REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Nieruchomości, czyli podaż górą, popyt dołem

2008-08-28 06:00
publikacja
2008-08-28 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Rynek nieruchomości. Do obrotu wchodzą właśnie mieszkania, których budowę rozpoczęto w połowie roku 2006. Nabywców znajdowała wtedy niemal każda dziura wykopana pod fundamenty. Dziś sprzedaż domów stanowi dla deweloperów nie lada wyzwanie.

Z Irlandii licznie wracają Polacy. Najpierw – robotnicy sezonowi, którzy musieli opuścić blisko 30 tys. placów budów na Zielonej Wyspie. Tyle bowiem inwestycji wstrzymano tam w minionym roku i w pierwszej połowie tego, gdy spadł popyt na mieszkania. Średnia cena nieruchomości w Irlandii (około 278,5 tys. euro) w końcu maja była o 9,5 proc. niższa niż rok temu – informuje Economic and Social Research Institute (ESRI). Podobnie jest w Wielkiej Brytanii i Hiszpanii, gdzie także prognozuje się spadek PKB z powodu zapaści na rynku nieruchomości.

14,5 proc. – zaledwie tylu Polaków stać na kupno średniej wielkości lokum. To efekt wzrostu cen mieszkań

To cena, jaką niektóre kraje europejskie płacą za brak rozwagi instytucji finansowych w Stanach Zjednoczonych. Chętnie pożyczały one euro na Starym Kontynencie pod emitowane przez siebie papiery dłużne w celu pokrycia dość beztrosko udzielanych kredytów hipotecznych w okresie boomu. Od lutego 2007 r. są to mało wartościowe papiery, a banki europejskie spisują je na straty. Dlatego podniosły stopy kredytów i zamroziły rynek nieruchomości. – Polska miała szczęście, że kryzys międzynarodowych finansów zastał nas w trochę innej, wznoszącej fazie rozwoju gospodarki – komentuje Andrzej Bratkowski, główny ekonomista Banku Pekao.

– W dodatku u nas były zdrowe zasady udzielania kredytów mieszkaniowych, a banki nie finansowały amerykańskiego rynku hipotecznego. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle i kto na tym najwięcej traci? Po kilku latach trwającego nieprzerwanie wzrostu, latem 2007 r. ceny mieszkań w największych miastach stanęły. A później w większości z nich zaczęły wręcz spadać.

Wysokie ceny nieruchomości, które utrzymują się od dłuższego czasu powodują, że spada zainteresowanie klientów - mówi dla Bankier.tv Marcin Jańczuk z agencji nieruchomości Metrohouse.

______________________________

Zobacz wywiad Bankier.TV


– Ostudzenie rynku jest rzeczywiście wyraźne – uważa Wojciech Konferowicz, współwłaściciel Agencji Nieruchomości Magnat Marketing i Sprzedaż Nieruchomości. – Moim zdaniem, obecne wydarzenia wydają się normalne dla rozwiniętej gospodarki wolnego rynku; następuje tylko korekta, nawet nie powrót do sytuacji z początku dekady. Główną siłą sprawczą, lecz działającą w odwrotnym kierunku niż w poprzednich miesiącach, była cena kredytów hipotecznych.

O ile od 2004 r. pożyczki te – przede wszystkim w złotych – taniały i stawały się przyjazne dla klientów banków, to w minionym roku zaczęły znów drożeć pod wpływem wydarzeń światowych oraz rosnącej inflacji. Równolegle w szybkim tempie drożały jednak mieszkania. Dla części osób powrócił stary dylemat: kupować i później co miesiąc spłacać wysokie odsetki oraz raty kapitałowe, czy może wynajmować, ponieważ tak będzie taniej. Gdy znacznie urosła grupa ludzi wybierających drugą możliwość, zmniejszył się popyt na nowe mieszkania.

– Choć nadal mamy do czynienia zarówno ze znaczną podażą, jak i z dużym popytem, ceny wielu mieszkań są przewartościowane oraz przekraczają możliwości nabywcze Polaków – twierdzi Mariusz Kacała, prezes firmy doradczej AZ Finanse. Z jej analiz wynika, że korekta cen co najmniej o 20 proc. mogłaby odwrócić tendencję, ponieważ wielu potencjalnych nabywców mieszkań odzyskałoby zdolność kredytową i optymizm inwestycyjny. Do podobnych wniosków doszli analitycy z Centrum Badań ds. Gospodarki Europy Środkowej i Wschodniej banku UniCredit.

Jak wyjaśniał sytuację dziennikarzom główny ekonomista Banku Pekao, znacznie szybszy wzrost cen nieruchomości niż wynagrodzeń spowodował w ostatnich latach obniżenie „wskaźnika przystępności cenowej” mieszkania (relacja ceny 1 mkw. do przeciętnej płacy). Dlatego na średniej wielkości lokum (około 50 mkw.) stać tylko 14,5 proc. Polaków; dla porównania: będzie to 51 proc. Słowaków i 48 proc. Chorwatów. Wyliczenia Centrum Badań pokazują również, że w Europie Środkowej Polska jest obok Rumunii jedynym krajem, gdzie nowe mieszkania są przewartościowane.

