chaosu itd. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że dla większości rynkowych uczestników — analityków czy inwestorów — teorie takie jak psychologia rynku pozostają nieznane. A nawet jeżeli mają ich świadomość, to decyzje dotyczące inwestowania zawsze będą zawierały w sobie tak dużą dawkę emocji, że ustrzeżenie się, choćby przed częścią „efektów”, jest niemożliwe. Niestety, prowadzi to do wielu wypaczeń, między innymi do najbardziej złudnego przekonania, że prognozowanie rynku nie jest trudne i można się tego nauczyć. Tymczasem jedna z mądrości ludowych mówi, że „prognozowanie jest bardzo trudne, szczególnie gdy dotyczy przyszłości”.

MARCIN GOLIK
WGI Dom Maklerski
Źródło:
Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki