2008-12-25 16:00 Źródło: Nowe Życie Gospodarcze
Przyczyny załamania
O kryzysie finansowym mówi się obecnie jako o "załamaniu rynku kredytowego" tak powszechnie, że wielu ludzi łączy ten termin z każdym bankructwem banku. W rzeczywistości ma on swoje specyficzne, techniczne znaczenie.
Załamanie rynku kredytowego następuje, kiedy banki albo instytucje finansowe pożyczyły pieniądze na długie terminy, ale kredyty te finansują krótkoterminowymi pożyczkami, które nie mogą być rolowane (to znaczy spłacane nowymi krótkoterminowymi pożyczkami). Są różne przyczyny, które mogą skłaniać banki do prowadzenia takiej polityki. Jedną z nich może być to, że oprocentowanie pożyczek krótkoterminowych jest o wiele niższe niż kredytów długoterminowych.
Na ogół jednak powodem korzystania z tego rodzaju finansowania w ostatnich dwóch latach były trudności, jakie napotykały banki przy sprzedaży pakietów długoterminowych kredytów w postaci obligacjii (zob. sekurytyzacja poniżej). Ponieważ zgodnie z obowiązującym obecnie systemem regulacji bankowych przetrzymywanie długoterminowych obligacji wiąże kapitał bankowy, banki sprzedawały te kredyty pozabilansowym spółkom celowym (‘special purpose vehicles’) finansowanym pożyczkami krótkoterminowymi. Kiedy w lecie 2007 roku międzybankowe rynki pieniężne zaprzestały udzielania pożyczek, banki wykorzystujące spółki celowe stanęły w obliczu konieczności spłaty dużej części zadłużenia krótkoterminowego, nie mając możliwości zaciągania na ten cel nowych pożyczek krótkoterminowych.
Co oznacza załamanie rynku kredytowego
Załamanie rynków kredytowych jest problemem braku płynności. Jego rozwiązanie wymaga po prostu powołania agencji, w rodzaju banku centralnego, pożyczającej bankom pieniądze dla umożliwienia im kontynuowania działalności, dopóki nie spłacą swego zadłużenia. Problem płynności należy odróżniać od problemu niewypłacalności, kiedy aktywa banku są mniejsze niż pasywa i likwidowany bank nie mógłby wywiązać się ze swoich zobowiązań. Trudności dla regulatorów bankowości polegają na tym, że w praktyce problemy wypłacalności trudno odróżnić od problemów braku płynności. Niewypłacalne banki zwykle w końcu natykają się na problem braku płynności, bowiem nawet wypłacalny bank może, w wypadku jego likwidacji, nie być w stanie spłacić wszystkich swoich zobowiązań, ponieważ w trakcie ich wymuszonej sprzedaży wyceny jego aktywów ulegają obniżeniu.
Inflacja aktywów
Jednakże w wypadku obecnego kryzysu występują na rynkach bankowych i finansowych inne poważne problemy strukturalne, które go pogłębiają. Należy do nich m.in. inflacja aktywów, która oznacza wzrost wartości papierów wartościowych i mieszkań. Pozwala ona właścicielom takich zasobów na pokrywanie zadłużenia z zysków kapitałowych, na zakupy na kredyt i spłatę tych kredytów wraz z odsetkami oraz na osiąganie zysku przy sprzedaży posiadanych aktywów. To jest przyczyną upowszechnienia się zadłużania gospodarstw domowych i konsumpcji na kredyt.
Inflacja cen mieszkań jest zjawiskiem szczególnie niebezpiecznym, ponieważ powoduje redystrybucję dochodów i bogactwa kosztem młodych ludzi, którzy u progu kariery zarabiają mniej i ciężko zadłużają się, żeby zapewnić sobie w jakiś sposób godne warunki życia na korzyść ludzi osiągających pod koniec kariery wyższe dochody. Ponadto działa to jak systemy piramidowe, ponieważ wymaga pompowania w rynek nieruchomości coraz więcej kredytu, aby ci, którzy osiągają korzyści z inflacji cen mieszkań mogli zrealizować swoje zyski.
