2009-10-15 06:00 Źródło: Gazeta Ubezpieczeniowa
OFE – czy już czas na zmiany? (1)
Nowy system emerytalny, oparty na trzech filarach, funkcjonuje w Polsce już 10 lat i w chwili, kiedy go wprowadzano, nie planowano chyba w najbliższych latach tak daleko idących zmian. A zmiany, jakie ostatnio zaproponowały Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, Urząd Komisji Nadzoru Finansowego oraz środowisko powszechnych towarzystw emerytalnych, jeśli wejdą w życie, mogą dość znacząco zmienić II filar, czyli inwestowanie części składki pochodzącej ze świadczeń płaconych na rzecz ZUS, na rynku kapitałowym.
Obecne propozycje, najkrócej rzecz ujmując, zmierzają w następującym kierunku: istota i sens działania funduszy emerytalnych zostaną zachowane, zmianie ulegną sposoby lokowania aktywów na rynku kapitałowym. Nadal OFE będą zobligowane do pomnażania części pieniędzy, jakie odprowadzamy do ZUS na rynku kapitałowym, ale będą mogły to realizować na różne sposoby. Chodzi o sposoby inwestowania składek, nie tylko na zasadach, jakie przyjęli twórcy reformy. W tej chwili fundusze emerytalne nie mogą lokować na rynku akcji więcej niż 40% swoich aktywów, co sprawia, że trudno liczyć w ich przypadku na jakieś oszałamiające zyski, które mogłyby generować inwestycje na giełdzie papierów wartościowych.
Na początku zmiany odnośnie do zasad inwestycyjnych w OFE zakładały wprowadzenie funduszy o charakterze bezpiecznym (typu B), do których trafiłyby pieniądze uczestników powoli zbliżających się do wieku emerytalnego. Pomysł ten jest godny uwagi i opiera się na strategii zakładającej stopniową zmianę alokacji zebranego kapitału i przesuwaniu go w bezpieczniejsze instrumenty, im bliżej jest do jego wypłaty. A powód tego jest bardzo prosty – chodzi po prostu o to, aby na skutek pogorszenia się koniunktury na rynku nie stracić tego, co udało się osiągnąć przez te wszystkie lata oszczędzania.
Zmiany, jakie zaproponowały teraz towarzystwa emerytalne, oraz nadzór finansowy idą jeszcze w jednym kierunku, dokładnie odwrotnym niż stworzenie funduszy typu B. Chodzi o stworzenie możliwości, aby fundusze mogły inwestować pieniądze, którymi zarządzają także w sposób bardziej agresywny, po to by zapewnić swoim uczestnikom jak najwyższe zyski w perspektywie kilkudziesięciu lat. Oczywiście rzecz dotyczyć może wyłącznie osób naprawdę młodych, które dopiero rozpoczynają pracę zawodową i są zobowiązane do wyboru funduszu. Tylko w ich przypadku ryzyko takich inwestycji, w których limit akcji w portfelu funduszu podniesiony został np. do 80%, powinno być skutecznie ograniczone przez czynnik czasu, odgrywający przecież w każdej inwestycji niezwykle ważną rolę. – Propozycje zmian przygotowywanych przez Komisję Nadzoru Finansowego w zakresie tzw. drugiego filaru emerytalnego mają raczej charakter porządkujący i dostosowujący do obecnych możliwości całego systemu emerytalnego. Po kilku latach od wprowadzenia OFE okazuje się, że pierwotne regulacje nie pozostawiają ubezpieczonemu praktycznie żadnego wyboru, jeśli chodzi o wybór strategii inwestycyjnej, a ten może stracić szansę na godną emeryturę. Ma to znaczenie, gdy emerytura z ZUS dla najmłodszych emerytów będzie już tylko symboliczna.
Wprowadzenie funduszy o możliwości bardziej agresywnego inwestowania jest natomiast próbą uelastycznienia obecnego systemu. Można stwierdzić, że to po prostu drugi etap reformy emerytalnej zmierzający do uelastycznienia systemu i zwiększenia jego potencjału w zakresie budowania kapitału dla przyszłych emerytów. W przyszłości może się bowiem okazać, że praktycznie będzie to jedyna szansa na godną emeryturę dzisiejszych 20–30-latków. Wypalenie możliwości systemu solidarnościowego i kłopoty finansów publicznych będą powodowały, że emeryci będą zdani sami na siebie. W takiej sytuacji powinni mieć jednak wybór, szczególnie gdy perspektywa inwestycyjna jest jednak długookresowa. Zabezpieczeniem przed roztrwonieniem kapitału powinna być konieczność zablokowania kapitału w bezpiecznych funduszach np. na 10 lat przed nadejściem wieku emerytalnego – uważa dr Bogusław Półtorak, Główny Ekonomista Bankier.pl SA.
Skąd pomysł funduszy emerytalnych o agresywnej strategii? Chodzi po prostu o to, aby II filar w jak największym stopniu uzupełnił przyszłą emeryturę. Można to zrobić, ale trzeba pamiętać, że środkiem do zbudowania jak największego kapitału zawsze są inwestycje agresywne, a obecne limity akcji w portfelach funduszy nie pozwolą na osiągnięcie w pełni tego celu. Nie można jednak zapominać, że przy oszczędzaniu na emeryturę, mimo że celem jest zebranie jak największego kapitału, liczy się też bezpieczeństwo. Dlatego rozwiązania takie powinny być w pełni dobrowolne, aby każdy sam ocenił, czy chce ryzykować czy nie. Co więcej, należy stworzyć także mechanizm zmian strategii inwestycyjnych (a więc przechodzenia między typami funduszy), tak aby bliżej emerytury wycofywać się z rozwiązań bardziej ryzykowanych. Jak to zrobić – czy dobrowolnymi konwersjami czy automatycznie – na to pytanie trzeba będzie znaleźć odpowiedź jeszcze zanim zmiany faktycznie wejdą w życie.
Grzegorz Piotrowski
gpiotrowski@o2.pl
Obecne propozycje, najkrócej rzecz ujmując, zmierzają w następującym kierunku: istota i sens działania funduszy emerytalnych zostaną zachowane, zmianie ulegną sposoby lokowania aktywów na rynku kapitałowym. Nadal OFE będą zobligowane do pomnażania części pieniędzy, jakie odprowadzamy do ZUS na rynku kapitałowym, ale będą mogły to realizować na różne sposoby. Chodzi o sposoby inwestowania składek, nie tylko na zasadach, jakie przyjęli twórcy reformy. W tej chwili fundusze emerytalne nie mogą lokować na rynku akcji więcej niż 40% swoich aktywów, co sprawia, że trudno liczyć w ich przypadku na jakieś oszałamiające zyski, które mogłyby generować inwestycje na giełdzie papierów wartościowych.
Na początku zmiany odnośnie do zasad inwestycyjnych w OFE zakładały wprowadzenie funduszy o charakterze bezpiecznym (typu B), do których trafiłyby pieniądze uczestników powoli zbliżających się do wieku emerytalnego. Pomysł ten jest godny uwagi i opiera się na strategii zakładającej stopniową zmianę alokacji zebranego kapitału i przesuwaniu go w bezpieczniejsze instrumenty, im bliżej jest do jego wypłaty. A powód tego jest bardzo prosty – chodzi po prostu o to, aby na skutek pogorszenia się koniunktury na rynku nie stracić tego, co udało się osiągnąć przez te wszystkie lata oszczędzania.