Taki jest więc jeden z powodów korekty. Trzeba przyznać, że głębokiej. – W Warszawie największy dołek na rynku mieszkaniowym pojawił się w trzecim kwartale 2007 roku – mówi Katarzyna Kuniewicz, konsultant w firmie doradczej REAS. W ostatnich trzech miesiącach minionego roku sprzedaż nieznacznie wzrosła. Jednak w tym samym czasie deweloperzy udostępnili na stołecznym rynku dwa razy więcej lokali. Niesprzedana pula odłożyła się w postaci skumulowanej oferty.

W tej chwili na rynku warszawskim przekracza ona 15,1 tys. nowych mieszkań i dwukrotnie przewyższa liczbę lokali wprowadzanych do obrotu i prawie dziewięć razy tych, które znajdują nabywców. To jest miara problemu. Sęk w tym, że machiny rozkręconej w okresie euforii, kiedy masowo rzucono się budować mieszkania, nie można zatrzymać bezkarnie.

Jest też inny powód nie najlepszej passy deweloperów. To ewidentne niedopasowanie oferty do popytu. Klienci najbardziej poszukują mieszkań w segmencie popularnym; czyli zwykłej kanapki, a dostają bułkę z szynką. Prawdziwa struktura rynku mieszkaniowego powinna tak naprawdę wyglądać jak piramida: na dole – masowa podaż lokali popularnych, a na górze – najdroższe apartamenty dla nielicznych.

Tymczasem jest odwrotnie: brakuje mieszkań w podstawowym segmencie, za to bardzo dużo jest tych w klasie średniej, co prawda w lepszej lokalizacji i standardzie, ale o znacznie wyższej cenie. Deweloperzy nazywają je zresztą szumnie „apartamentami” lub „rezydencjami”, lecz dla mniej zamożnych są one za drogie, zaś dla klientów majętnych – nie dość atrakcyjne i tylko apartamentopodobne.

To one właśnie teraz przyprawiają o wielki ból głowy budowniczych domów. W stolicy prawie 43 proc. nowych ofert to lokale w Śródmieściu, na Mokotowie i Woli (9 – 12 tys. zł/mkw.), a kupowane są głównie te na Białołęce w cenie 6,5 tys. zł za metr powierzchni. – Nie jest tak, że klienci decydują się tylko na tanie mieszkania albo tylko drogie – uważa Robert Chojnacki, prezes redNet Property Group. – Postępują racjonalniej, gdyż nauczyli się porównywać ze sobą projekty, analizują wszystko skrupulatnie i odrzucają nierealne oczekiwania deweloperów.

Wielu naszych rozmówców podkreśla to samo: polski rynek nieruchomości dojrzał, klienci stali się bardziej wymagający, ich wiedza na temat procesów inwestycyjnych, technologii budowlanych i funkcjonalności rozwiązań wzrosła imponująco. Okoliczności te nagle okazują się być... bardzo ożywcze, także dla niektórych deweloperów. Mimo że pojawiły się problemy, to są także nowe możliwości.

– Minęły czasy – mam nadzieję, że bezpowrotnie – kiedy można było budować byle jak, byle gdzie i oprócz tego sprzedawać hurtowo mieszkania przed rozpoczęciem inwestycji – stwierdza Zbigniew Wojciech Okoński, prezes spółki Robyg. – Zaczyna być normalnie, co jest korzystne dla doświadczonych deweloperów. Prezes Okoński dodaje, że na rynku stołecznym znowu docenia się wysoką jakość prowadzonych inwestycji i coraz większe znaczenie ponownie odgrywa lokalizacja – odległość od centrum, układ drogowy (np. kiedy powstanie most Północny, Białołęka zyska na wartości), łatwość dostępu do komunikacji publicznej.

To najlepszy dowód na poparcie tezy, że nabywcy szukają mieszkań z myślą o sobie i swoich rodzinach. Fala zakupów inwestycyjnych ma już dawno za sobą punkt kulminacyjny. – Zaobserwowaliśmy szczególnie spadek liczby zawieranych transakcji spekulacyjnych – stwierdza Jan Christensen, prezes Sjaelso Poland. – Teraz mieszkanie kupuje zwykle użytkownik bezpośrednio, i właśnie na takim rynku zwykliśmy działać w Skandynawii, co daje nam poczucie komfortu.

Na zmianach, do których doszło, najbardziej korzystają klienci. – Oferta rynkowa jest coraz bardziej zróżnicowana – podkreśla Matylda King z firmy Ghelamco. W większości miast doszło także do obniżek cen nowych mieszkań, co pociągnęło za sobą stawki na rynku wtórnym. Relatywnie duży spadek wystąpił w Poznaniu (-22 proc. w czerwcu w porównaniu do grudnia 2007 r.), w Trójmieście (-19 proc.), natomiast nowe lokale nadal drożały w Warszawie i Krakowie. W stolicy deweloperzy sporadycznie godzą się na obniżki cen.

