2009-05-16 07:30 Źródło: POLSKA Gazeta Krakowska
Pakiet antykryzysowy nie może się ciągle przebić
Jeszcze dziś rząd w specjalnym trybie może przyjąć dwa projekty
rozporządzeń w sprawie gwarancji dla kredytów udzielanych
przedsiębiorstwom. Gorzej jest z pakietem antykryzysowym, który ma
zapobiegać zwolnieniom grupowym. Utknął w Komisji Trójstronnej.
Pierwsze z rozporządzeń dotyczy gwarancji dla małych i średnich firm, drugie - dla przedsiębiorstw realizujących wielkie inwestycje. Małym firmom gwarancji ma udzielać należący do państwa Bank Gospodarstwa Krajowego, a biznesowym gigantom - Skarb Państwa. W pierwszym przypadku maksymalna kwota poręczenia będzie wynosiła 5 mln euro i maksymalnie połowę kredytu zaciągniętego przez firmę. W drugim - kwota będzie się mieściła w przedziale 10-30 mln euro i nie przekroczy 60 proc. wartości kredytu i odsetek.
Ekonomiści cieszą się, że długo zapowiadane przepisy zaczną wreszcie obowiązywać, gdyż brak kredytów dusi naszą gospodarkę. Poręczenia obowiązywałyby już za kilka miesięcy. - Chodzi o to, by zapisy w rozporządzeniach były precyzyjne i by firmom opłacało się starać o gwarancje. Rząd niestety zbyt późno zabrał się do pomocy firmom - uważa Ryszard Petru, ekonomista z SGH. Gorzej natomiast jest z pomocą dla pracowników zagrożonych utratą pracy - pakietu ratującego pracowników przed zwolnieniami grupowymi jeszcze nie przygotowano. A ustawa o dopłatach do kredytu mieszkaniowego dla osób tracących pracę od trzech tygodni nie może przejść przez rząd.
Pakiet antykryzysowy składa się z 13 propozycji opracowanych wspólnie przez związki zawodowe i organizacje pracodawców. Zapowiada on m.in: dopłaty dla osób, którym czasowo obniżono pensje i zmniejszono etaty, roczne rozliczenie czasu pracy i uregulowanie czasu trwania umów na czas określony. Miał on trafić do Sejmu jeszcze w kwietniu. Dziś po raz kolejny pochyli się nad nim Komisja Trójstronna i znów prawdopodobnie rozmowy zakończą się fiaskiem. Resort pracy tłumaczy, że opóźnienia w przygotowaniu ustaw z pakietu antykryzysowego powstały, bo to partnerzy społeczni nie są w stanie porozumieć się co do szczegółów. Tymczasem związkowcy i pracodawcy zrzucają winę na rząd. - Nie podpiszemy tego pakietu, dopóki rząd nie przedstawi nam szczegółowych wyliczeń, ile to będzie kosztowało - mówi nam Adam Ambrozik, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.
Chodzi o wypłatę wynagrodzenia za okres przestoju w firmach, którym grozi bankructwo. Zgodnie z planem mają one być wypłacane z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Ale aby pieniędzy wystarczyło, pracodawcy będą musieli zapłacić na ten fundusz wyższe składki. Ile? Dokładnie nie wiadomo, prawdopodobnie wzrośnie ona od 0,1 do 0,5 proc. podstawy wymiaru składki. - Zgadzamy się zapłacić więcej, ale chcemy dokładnie wiedzieć, o ile. Od kilku tygodni nie możemy doprosić się od ministra finansów szczegółowych wyliczeń. Obawiamy się, że pieniądze funduszu mogą się zbyt szybko skończyć, a wtedy rząd znów będzie kazał nam zapłacić więcej - mówi Ambrozik.
Pracodawcy chcą wiedzieć nie tylko, o ile wzrośnie składka, ale także ile będzie kosztowało wprowadzenie całego pakietu antykryzysowego oraz ile trzeba będzie pieniędzy na zasiłki, jeśli nie wejdą w życie żadne przepisy ratujące rynek pracy. Ministerstwo Finansów jednak takich wyliczeń nie przygotowało, bo twierdzi, że powinno to zrobić Ministerstwo Pracy. W resorcie pracy poinformowano nas natomiast, że powinien to zrobić minister Jacek Rostowski. To oznacza, że na dzisiejszym spotkaniu Komisji Trójstronnej nie zostaną podjęte ostateczne decyzje. Czyli nie ma szans, żeby pakiet wszedł w życie przed wakacjami, kiedy na rynek pracy wchodzą absolwenci. A bez ustaw zabezpieczających przed kryzysem grozi nam gwałtowny wzrost bezrobocia.