Zmiany, jakie zaproponowały teraz towarzystwa emerytalne, oraz nadzór finansowy idą jeszcze w jednym kierunku, dokładnie odwrotnym niż stworzenie funduszy typu B. Chodzi o stworzenie możliwości, aby fundusze mogły inwestować pieniądze, którymi zarządzają także w sposób bardziej agresywny, po to by zapewnić swoim uczestnikom jak najwyższe zyski w perspektywie kilkudziesięciu lat. Oczywiście rzecz dotyczyć może wyłącznie osób naprawdę młodych, które dopiero rozpoczynają pracę zawodową i są zobowiązane do wyboru funduszu. Tylko w ich przypadku ryzyko takich inwestycji, w których limit akcji w portfelu funduszu podniesiony został np. do 80%, powinno być skutecznie ograniczone przez czynnik czasu, odgrywający przecież w każdej inwestycji niezwykle ważną rolę. – Propozycje zmian przygotowywanych przez Komisję Nadzoru Finansowego w zakresie tzw. drugiego filaru emerytalnego mają raczej charakter porządkujący i dostosowujący do obecnych możliwości całego systemu emerytalnego. Po kilku latach od wprowadzenia OFE okazuje się, że pierwotne regulacje nie pozostawiają ubezpieczonemu praktycznie żadnego wyboru, jeśli chodzi o wybór strategii inwestycyjnej, a ten może stracić szansę na godną emeryturę. Ma to znaczenie, gdy emerytura z ZUS dla najmłodszych emerytów będzie już tylko symboliczna.
Wprowadzenie funduszy o możliwości bardziej agresywnego inwestowania jest natomiast próbą uelastycznienia obecnego systemu. Można stwierdzić, że to po prostu drugi etap reformy emerytalnej zmierzający do uelastycznienia systemu i zwiększenia jego potencjału w zakresie budowania kapitału dla przyszłych emerytów. W przyszłości może się bowiem okazać, że praktycznie będzie to jedyna szansa na godną emeryturę dzisiejszych 20–30-latków. Wypalenie możliwości systemu solidarnościowego i kłopoty finansów publicznych będą powodowały, że emeryci będą zdani sami na siebie. W takiej sytuacji powinni mieć jednak wybór, szczególnie gdy perspektywa inwestycyjna jest jednak długookresowa. Zabezpieczeniem przed roztrwonieniem kapitału powinna być konieczność zablokowania kapitału w bezpiecznych funduszach np. na 10 lat przed nadejściem wieku emerytalnego – uważa dr Bogusław Półtorak, Główny Ekonomista Bankier.pl SA.
Skąd pomysł funduszy emerytalnych o agresywnej strategii? Chodzi po prostu o to, aby II filar w jak największym stopniu uzupełnił przyszłą emeryturę. Można to zrobić, ale trzeba pamiętać, że środkiem do zbudowania jak największego kapitału zawsze są inwestycje agresywne, a obecne limity akcji w portfelach funduszy nie pozwolą na osiągnięcie w pełni tego celu. Nie można jednak zapominać, że przy oszczędzaniu na emeryturę, mimo że celem jest zebranie jak największego kapitału, liczy się też bezpieczeństwo. Dlatego rozwiązania takie powinny być w pełni dobrowolne, aby każdy sam ocenił, czy chce ryzykować czy nie. Co więcej, należy stworzyć także mechanizm zmian strategii inwestycyjnych (a więc przechodzenia między typami funduszy), tak aby bliżej emerytury wycofywać się z rozwiązań bardziej ryzykowanych. Jak to zrobić – czy dobrowolnymi konwersjami czy automatycznie – na to pytanie trzeba będzie znaleźć odpowiedź jeszcze zanim zmiany faktycznie wejdą w życie.
Grzegorz Piotrowski
gpiotrowski@o2.pl
- Re: OFE – czy już czas na zmiany? (1) Autor: ~tomek 2009-10-15 18:28
- Powiedz co konkretnego robisz w sprawie swojej emerytury ,czy tylko tak szczekasz?
- OFE – czy już czas na zmiany? (1) Autor: ~dsfhksjdfhlkjh 2009-10-15 10:42
- Obecnie nikt nie zadba o moją emeryturę lepiej niż ja sam. Ale złodziejski system trzeba nakarmić.



Dodaj komentarz