Dwóch największych międzynarodowych armatorów - Overseas Shipholding Group oraz Frontline Ltd. razem z właścicielami ponad 100 supertankowców zapowiedziało zaprzestanie wysyłania swoich statków do Iranu.
Wcześniejsze wysiłki, by skurczyć dochody Iranu płynące ze sprzedaży ropy naftowej (szacowane przez Departament Energetyczny USA na 73 miliardy dolarów w 2010r. ) i wymusić w ten sposób zakończenie programu zbrojeń atomowych zawodziły z powodu struktury sektora transportu ropy drogą morską. Tankowce były często zarządzane przez firmy, mające siedziby w krajach poza krajami nakładającymi sankcje.
![]() | Sławomir Stroński: Czy będzie nowa wojna w Zatoce? |
23 stycznia UE dołożyło do embarga na irańską ropę zakaz ubezpieczeń statków, pływających w stronę tego kraju. W Unii Europejskiej znajduje się 95% ubezpieczycieli floty tankowców, tak więc pozostało tylko kilka, które będę w stanie tankować w Iranie.

Punktem zapalnym konfliktu jest Irański program atomowy. W listopadzie Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej stwierdziła, że Iran próbuje stworzyć bombę atomową. Rząd w Teheranie odpowiedział, że ich program atomowy jest przeznaczony tylko dla celów cywilnych a dokumenty pokazywane przez MAEA są fałszywe. Iran grozi zablokowaniem ruchu morskiego w cieśninie Ormuz, – przez którą przepływa około 20% globalnego handlu ropą naftową. Niestabilna sytuacja powoduje znaczny wzrost ceny ropy Crude od października.
Jeszcze większym problemem dla Irańskich władz może stać się Amerykański projekt ustawy, który obarcza amerykańskie firmy odpowiedzialnością za ich zagraniczne jednostki, pływające do Iranu.
W zeszłym miesiącu Japonia dołączyła do krajów, które ograniczają import czarnego złota z Iranu – jednak pośród kupców irańskiej ropy znajdują się jeszcze Indie oraz Chiny.
/MŚ, Bloomberg




























