POLSKA Gazeta Krakowska
J. Ćwiek, T. Rożek
Pierwsze z rozporządzeń dotyczy gwarancji dla małych i średnich firm, drugie - dla przedsiębiorstw realizujących wielkie inwestycje. Małym firmom gwarancji ma udzielać należący do państwa Bank Gospodarstwa Krajowego, a biznesowym gigantom - Skarb Państwa. W pierwszym przypadku maksymalna kwota poręczenia będzie wynosiła 5 mln euro i maksymalnie połowę kredytu zaciągniętego przez firmę. W drugim - kwota będzie się mieściła w przedziale 10-30 mln euro i nie przekroczy 60 proc. wartości kredytu i odsetek.
Ekonomiści cieszą się, że długo zapowiadane przepisy zaczną wreszcie obowiązywać, gdyż brak kredytów dusi naszą gospodarkę. Poręczenia obowiązywałyby już za kilka miesięcy. - Chodzi o to, by zapisy w rozporządzeniach były precyzyjne i by firmom opłacało się starać o gwarancje. Rząd niestety zbyt późno zabrał się do pomocy firmom - uważa Ryszard Petru, ekonomista z SGH. Gorzej natomiast jest z pomocą dla pracowników zagrożonych utratą pracy - pakietu ratującego pracowników przed zwolnieniami grupowymi jeszcze nie przygotowano. A ustawa o dopłatach do kredytu mieszkaniowego dla osób tracących pracę od trzech tygodni nie może przejść przez rząd.
Pakiet antykryzysowy składa się z 13 propozycji opracowanych wspólnie przez związki zawodowe i organizacje pracodawców. Zapowiada on m.in: dopłaty dla osób, którym czasowo obniżono pensje i zmniejszono etaty, roczne rozliczenie czasu pracy i uregulowanie czasu trwania umów na czas określony. Miał on trafić do Sejmu jeszcze w kwietniu. Dziś po raz kolejny pochyli się nad nim Komisja Trójstronna i znów prawdopodobnie rozmowy zakończą się fiaskiem. Resort pracy tłumaczy, że opóźnienia w przygotowaniu ustaw z pakietu antykryzysowego powstały, bo to partnerzy społeczni nie są w stanie porozumieć się co do szczegółów. Tymczasem związkowcy i pracodawcy zrzucają winę na rząd. - Nie podpiszemy tego pakietu, dopóki rząd nie przedstawi nam szczegółowych wyliczeń, ile to będzie kosztowało - mówi nam Adam Ambrozik, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.
Chodzi o wypłatę wynagrodzenia za okres przestoju w firmach, którym grozi bankructwo. Zgodnie z planem mają one być wypłacane z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Ale aby pieniędzy wystarczyło, pracodawcy będą musieli zapłacić na ten fundusz wyższe składki. Ile? Dokładnie nie wiadomo, prawdopodobnie wzrośnie ona od 0,1 do 0,5 proc. podstawy wymiaru składki. - Zgadzamy się zapłacić więcej, ale chcemy dokładnie wiedzieć, o ile. Od kilku tygodni nie możemy doprosić się od ministra finansów szczegółowych wyliczeń. Obawiamy się, że pieniądze funduszu mogą się zbyt szybko skończyć, a wtedy rząd znów będzie kazał nam zapłacić więcej - mówi Ambrozik.
Pracodawcy chcą wiedzieć nie tylko, o ile wzrośnie składka, ale także ile będzie kosztowało wprowadzenie całego pakietu antykryzysowego oraz ile trzeba będzie pieniędzy na zasiłki, jeśli nie wejdą w życie żadne przepisy ratujące rynek pracy. Ministerstwo Finansów jednak takich wyliczeń nie przygotowało, bo twierdzi, że powinno to zrobić Ministerstwo Pracy. W resorcie pracy poinformowano nas natomiast, że powinien to zrobić minister Jacek Rostowski. To oznacza, że na dzisiejszym spotkaniu Komisji Trójstronnej nie zostaną podjęte ostateczne decyzje. Czyli nie ma szans, żeby pakiet wszedł w życie przed wakacjami, kiedy na rynek pracy wchodzą absolwenci. A bez ustaw zabezpieczających przed kryzysem grozi nam gwałtowny wzrost bezrobocia.
POLSKA Gazeta Krakowska
J. Ćwiek, T. Rożek








Dodaj komentarz