W drugiej połowie kwietnia przez rynek metali szlachetnych przetoczyła się druga korekta (pierwsza miała miejsce w drugiej połowie marca), która zniosła praktycznie całość zysków wypracowanych przez złoto od początku roku. Przy czym nieco lepiej zachowały się notowania srebra, które wykazuje silną korelację z wciąż drogą miedzią.
Jako główny powód spadku cen złota podawano wzrost wartości dolara, który w ostatnich tygodniach zdecydowanie umocnił się względem euro i jena. Jednakże według obliczeń analityków z singapurskiego Phillip Futures współczynnik korelacji cen złota z kursem eurodolara spadł w ostatnim tygodniu do 0,51, choć jeszcze w grudniu wynosił aż 0,97.
Dlatego też część ekspertów za tak silną przecenę złota obwiniała fundusze inwestycyjne – podmioty typu ETF wyprzedawały złoto reagując na decyzje drobnych inwestorów, zaś fundusze hedgingowe mogły przenosić gotówkę na rynki akcji, które ostatnio notują poprawę koniunktury.
W poniedziałek do godziny 13:00 złoto podrożało już o 1,2%, osiągając kurs 866,98 dolarów za uncję. Jednakże dzisiejsza sesja jest dość specyficzna, ponieważ ze względu na dzień wolny w Japonii tamtejsze rynki nie uczestniczą w handlu.
Wsparciem dla metali szlachetnych jest niewielka korekta kursu EUR/USD, który dzisiaj odrabia część strat. Pomaga też drożejąca ropa, która zazwyczaj sprzyja inwestycjom w metale szlachetne.
K.K.































































