Dzisiaj inwestorzy byli pozbawieni wskazówek w postaci raportów makroekonomicznych, które licznie docierały na rynek w trakcie minionego tygodnia. Nie zmaterializowały się też tradycyjne obawy związane z dniem „trzech wiedźm” – czyli trzecim piątkiem września, w którym wygasają jesienne linie kontraktów terminowych i opcji. Handel był spokojny, a zmienność niewielka.
Niemniej jednak na większości giełd Starego Kontynentu odnotowano niewielkie spadki. Niemiecki DAX oraz paryski CAC40 straciły odpowiednio 0,4% i 0,2%, a główny indeks w Dublinie spadł o 1,4%, korygując czwartkowy, przeszło trzyprocentowy wzrost. Na plusie dzień zakończył Londyn, gdzie FTSE100 zyskał 0,2%.
W ten sposób indeksy wykonały malutki krok wstecz, wycofując się z odnotowanych wczoraj 11-miesięcznych maksimów. Od marca paneuropejski indeks DJ Stoxx600 urósł o 55%, w efekcie czego wskaźnik cena/zysk dla największych europejskich korporacji sięgnął poziomu 47. Przy tak wyśrubowanych wycenach spółek mówi się powstaniu bańki spekulacyjnej.
„Myślę, że rynek wykazuje wszystkie cechy typowe dla korekty w bessie. Ludzie są zbyt optymistycznie nastawieni co do przyszłej koniunktury gospodarczej, a sentyment jest niezwykle pozytywny. Uważam, że z obecnych poziomów czeka nas twarde lądowanie” – powiedział Bloombergowi Philippe Gijsels z Fortis Global Markets.
K.K.



























































