- W ubiegłym roku wymieniony został niemal cały park maszynowy i chwała za to - mówi Krzysztof Andraszewicz, przewodniczący zakładowej Solidarności. - Dwie nowoczesne spawalnie, lakiernia, powinniśmy być zasypywani produkcją, tymczasem właśnie ten świetny park jest zagrożony. Ludzie boją się, że wywiezione zostaną następne maszyny i może się okazać, że nie będą mieli pracy. Dawniej o tej porze roku zamówień było znacznie więcej. Andrzej Połojko, dyrektor generalny FLEXInfrastructure w firmie Flextronics, przyznaje, że do Indii wywiezionych zostało pięć maszyn.
- Związki zawodowe i pracownicy wiedzieli o tym dużo wcześniej - wyjaśnia. - Dalsze trzymanie w naszym zakładzie akurat tych maszyn nie było uzasadnione. Ten park maszynowy, którym dysponujemy, w pełni pokrywa nasze potrzeby. Dyrektor Połojko jednocześnie zapewnia, że pracownicy nie mają powodów do niepokoju, bo nie planuje się wywozu kolejnych maszyn. - Takiej decyzji na chwilę obecną nie ma - zaznacza. Z jakim wyprzedzeniem pojawiają się takie decyzje? - Z umożliwiającym zajęcie stanowiska przez strony - wyjaśnia dyrektor. - Zawsze jednak poprzedzone są one dokładną analizą wykorzystania. A jak wygląda sprawa zamówień? - Wszystko zależy od sytuacji na rynku - tłumaczy Andrzej Połojko. - Dotychczas mieliśmy dość wąski krąg klientów kontraktowych. Jeżeli działo się coś niedobrego u jednego z nich, odczuwaliśmy to również w naszej firmie. Dlatego właśnie, jak mówi, firma stara się poszerzyć bazę klientów. - W razie zachwiań na rynku nie odczujemy tego już tak mocno - wyjaśnia dyrektor.
Powodem niezadowolenia pracowników są również płace. - Na starcie dostają o kilkaset zł mniej niż w sąsiadujących firmach - zaznacza Krzysztof Andraszewicz. - Zresztą sytuacja jest dość dziwna, bo firma inwestuje, szkoli pracowników, a potem pozwala im odchodzić albo po prostu nie przedłuża z nimi umowy o pracę. Przecież to właśnie naszych pracowników na lepszych warunkach chętnie zatrudniają inne firmy. Ludzie nie rozumieją takich działań.
Tak dużej rotacji kadr nie ma chyba w żadnej z tczewskich firm. - Z jednej strony aż cztery firmy rekrutują nowych pracowników do naszego zakładu, z drugiej z dobrymi fachowcami nie przedłuża się umowy o pracę, dlaczego tak się dzieje - zastanawia się Krzysztof Andraszewicz. Sporo niezadowolenia wzbudza też brak czytelnej siatki płac i zasad ścieżki kariery.
Problemy ze ścieżką kariery są, zdaniem dyrekcji, przesadzone - w firmie ludzie doskonale wiedzą, jak można awansować, rozwijać się. Firma inwestuje w pracowników, wspiera ich rozwój, dofinansowuje naukę, zachęca do udziału w szkoleniach wewnętrznych itd. Aby poprawić komfort pracy pracownikom w zakładzie, inżynierowie przygotowują specjalne urządzenia pomocnicze przy obsłudze maszyn. - W części elektronicznej siatka płac i ścieżka kariery rzeczywiście zostały jasno określone, tylko u nas na części mechanicznej jeszcze nie - mówi Krzysztof Andraszewicz. - A firma istnieje już osiem lat.
- Pracownicy w każdej chwili mogą umówić się na spotkanie ze mną - zapewnia dyrektor Połojko. - Tu nie ma zamkniętych drzwi. I wszystko wydawać by się mogło wyszło na prostą, gdyby nie fakt, że z kolejnymi pracownikami nie przedłużono umów...
POLSKA Dziennik Bałtycki
Krystyna Paszkowska





























































