PZU płaciło nie za wykonaną pracę, ale ze względu na stopień zaangażowania konsultantów w inne przedsięwzięcia i projekty niż ujęte w umowie a jednak równie ważne dla PZU, czytamy w zawiadomieniu o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które złożyli przedstawiciele PZU w ub.r. do prokuratury.
Jakieś prace...
Dwuznaczna sytuacja dotyczy konkretnie dwóch faktur, jednej wystawionej na blisko 1,3 mln zł i drugiej na prawie 1,4 mln zł. W ich opisach znajduje się następująca informacja, że „(...) zakres usług świadczonych przez firmę McKinsey w tym miesiącu nie w pełni odpowiada zakresowi wynikającemu z umowy, jednak stopień zaangażowania konsultantów w inne (przedsięwzięcia i) projekty niż ujęte w umowie, a jednak ważne dla (PZU SA) spółki, w zupełności to rekompensuje i stanowi podstawę do wystawienia rachunku na podaną kwotę”, czytamy w zawiadomieniu.
Płacimy i tak
Faktury uzupełnione o tego typu wyjaśnienie nie tylko nie wzbudziły podejrzeń, ale zostały zaakceptowane przez dyrektora Biura Projektu Jakuba Stolarczyka oraz ówczesnego prezesa zarządu PZU Zygmunta Kostkiewicza, a druga z faktur dodatkowo przez wiceprezesa Antonio Martins da Costa. Jak podkreślono w zawiadomieniu „oznacza to, jest to jedyna możliwa interpretacja, że McKinsey nie wykonał prac, do których był zobowiązany na mocy zawartej umowy, ale mimo to wystawił faktury, które zostały przez wymienione osoby zaakceptowane a wynagrodzenie wypłacono”.
Nikt nie sprawdzał?
Według reguł należało najpierw wyjaśnić, czemu McKinsey pomimo, że w umowie zobowiązał się do wykonania określonych prac, jednak ich nie wykonał. Czy PZU mogło z tego tytułu wyciągnąć jakieś konsekwencje? Tymczasem zarząd postanowił wyrazić zgodę na zapłatę, bo firma w tym czasie wykonała na rzecz PZU inne prace. Czy to możliwe, by tego typu sytuacje zdarzały się w tak poważnej firmie? Czy McKinsey miał prawo decydować, co aktualnie będzie robiła dla PZU, nie przejmując się postanowieniami umowy?
Płacenie za niewłaściwe wykonanie
„Postępowanie wymienionych osób wyrządziło PZU szkodę w wielkich rozmiarach, a osoby które zezwoliły na wypłacenie wynagrodzenia przekroczyły swoje uprawnienia dowolnie płacąc za prace wykonane bezumownie, a jednocześnie nie wyciągając konsekwencji od kontrahenta na niewłaściwe wywiązywanie się z umowy, za którą wynagrodzenie powinno się zapłacić. Kwalifikacja takich zachowań jest jednoznaczna”, napisano w zawiadomieniu. Okazuje się bowiem, że McKinsey pomimo tego, że prac nie wykonał, to otrzymał blisko 3 mln zł za to, że angażował się w tym samym czasie w inne projekty.
Eliza Snowacka






























