Mimo wszystko w ostatecznym rachunku nawet ci, którzy włączają się w ten system z wysokim zadłużeniem mogą mieć nadzieję wyciągnięcia zeń korzyści dzięki “bardzo rozluźnionemu” politycznemu podejściu do tego rodzaju regresywnej redystrybucji dochodów, która utwierdza ich w wierze, że rynki finansowe są bezpieczne.
Zarządzanie ryzykiem
Zarządzanie ryzykiem w bankach i instytucjach finansowych w latach czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku polegało na utrzymywaniu dużych pakietów papierów rządowych, które inne banki i banki centralne zawsze chętnie kupią po dobrej cenie. Dużą część tego rządowego zadłużenia zlikwidowała inflacja lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Obligacje państwowe zastąpione zostały w portfelach banków i instytucji finansowych zobowiązaniami sektora prywatnego (gospodarstw domowych i firm). Teoria finansów wypracowała nowe techniki zarządzania ryzykiem drogą dywersyfikacji portfeli inwestycyjnych i wykorzystania derywatów. Jednakże to nie eliminuje ryzyka, a jedynie przerzuca je na inne portfele. Parafrazując poetę Johna Donne można powiedzieć: “żaden portfel nie jest samoistną wyspą” [Odnośmy cytat brzmi: Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą” – przyp. E. M.] jak to przyjmuje nowoczesna teoria funkcjonowania portfeli.
Sekurytyzacja
Banki utrzymywały płynność swoich kredytów hipotecznych zamieniając zadłużenie w obligacje, które sprzedawały innym instytucjom. Wzrost złych długów oznaczał konieczność żądania większych zabezpieczeń albo kupowania gwarancji kogoś innego w postaci swapów typu default (credit default swaps) albo ubezpieczenia kredytu. W miarę jak sprzedaż tego rodzaju obligacji stawała się coraz trudniejsza, były one coraz częściej utrzymywane w specjalnych spółkach celowych (special investment vehicles - s.i.v.) pierwotnie zakładanych do zarządzania obsługą obligacji hipotecznych.
Praktyka przerzucania zadłużenia na spółki zależne sprawiła, że bilanse banków stały się nieprzezroczyste: nikt nie mógł poznać prawdziwej skali zobowiązań finansowych danego banku. W miarę spadku cen aktywów rosło zainteresowanie banków przerzucaniem ryzykownych długów na tego rodzaju spółki zależne. Co więcej, po ubezpieczeniu i reasekuracji wzajemnego ryzyka z wykorzystaniem derywatów takich jak swapy default czy ubezpieczenia kredytowe każdy bank wystawia się bezpośrednio albo pośrednio na ryzyko każdego innego banku.
Opanowanie inflacji
Neoliberalny rynek kredytowy generuje nadmierne zadłużenie, szczególnie w warunkach inflacji aktywów, kiedy banki konkurujące o zysk chcą pożyczać pieniądze pod przyszły wzrost wartości aktywów zamiast wyłącznie pod przyszłe dochody. Inflacja w gospodarce jako całości jest naturalną, niekatastroficzną drogą eliminacji nadmiernego zadłużenia gospodarki: wraz ze wzrostem wszystkich dochodów i cen realna wartość zadłużenia zmniejsza się i jego spłata staje się łatwiejsza.
Poczynając od lat siedemdziesiątych, przez trzy dziesięciolecia banki centralne usilnie starały się wyeliminować inflację. Tam, gdzie udało się to osiągnąć (najczęściej poprzez utrzymywanie nadwartościowości waluty albo jakiś inny sposób potaniania importu) nadmierne zadłużenie przemieniło się w złe długi. Stało się tak dlatego, że pożyczanie pod oczekiwany wzrost wartości kapitału, kiedy ten wzrost okazuje się większy niż rzeczywista inflacja aktywów, pozostawia margines kredytów nie mających zabezpieczenia, a niektórych kredytobiorców bez środków na spłatę zadłużenia. Kiedy ceny aktywów przestają rosnąć całkowicie, albo spadać, strata zysków kapitałowych może przerodzić się w ogólny krach banków.
