Fannie Mae, czyli wspierana przez rząd spółka zajmująca się finansowaniem rynku nieruchomości mieszkaniowych, miała w pierwszym kwartale aż 2,19 mld dolarów straty netto, podczas gdy analitycy liczyli na wynik rzędu -690 mln $. W poprzednich dwóch kwartałach Fannie Mae zanotował łączną stratę 5 mld $ i w grudniu wyemitował nowe akcje uzyskując w ten sposób 7 mld $ nowego kapitału.
W ten sposób coraz gorsza sytuacja na rynku nieruchomości przekłada się na kolejne straty instytucji finansowych, co z kolei ciąży na notowaniach amerykańskich indeksów giełdowych i może uniemożliwić dalszą poprawę koniunktury na Wall Street. O niebezpieczeństwie drzemiącym na rynku kredytów hipotecznych mówił wczoraj też Ben Bernanke, który zaapelował do pożyczkodawców o umorzenie części długów niewypłacalnym właścicielom domów.
„Wysokie wskaźniki zagrożonych kredytów i coraz wyższa liczba bankowych przejęć nieruchomości może mieć zasadniczy negatywny wpływ na rynek mieszkaniowy, rynki finansowe, a także na całą gospodarkę” – powiedział w poniedziałek szef Fed-u na wykładzie na Columbia University School of Business.
Rynkowi akcji nadal szkodzi droga ropa, której cena przekracza 120$ za baryłkę. Inwestorzy obawiają się, że rosnące ceny paliw ograniczą pozostałe wydatki konsumentów oraz przełożą się na wyższe koszty przedsiębiorstw.
Obawy te dobrze widać na rynku terminowym, gdzie o godzinie 14:10 kontrakty na indeks S&P500 zniżkują o 0,6%, a futures na Nasdaq tracą 0,5%.
K.K.
































































