– Wszystko zależy od tego, jaka będzie polityka podatkowa państwa wobec nowej benzyny. Jeśli zostanie potraktowana jak biopaliwo, to unikniemy akcyzy – mówi Stanisław Jabłoński, prezes Ekobenz.
Gdyby podobnie jak do pochodnej ropy doliczono 1,8 zł akcyzy i 22 proc. VAT, wówczas litr benzyny z dwutlenku węgla razem z marżą musiałby kosztować na stacji ok. 6 zł. Nie byłaby ona konkurencyjna wobec paliwa z czarnego złota. Obecnie średnia cena Pb95 w detalu to 4,6 zł. – Gdyby politycy zdecydowali, że nie trzeba płacić podatku akcyzowego, wówczas na stacji litr benzyny z CO2 według obecnych cen mógłby kosztować ok. 4 zł – mówi Stanisław Jabłoński. Dodaje, że urzędnicy na razie nie chcą tego komentować, bo takiego paliwa na rynku po prostu nie ma.
Według ekspertów rynku energii to, co budżet straciłby w dochodach z akcyzy, polska gospodarka zarobiłaby z nawiązką dzięki uniknięciu kar za nadmierną emisję gazów cieplarnianych.
Tylko przez to, że od 2013 r. polskie elektrownie będą musiały dokupywać limity emisji CO2, za prąd zapłacimy o jedną trzecią więcej niż obecnie. W 2020 r. cena energii się podwoi. To tylko prąd. Za dwutlenek węgla będą musiały także płacić inne zakłady przemysłowe. Drożej mogą więc nas kosztować materiały budowlane, wyroby ze stali i nawozy sztuczne. W sumie w ciągu najbliższych dwudziestu lat naszą gospodarkę może to kosztować ponad 100 mld euro.
Mirosław Duda z Agencji Rynku Energii uważa, że należy przyklasnąć pomysłowi lubelskiego naukowca. – Gdyby udało się wprowadzić w życie rozwiązania prof. Nazimka i okazałyby się opłacalne, byłaby to świetna wiadomość. Ograniczenia zanieczyszczeń, do których teraz zmusza nas Unia Europejska, to zabójstwo dla polskiej gospodarki – mówi Mirosław Duda.
Obecne metody składowania dwutlenku węgla, które proponuje Bruksela, mają wiele wad. Są kosztowne, trudno znaleźć odpowiednie składowiska w wyrobiskach skalnych. Tak naprawdę to podziemna bomba.
– Na świecie jest jeszcze bardzo mało miejsc, gdzie stosuje się taką metodę, a więc jest niesprawdzona. Każda technologia, która ogranicza składowanie, powinna być popierana. Jeśli technologia prof. Nazimka pozwoli obniżyć koszty wprowadzenia regulacji unijnych, to będzie bardzo pomocna – dodaje ekspert Agencji Rynku_Energii.
Według szacunków prof. Nazimka, gdyby jego metoda została zastosowana w największych zakładach przemysłowych w kraju, Polska mogłaby produkować ok. 21 mln ton _paliwa rocznie. Dla porównania: w ciągu roku zużywamy ok. 6 mln ton benzyny. – Produkcja paliw z CO2 mogłaby nas uniezależnić od dostaw rosyjskiej ropy naftowej – uważa profesor W sprawie nowej technologii z prof. Nazimkiem kilkakrotnie spotykał się wicepremier Pawlak. Prawdopodobnie już po wakacjach powstanie zespół, który zajmie się tym projektem. Paradoksalnie dzięki ograniczonym środkom na badania metoda prof. Nazimka jest tańsza niż ta, nad którą równolegle pracowali naukowcy amerykańscy.
Według patentu profesora z Lublina najpierw z dwutlenku węgla produkuje się metanol, z którego powstaje benzyna. Na świecie podobną technologię stosuje się w Nowej Zelandii. Przy czym tam koszty produkcji benzyny są znacznie wyższe, bo_metanol produkowany jest z gazu ziemnego. Ale też państwo nie pobiera aż tak wysokich podatków.
Niektóre firmy w Polsce przymierzają się (np. Synthos) do produkcji benzyny z węgla. Sprawa szczególnie była nagłaśniana w ubiegłym roku, gdy ceny ropy naftowej z dnia na dzień szybowały w górę, osiągając w lipcu blisko 150 dol. za baryłkę. Wówczas wicepremier Pawlak zlecił badania. Wynika z nich, że produkcja paliw z węgla będzie opłacalna wówczas, jeśli cena baryłki ropy naftowej przekroczy 100 dol. Obecnie nie przekracza 60 dol.
Henryk Sadowski, Maciej Domagała





























