Uwarunkowania strukturalne
Powyższe uwagi opisują sytuację w Ameryce Północnej i Wielkiej Brytanii. Jednak nie wszystkie kryzysy finansowe są jednakowe. Trudności finansowe w innych krajach wynikają z przyczyn strukturalnych specyficznych dla danego kraju. Na przykład, w Islandii inflacja rynku kapitałowego pozwalała bankom generować mnóstwo kapitału, wykorzystywanego następnie do kredytowania “przedsiębiorców” kupujących spółki w nadziei, że inflacja rynku kapitałowego doprowadzi do wzrostu wartości także ich udziałów w tych spółkach.
W Europie Wschodniej, jak wszędzie, systemy bankowe poszczególnych krajów różnią się między sobą. Ale mają one pewne cechy wspólne, które wpływają na mechanizm przebiegu kryzysu w poszczególnych krajach. Wspólną cechą jest zagraniczna własność banków, sięgająca od około połowy w niektórych z nich, jak Polska, do dosłownie całości systemu bankowego w Estonii i Czechach. Zagraniczna własność banków drenuje międzybankowe rynki pieniężne w tych krajach. Nawet w Polsce, gdzie rynki pieniężne są aktywne, są one w rzeczywistości sztucznym rynkiem dla depozytów banku centralnego pobudzanym jego operacjami otwartego rynku. To czyni systemy bankowe Europy Wschodniej szczególnie wrażliwymi na zmiany polityki kredytowej banków zagranicznych, takie jak podniesienie marży ryzyka w obliczu widocznej ogólnej słabości bankowości.
Także w Europie Wschodniej banki centralne wąsko pojmowały zakres swojej odpowiedzialności, skupiając się wyłącznie na inflacji. Wysokie stopy procentowe sprzyjały przewartościowaniu walut, takich jak polski złoty i węgierski forint. Te okoliczności zachęcały z kolei do korzystania w szerokim zakresie z kredytów w walutach obcych. Osobliwością nadmiernego zadłużenia w Europie Wschodniej jest to, że duża część, a w niektórych krajach większość, zadłużenia gospodarstw domowych przypada na waluty zagraniczne. To naraża je nie tylko na niebezpieczeństwo wzrostu zadłużenia powodowanego deprecjacją waluty krajowej, ale także wzrostu oprocentowania kredytów udzielanych przez banki zagraniczne w Europie Wschodniej w związku ze zwiększaniem marży ryzyka.
Banki wschodnioeuropejskie, które udzielały kredytów w walutach obcych, finansując je poprzez pożyczki krótkoterminowe zaciągane na zagranicznych rynkach pieniężnych, są wystawione na zagrożenie brakiem płynności, jeżeli są zmuszone spłacać te zobowiązania drogą zaciągania nowych pożyczek, albo zakupów obcych walut na zagranicznych rynkach pieniężnych na taką skalę, że powoduje to dalszą deprecjację waluty krajowej.
W warunkach spadku cen na rynku nieruchomości na skutek zaprzestania kredytowania przez banki zagraniczne nawet kredyty hipoteczne w walucie krajowej stają się bardziej ryzykowne i mniej bezpieczne.
Problem nadmiernego zadłużenia
Nadmierne zadłużenie jest najważniejszym czynnikiem strukturalnym powodującym kryzys systemu bankowego i realnej gospodarki. Jest ono zadłużeniem obciążającym sektor publiczny, które sektor ten wolałby zmniejszyć i dlatego stara się je spłacić. W ten sposób wolumen środków kredytowych w gospodarce ulega ograniczeniu. Powoduje to ograniczenie działalności gospodarczej, ponieważ dochody są wydatkowane nie na zakup dóbr i usług, tylko zużywane na spłatę długu.
