Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2002-03-22 08:49 Źródło: Prawo i Gospodarka

Prawo i Gospodarka

Obniżka stóp powinna wspomóc wzrost gospodarczy


Jest przestrzeń dla obniżki stóp procentowych przez RPP, a wyznacza ją ciągle niewielki wzrost gospodarczy - twierdzą analitycy ankietowani przez PG. Podzielone są jednak opinie czy do redukcji oprocentowania dojdzie w tym, czy dopiero w następnym kwartale.


Obniżka stóp na najbliższym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej mogłaby wspomóc wzrost gospodarczy. GUS podał w czwartek, że IV kw. ub. r. był najgorszy od dziesięciu lat ze wzrostem PKB zaledwie 0,3-proc. W pierwszych miesiącach tego roku wzrost PKB pozostanie na podobnym poziomie - wynika z sondy PG przeprowadzonej wśród analityków. Decyzja o obniżce już w przyszłym tygodniu przerwałaby również atmosferę oczekiwania na rynkach finansowych. Wskazujący dopiero kwiecień, a w kilku przypadkach także i maj jako termin najbliższej decyzji RPP o obniżce stóp, uzasadnienie dla odłożenia takiego ruchu widzą przede wszystkim w konieczności poczekania na rezultaty dotychczasowych obniżek.

NBP poinformował wczoraj o spadku w styczniu i lutym br. wskaźników inflacji bazowej. Zwiększyło to nadzieje rządu na to, że RPP zredukuje stopy proc., ale prezes NBP wypowiadał się ostrożnie. Pomimo danych GUS o niskim tempie wzrostu PKB.

Eksperci coraz częściej ostatnio podnoszą konieczność zmian w polityce gospodarczej, które pohamowałyby spadek dynamiki PKB i ponownie skierowałyby gospodarkę na ścieżkę wzrostu. Ekonomiści różnią się jednak w ocenie, która z naszych władz gospodarczych: Rada Polityki Pieniężnej, z decyzjami monetarnymi, czy rząd, działaniami fiskalnymi (budżet i podatki) - powinna skutecznie przyczynić się do aktywizacji przedsiębiorczości. Fachowcy krytykują braku koordynacji między posunięciami NBP i tymi, za które odpowiadają ministrowie.

Rząd ogłosił, że przyjęta strategia gospodarcza nie ma żadnych szans bez pomocy w decyzjach RPP. Lecz wczoraj szef Rady, Leszek Balcerowicz, ponownie wyjaśnił, że wkładem władzy monetarnej jest stabilność warunków rozwoju, czyli m.in. spadająca inflacja. Wskazał, że jej wskaźnik w lutym nie odbiegł nadmiernie od oczekiwań, zaś dane o produkcji były nieco lepsze. Sugeruje to, że RPP może wstrzymać się z redukcją stóp.

GRZEGORZ SZULC

Komentarze:

Prof. JAN CZEKAJ, wykładowca AE w Krakowie, b. wiceminister skarbu


Rząd ma robić swoje, a Rada swoje i straszyć zmianą ustaw nie należy. Ale stopy NBP są za wysokie. Dane GUS to potwierdzają. Wysoki poziom stóp ukształtowany został w 1997 r.; realnie dla redyskonta to pasmo 8-12 proc. Mało jest inwestycji, które dawałyby tak wysoką efektywność, dla spłaty tak drogiego kredytu; w banku realnie to ponad 12-17 proc. Leszek Balcerowicz, prezes NBP, przestrzega, iż gdy obniży się stopy, to nie będzie oszczędności. Lecz jest i druga strona medalu. Bo jeśli kapitał ma możność dobrych lokat, to po co ryzykować inwestycje? Rachunek nieco zmienił podatek od przychodu z kapitału, ale niewiele. Jeśli ktoś może w banku 12 proc. od 1 mln zł, to czy zaangażuje się w działalność gospodarczą? Przy niższej stopie zwrotu, dla kłopotów? Nie ma bodźców dla podejmowania ryzyka działań gospodarczych, bo łatwiej podejmować bezpieczne decyzje, inwestując w papiery skarbowe. Dopóki stopy realnie nie spadną poniżej 5 proc., trudno oczekiwać zmian. Nie są one, oczywiście, jedynym czynnikiem, remedium na zło w gospodarce. Ale są elementem istotnym. Mamy w Polsce ujemną premię za ryzyko - wyższy wskaźnik dochodów od aktywów nim nie obciążonych. Nakłady inwestycyjne spadają i skąd więc maja płynąć impulsy dla rozwoju, wzrostu PKB? Winien jest też rząd, bo bez walorów skarbowych niższa byłaby presja na stopy. Mógłby również coś zrobić dla inwestycji w infrastrukturę, w kapitał ludzki.

Prof. WACŁAW WILCZYŃSKI, wykładowca AE w Poznaniu, szef rady programowej Centrum A. Smitha

Podawany przez GUS wskaźnik wzrostu PKB, przestaje mnie interesować. Produkt liczony jest zbyt optymistycznie, bo nie oddaje u nas stanu gospodarki. Uwzględniane wyroby są bowiem tak dalece niekonkurencyjne, że mamy ciągle deficyt w handlu zza granicą. W tym też roku luka przekroczy 50 mld zł, ponad 12 mld USD. Jeśli więc import aż tak przewyższa eksport, to nie można wierzyć w jakość PKB. Produkt nasz trudny jest do handlu, bo przestarzały. GUS liczy wszystko, bo ludzie się napracowali - wydobyli węgiel i wytopili stal, której nie można sprzedać - ale efekty są słabsze niż we wskaźniku PKB. Dopóki więc nie zmieni się struktura produkcji i całej gospodarki, dopóty nawet te ułamki PKB, o których informuje GUS, nie cieszą. Mamy prawie 3,3 mln bezrobotnych, ale do pracy nadaje się może 0,8 mln, bo 2,5 mln nie ma kwalifikacji - z niepełnym wykształceniem podstawowym lub zawodowym - i nic przydatnego by nie wyprodukowaliby. Potrzeba głębokich zmian strukturalnych i naciski na RPP nic nie dadzą. Co można zrobić już dziś? Wszystko, co zwiększy poziom inwestowania - wspomaganie kredytami, gwarancjami albo funduszami zagranicznymi. Ci, którzy inwestują, zwłaszcza w innowacje i postęp, mają prawo do ekstra względów. Inwestorów trzeba całować na dzień dobry, hołubić ich i jakoś ”przekupywać”, byle tylko zechcieli u nas działać.




Komentarze do artykułu

Wiadomość przez email

Dziennik Bankier.pl
Tygodnik Firma
Twój e-mail:

Centrum Finansowe

Zamów online produkty finansowe: