Pod dyktando amerykańskich indeksów
Sytuację na naszej giełdzie zdominowały w zeszłym tygodniu dwa czynniki. Jednym z nich było stabilizujące działanie piłkarskich MŚ, drugim był negatywny wpływ słabego zachowania amerykańskich indeksów. W pierwszej połowie tygodnia przeważał piłkarski marazm, a w drugiej spadki za Oceanem. Kontrakty przebiły dolne ograniczenie miesięcznego kanału spadkowego, co oddala perspektywę kontynuacji rozpoczętego na początku maja odbicia.
Rynek znalazł się w bardzo ciekawej sytuacji. Indeks WIG20 ma w tej chwili relatywnie większą siłę niż kontrakty FW20M2, ale w piątek znalazł się pod wsparciem, które znajduje się na poziomie 1368 pkt. Spadek od utworzonego 17-go maja szczytu w piątkowym minimum sięgnął 60 pkt., co stanowi 45% zniesienie wzrostu od 1281.5 pkt. do 1414.2 pkt. Najpoważniejszym wsparciem dla indeksu jest w tej chwili poziom połowy białej świecy z 16-go maja - 1336 pkt. Jego wagę wzmacnia fakt, że zaledwie 4 punkty niżej znajduje się 62% zniesienie wzrostu. Niekorzystnie prezentuje się oscylator MACD, który w piątek spadł poniżej swojej linii sygnalnej: wig20 O sile indeksu świadczy natomiast baza względem czerwcowych kontraktów. Przedwczoraj sięgnęła najniższych od początku kwietnia poziomów (prawie -7 pkt. na zamknięciu), przebijając linię trendu wzrostowego: fw20baza Bliski termin rozliczenia tej serii powinien się teraz przyczyniać do pewnej stabilizacji bazy w zakresie kilku punktów wokół poziomu równowagi z indeksem.
Pomimo osłabienia pewne nadzieje można wiązać z przebiegiem piątkowych notowań. Świeczka z dość długim dolnym cieniem przemawia za stabilizacją. Rynek będzie wyczekiwać rozwoju sytuacji w USA. Ostatnie notowania za Oceanem przy początkowo bardzo słabym nastroju nie zakończyły się tym razem wyprzedażą, co powinno na pewien czas uspokoić światowe rynki. W poniedziałek również mecze grupy w której na MŚ gra polska reprezentacja (o godz. 8:30 i 13:30), więc trudno spodziewać się wielkich ruchów na giełdzie. Reszta tygodnia przebiegnie znów pod dyktando amerykańskich indeksów.
Wykres tygodniowy kontraktów: fw20tyg Pada chyba koncepcja sygnału kupna na oscylatorze MACD, przynajmniej w tej chwili. Odbija on powoli w dół od swojej linii sygnalnej. Wsparciem jest prawie dotknięty w piątek poziom 1349 pkt. Pocieszeniem dla byków jest fakt, że trzy ostatnie świeczki po tej długiej białej świecy sprzed czterech tygodni wyglądają bardzo korekcyjnie. Jeśli poziom 1349 pkt. utrzyma się na wykresie tygodniowym, można mieć nadzieję na jeszcze jedną próbę przetestowania oporu 1420 pkt., który tworzy styczniowa formacja objęcia bessy.

Na wykresie dziennym dobrze widać nieco słabsze zachowanie kontraktów w porównaniu do indeksu: fw20day Dużo głębsza luka i dość długi korpus czarnej świecy, a także całkiem wyraźna formacja wyspy odwrotu (cała blisko miesięczna konsolidacja jest oddzielona w tej chwili dwiema lukami od ostatnich notowań - luką hossy 1368-1381 pkt. i luką bessy 1366-1379 pkt.). Wsparcie stanowi poziom 1342 pkt., a 62% zniesienie wzrostów od 7-go maja znajduje się na poziomie 1340 pkt. Kształt piątkowej świecy, długi dolny cień, prognozuje raczej pewną stabilizację niż kontynuację spadków w krótkim terminie.
Na wykresie 15-minutowym zaznaczyłem kanał spadkowy, którego dolne ograniczenie poprowadzone jest równolegle do linii trendu spadkowego pociągniętej po szczytach miesięcznej konsolidacji: fw20intra Widać tu piątkowe wybicie w dół i dwie próby powrotu, które zatrzymały się dokładnie na poziomie tego dolnego ograniczenia. W krótkim terminie więcej jest oporów niż wsparć: 1360, 1365, 1370, 1375 pkt. - to wszystko są poziomy, które ograniczać mogą od góry poniedziałkową stabilizację. Możliwy jest też powrót do zakresu kanalu spadkowego, czyli ponad 1360 pkt. Marazm sprzyjać może zrównywaniu się kontraktów z indeksem, a oczekująca odbicia amerykańkich indeksów Europa powstrzyma na pewien czas podaż. Średnia wykładnicza zmieniła swój trend na spadkowy i będzie stanowić obniżający się opór.
Podsumowując, mamy na rynku pogłębienie korekty. Od majowego szczytu kontrakty straciły na wartości już blisko 60 pkt., zbliżając się do wsparcia, które znajduje się na poziomie 1340 pkt. Przebicie tego poziomu skutkowałoby powrotem do 1300 pkt. Początek tego tygodnia powinien przynieść ustabilizowanie nad wsparciem 1340-1350 pkt. W dalszym ciągu najwięcej zależy od zachowania indeksów amerykańskich, a że za Oceanem jest źle, nie trzeba o tym nikogo przekonywać. My reagujemy na to wszystko w dużo mniejszej skali. Gdy indeksy w USA odbiją, my będziemy w strachu przed kontynuacją spadków po korekcie. Gdy tamtejsze indeksy spadają, to końcówki naszych sesji przepełnione są nadziejami na odbicie w USA. Schemat podążania w pierwszej połowie sesji za sytuacją giełd światowych i jej wyprzedzaniem w drugiej połowie zyskał w zeszłym tygodniu na znaczeniu, a w tym tygodniu będziemy go chyba dalej praktykować.































