Niestety, temu problemowi ekonomiści i bankowcy poświęcali mało uwagi, ponieważ w większości byli zwolennikami takiego modelu kredytowania, według którego wszystkie długi są zaciągane “dobrowolnie”, a więc ludność i firmy zaciągają kredyty z własnej woli, a ich ryzyko można zdywersyfikować, albo hedżować z wykorzystaniem derywatów i w ten sposób odsunąć konieczność ich spłaty.
Dokapitalizowanie banków, jak to czynią rządy na całym świecie, nie rozwiąże problemu. Przekazywanie bankom więcej kapitału może jedynie im umożliwić kontynuowanie działalności w charakterze banków “zombi”: spełniających ich normalne funkcje płatnicze i gromadzących depozyty, ale niezdolnych i nie chcących udzielać kredytów, ponieważ nadmierne zadłużenie ich portfeli tłumi aktywność w sferze gospodarki realnej. Problemem nie jest ich niechęć do udzielania kredytów, jak zdają się sądzić decydenci polityczni w Wielkiej Brytanii. Trudność wynika stąd, że w sytuacji, kiedy ludzie i firmy nie są w stanie obsługiwać ich długów z powodu inflacji aktywów, dążą do zredukowania swego zadłużenia.
Kiedy wyceny aktywów obniżają się, jedynym sposobem zmniejszania zadłużenia jest cięcie wydatków, albo sprzedaż zdeprecjonowanych aktywów, albo też powstrzymanie się od reinwestowania na rynkach finansowych pieniędzy pozyskanych ze spłat kredytów po terminie ich zapadalności. Dwa ostanie posunięcia prowadzą do obniżenia wartości aktywów finansowych.
Problem ten komplikuje nierówna dystrybucja dochodów i bogactwa. Większość gospodarstw domowych i firm nie ma wystarczająco wielkich środków niezbędnych do skutecznego operowania na rynkach finansowych. Dlatego będą one ograniczać swoje wydatki. Skutkiem tego jest depresja, która będzie trwała dotąd, dopóki firmy i gospodarstwa domowe będą czuły się zobowiązane do spłaty swego zadłużenia.
Jan Toporowski
Tłumaczył: Eugeniusz Możejko
Autor jest pracownikiem SOAS University of London i Research Centre for the History and Methodology of Economics, University of Amsterdam.
Załamanie rynku kredytowego następuje, kiedy banki albo instytucje finansowe pożyczyły pieniądze na długie terminy, ale kredyty te finansują krótkoterminowymi pożyczkami, które nie mogą być rolowane (to znaczy spłacane nowymi krótkoterminowymi pożyczkami). Są różne przyczyny, które mogą skłaniać banki do prowadzenia takiej polityki. Jedną z nich może być to, że oprocentowanie pożyczek krótkoterminowych jest o wiele niższe niż kredytów długoterminowych.
Na ogół jednak powodem korzystania z tego rodzaju finansowania w ostatnich dwóch latach były trudności, jakie napotykały banki przy sprzedaży pakietów długoterminowych kredytów w postaci obligacjii (zob. sekurytyzacja poniżej). Ponieważ zgodnie z obowiązującym obecnie systemem regulacji bankowych przetrzymywanie długoterminowych obligacji wiąże kapitał bankowy, banki sprzedawały te kredyty pozabilansowym spółkom celowym (‘special purpose vehicles’) finansowanym pożyczkami krótkoterminowymi. Kiedy w lecie 2007 roku międzybankowe rynki pieniężne zaprzestały udzielania pożyczek, banki wykorzystujące spółki celowe stanęły w obliczu konieczności spłaty dużej części zadłużenia krótkoterminowego, nie mając możliwości zaciągania na ten cel nowych pożyczek krótkoterminowych.
Co oznacza załamanie rynku kredytowego
Załamanie rynków kredytowych jest problemem braku płynności. Jego rozwiązanie wymaga po prostu powołania agencji, w rodzaju banku centralnego, pożyczającej bankom pieniądze dla umożliwienia im kontynuowania działalności, dopóki nie spłacą swego zadłużenia. Problem płynności należy odróżniać od problemu niewypłacalności, kiedy aktywa banku są mniejsze niż pasywa i likwidowany bank nie mógłby wywiązać się ze swoich zobowiązań. Trudności dla regulatorów bankowości polegają na tym, że w praktyce problemy wypłacalności trudno odróżnić od problemów braku płynności. Niewypłacalne banki zwykle w końcu natykają się na problem braku płynności, bowiem nawet wypłacalny bank może, w wypadku jego likwidacji, nie być w stanie spłacić wszystkich swoich zobowiązań, ponieważ w trakcie ich wymuszonej sprzedaży wyceny jego aktywów ulegają obniżeniu.
Inflacja aktywów
Jednakże w wypadku obecnego kryzysu występują na rynkach bankowych i finansowych inne poważne problemy strukturalne, które go pogłębiają. Należy do nich m.in. inflacja aktywów, która oznacza wzrost wartości papierów wartościowych i mieszkań. Pozwala ona właścicielom takich zasobów na pokrywanie zadłużenia z zysków kapitałowych, na zakupy na kredyt i spłatę tych kredytów wraz z odsetkami oraz na osiąganie zysku przy sprzedaży posiadanych aktywów. To jest przyczyną upowszechnienia się zadłużania gospodarstw domowych i konsumpcji na kredyt.
Inflacja cen mieszkań jest zjawiskiem szczególnie niebezpiecznym, ponieważ powoduje redystrybucję dochodów i bogactwa kosztem młodych ludzi, którzy u progu kariery zarabiają mniej i ciężko zadłużają się, żeby zapewnić sobie w jakiś sposób godne warunki życia na korzyść ludzi osiągających pod koniec kariery wyższe dochody. Ponadto działa to jak systemy piramidowe, ponieważ wymaga pompowania w rynek nieruchomości coraz więcej kredytu, aby ci, którzy osiągają korzyści z inflacji cen mieszkań mogli zrealizować swoje zyski.
Mimo wszystko w ostatecznym rachunku nawet ci, którzy włączają się w ten system z wysokim zadłużeniem mogą mieć nadzieję wyciągnięcia zeń korzyści dzięki “bardzo rozluźnionemu” politycznemu podejściu do tego rodzaju regresywnej redystrybucji dochodów, która utwierdza ich w wierze, że rynki finansowe są bezpieczne.
Zarządzanie ryzykiem
Zarządzanie ryzykiem w bankach i instytucjach finansowych w latach czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku polegało na utrzymywaniu dużych pakietów papierów rządowych, które inne banki i banki centralne zawsze chętnie kupią po dobrej cenie. Dużą część tego rządowego zadłużenia zlikwidowała inflacja lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Obligacje państwowe zastąpione zostały w portfelach banków i instytucji finansowych zobowiązaniami sektora prywatnego (gospodarstw domowych i firm). Teoria finansów wypracowała nowe techniki zarządzania ryzykiem drogą dywersyfikacji portfeli inwestycyjnych i wykorzystania derywatów. Jednakże to nie eliminuje ryzyka, a jedynie przerzuca je na inne portfele. Parafrazując poetę Johna Donne można powiedzieć: “żaden portfel nie jest samoistną wyspą” [Odnośmy cytat brzmi: Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą” – przyp. E. M.] jak to przyjmuje nowoczesna teoria funkcjonowania portfeli.
Sekurytyzacja
Banki utrzymywały płynność swoich kredytów hipotecznych zamieniając zadłużenie w obligacje, które sprzedawały innym instytucjom. Wzrost złych długów oznaczał konieczność żądania większych zabezpieczeń albo kupowania gwarancji kogoś innego w postaci swapów typu default (credit default swaps) albo ubezpieczenia kredytu. W miarę jak sprzedaż tego rodzaju obligacji stawała się coraz trudniejsza, były one coraz częściej utrzymywane w specjalnych spółkach celowych (special investment vehicles - s.i.v.) pierwotnie zakładanych do zarządzania obsługą obligacji hipotecznych.
Praktyka przerzucania zadłużenia na spółki zależne sprawiła, że bilanse banków stały się nieprzezroczyste: nikt nie mógł poznać prawdziwej skali zobowiązań finansowych danego banku. W miarę spadku cen aktywów rosło zainteresowanie banków przerzucaniem ryzykownych długów na tego rodzaju spółki zależne. Co więcej, po ubezpieczeniu i reasekuracji wzajemnego ryzyka z wykorzystaniem derywatów takich jak swapy default czy ubezpieczenia kredytowe każdy bank wystawia się bezpośrednio albo pośrednio na ryzyko każdego innego banku.
Opanowanie inflacji
Neoliberalny rynek kredytowy generuje nadmierne zadłużenie, szczególnie w warunkach inflacji aktywów, kiedy banki konkurujące o zysk chcą pożyczać pieniądze pod przyszły wzrost wartości aktywów zamiast wyłącznie pod przyszłe dochody. Inflacja w gospodarce jako całości jest naturalną, niekatastroficzną drogą eliminacji nadmiernego zadłużenia gospodarki: wraz ze wzrostem wszystkich dochodów i cen realna wartość zadłużenia zmniejsza się i jego spłata staje się łatwiejsza.
Poczynając od lat siedemdziesiątych, przez trzy dziesięciolecia banki centralne usilnie starały się wyeliminować inflację. Tam, gdzie udało się to osiągnąć (najczęściej poprzez utrzymywanie nadwartościowości waluty albo jakiś inny sposób potaniania importu) nadmierne zadłużenie przemieniło się w złe długi. Stało się tak dlatego, że pożyczanie pod oczekiwany wzrost wartości kapitału, kiedy ten wzrost okazuje się większy niż rzeczywista inflacja aktywów, pozostawia margines kredytów nie mających zabezpieczenia, a niektórych kredytobiorców bez środków na spłatę zadłużenia. Kiedy ceny aktywów przestają rosnąć całkowicie, albo spadać, strata zysków kapitałowych może przerodzić się w ogólny krach banków.
Uwarunkowania strukturalne
Powyższe uwagi opisują sytuację w Ameryce Północnej i Wielkiej Brytanii. Jednak nie wszystkie kryzysy finansowe są jednakowe. Trudności finansowe w innych krajach wynikają z przyczyn strukturalnych specyficznych dla danego kraju. Na przykład, w Islandii inflacja rynku kapitałowego pozwalała bankom generować mnóstwo kapitału, wykorzystywanego następnie do kredytowania “przedsiębiorców” kupujących spółki w nadziei, że inflacja rynku kapitałowego doprowadzi do wzrostu wartości także ich udziałów w tych spółkach.
W Europie Wschodniej, jak wszędzie, systemy bankowe poszczególnych krajów różnią się między sobą. Ale mają one pewne cechy wspólne, które wpływają na mechanizm przebiegu kryzysu w poszczególnych krajach. Wspólną cechą jest zagraniczna własność banków, sięgająca od około połowy w niektórych z nich, jak Polska, do dosłownie całości systemu bankowego w Estonii i Czechach. Zagraniczna własność banków drenuje międzybankowe rynki pieniężne w tych krajach. Nawet w Polsce, gdzie rynki pieniężne są aktywne, są one w rzeczywistości sztucznym rynkiem dla depozytów banku centralnego pobudzanym jego operacjami otwartego rynku. To czyni systemy bankowe Europy Wschodniej szczególnie wrażliwymi na zmiany polityki kredytowej banków zagranicznych, takie jak podniesienie marży ryzyka w obliczu widocznej ogólnej słabości bankowości.
Także w Europie Wschodniej banki centralne wąsko pojmowały zakres swojej odpowiedzialności, skupiając się wyłącznie na inflacji. Wysokie stopy procentowe sprzyjały przewartościowaniu walut, takich jak polski złoty i węgierski forint. Te okoliczności zachęcały z kolei do korzystania w szerokim zakresie z kredytów w walutach obcych. Osobliwością nadmiernego zadłużenia w Europie Wschodniej jest to, że duża część, a w niektórych krajach większość, zadłużenia gospodarstw domowych przypada na waluty zagraniczne. To naraża je nie tylko na niebezpieczeństwo wzrostu zadłużenia powodowanego deprecjacją waluty krajowej, ale także wzrostu oprocentowania kredytów udzielanych przez banki zagraniczne w Europie Wschodniej w związku ze zwiększaniem marży ryzyka.
Banki wschodnioeuropejskie, które udzielały kredytów w walutach obcych, finansując je poprzez pożyczki krótkoterminowe zaciągane na zagranicznych rynkach pieniężnych, są wystawione na zagrożenie brakiem płynności, jeżeli są zmuszone spłacać te zobowiązania drogą zaciągania nowych pożyczek, albo zakupów obcych walut na zagranicznych rynkach pieniężnych na taką skalę, że powoduje to dalszą deprecjację waluty krajowej.
W warunkach spadku cen na rynku nieruchomości na skutek zaprzestania kredytowania przez banki zagraniczne nawet kredyty hipoteczne w walucie krajowej stają się bardziej ryzykowne i mniej bezpieczne.
Problem nadmiernego zadłużenia
Nadmierne zadłużenie jest najważniejszym czynnikiem strukturalnym powodującym kryzys systemu bankowego i realnej gospodarki. Jest ono zadłużeniem obciążającym sektor publiczny, które sektor ten wolałby zmniejszyć i dlatego stara się je spłacić. W ten sposób wolumen środków kredytowych w gospodarce ulega ograniczeniu. Powoduje to ograniczenie działalności gospodarczej, ponieważ dochody są wydatkowane nie na zakup dóbr i usług, tylko zużywane na spłatę długu.
Niestety, temu problemowi ekonomiści i bankowcy poświęcali mało uwagi, ponieważ w większości byli zwolennikami takiego modelu kredytowania, według którego wszystkie długi są zaciągane “dobrowolnie”, a więc ludność i firmy zaciągają kredyty z własnej woli, a ich ryzyko można zdywersyfikować, albo hedżować z wykorzystaniem derywatów i w ten sposób odsunąć konieczność ich spłaty.
Dokapitalizowanie banków, jak to czynią rządy na całym świecie, nie rozwiąże problemu. Przekazywanie bankom więcej kapitału może jedynie im umożliwić kontynuowanie działalności w charakterze banków “zombi”: spełniających ich normalne funkcje płatnicze i gromadzących depozyty, ale niezdolnych i nie chcących udzielać kredytów, ponieważ nadmierne zadłużenie ich portfeli tłumi aktywność w sferze gospodarki realnej. Problemem nie jest ich niechęć do udzielania kredytów, jak zdają się sądzić decydenci polityczni w Wielkiej Brytanii. Trudność wynika stąd, że w sytuacji, kiedy ludzie i firmy nie są w stanie obsługiwać ich długów z powodu inflacji aktywów, dążą do zredukowania swego zadłużenia.
Kiedy wyceny aktywów obniżają się, jedynym sposobem zmniejszania zadłużenia jest cięcie wydatków, albo sprzedaż zdeprecjonowanych aktywów, albo też powstrzymanie się od reinwestowania na rynkach finansowych pieniędzy pozyskanych ze spłat kredytów po terminie ich zapadalności. Dwa ostanie posunięcia prowadzą do obniżenia wartości aktywów finansowych.
Problem ten komplikuje nierówna dystrybucja dochodów i bogactwa. Większość gospodarstw domowych i firm nie ma wystarczająco wielkich środków niezbędnych do skutecznego operowania na rynkach finansowych. Dlatego będą one ograniczać swoje wydatki. Skutkiem tego jest depresja, która będzie trwała dotąd, dopóki firmy i gospodarstwa domowe będą czuły się zobowiązane do spłaty swego zadłużenia.
Jan Toporowski
Tłumaczył: Eugeniusz Możejko
Autor jest pracownikiem SOAS University of London i Research Centre for the History and Methodology of Economics, University of Amsterdam.



Dodaj komentarz