Dość powszechną praktyką są natomiast rabaty udzielane w zawoalowanej formie, na przykład przez dodanie garażu podziemnego, wyposażenie kuchni albo zapłacenie podatku VAT za klienta. Są to spore kwoty (20 – 35 tys. zł), jednak w przeliczeniu na metr kwadratowy dużego mieszkania wciąż symboliczne. – Raczej jest tylko kwestią czasu, kiedy deweloperzy zaczną obniżać ceny, lecz będą to korekty kosmetyczne, nie wyższe niż 5 – 7 proc. – ocenia Katarzyna Kuniewicz.

– Wystąpią nie w segmencie popularnym, bo tu ceny lokali są realnie wyznaczone i uwzględniają drożejące koszty robocizny, ale w segmentach średnim i wyższym. Jak wynika z analiz firmy REAS, skumulowana oferta niesprzedanych nowych mieszkań będzie nadal rosła przez wiele miesięcy, a linie popytu i podaży lokali spotkają się dopiero w roku 2010. Najwcześniej dojdzie do tego w Krakowie w pierwszym kwartale, w innych dużych miastach trzy lub sześć miesięcy później. Do tej pory rynek ma czas na obniżkę przewartościowanych lokali. Pomimo to nie ma co liczyć na radykalne spadki cen.

– Polska stwarza najlepsze w Europie potencjalne warunki dla deweloperów mieszkaniowych – zauważa Dror Dory Kerem, prezes Ronson Development Group. – Brakuje tutaj kilku milionów lokali i tak duży potencjał rynku jest wystarczającą zachętą do nowych projektów inwestycyjnych. Andrzej Bratkowski przytacza szacunki Centrum Badań banku UniCredit: w naszym kraju minie co najmniej 14 lat, zanim rynek mieszkaniowy względnie się nasyci.

Względnie, gdyż średni standard lokalu u nas odbiega od unijnego – ma 70 mkw. (w UE – 80) i 3,7 pokoi (w UE – 4,2). Dopóki więc rynek nie jest nasycony i występuje chęć poprawy warunków mieszkaniowych, dopóty nie grozi nam kryzys. Wobec takiej perspektywy, a także obecnej mniejszej sprzedaży mieszkań, znów się opłaca je kupować na wynajem – podpowiadają analitycy rynkowi.

Jedni mówią, że najlepiej lokale popularne, ponieważ cechują się one największą płynnością i najłatwiej je wynająć. Drudzy są bardziej ortodoksyjni – inwestować trzeba wyłącznie w dobrze wykonane apartamenty i mające atrakcyjną lokalizację, bowiem one zawsze pozostaną dosko- nałą lokatą kapitału.

Piotr Stefaniak

Kryzys na Wyspach

Co najmniej ćwierć miliona nieruchomości w Wlk. Brytanii ma dziś mniejszą wartość niż zaciągnięte pod nie kredyty – ocenia Michael Saunders, główny ekonomista Citigroup. Od jesieni 2007 r. średnia cena domów obniżyła się aż o 7 procent. To jednak nie wszystko. Do końca 2009 r. może spaść co najmniej o 15 proc. w porównaniu z poziomem sprzed ostatniego załamania.

Z kolei z indeksu cen stowarzyszenia Nationwide Building Society wynika, że „przeciętny” dom na Wyspach kosztował w końcu kwietnia bieżącego roku 173,6 tys. funtów, czyli o 4,4 proc. mniej niż rok temu. Tak znacznego spadku nie zanotowano od roku 1991.
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
IKO do lamusa. Nazwa aplikacji PKO BP zniknie
Tematy

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~ZDROWY
zdrowo, mowią, było ostatnio na polskim rynku nieruchmosci.

zdrowo bylo i jest, ze bank pozycza money, za ktore kupowane jest mieszkanie w pueblo z lat 70-tych.

puebla te kosztuja tam gdzie jest jeszcze bardziej zdrowo .... 2 x MNIEJ (a tam nie jest "zdrowo" tylko zdrowo) i to nazywa sie zdrowa polityką
zdrowo, mowią, było ostatnio na polskim rynku nieruchmosci.

zdrowo bylo i jest, ze bank pozycza money, za ktore kupowane jest mieszkanie w pueblo z lat 70-tych.

puebla te kosztuja tam gdzie jest jeszcze bardziej zdrowo .... 2 x MNIEJ (a tam nie jest "zdrowo" tylko zdrowo) i to nazywa sie zdrowa polityką mieszkaniową w Polsce.

a jak to to spadnie teraz do cen podobnych do zdrowych krajow????!!!!!!!

to co, zdrowy bankierze?
~Norweszka
Ceny w polsce sa chore ,mieszkanie w bloku kosztuje o polowe wiecej jak na zachodzie. Dom prywatny kosztuje dwa razy tyle.Powodzenia panowie dewloperzy kto to bedzie kupowal wam.?????????????????????????
~Niedeweloper:)
Nie wiem skad masz takie dane, że kosztuje tyle więcej...wyssane z palca...za granicą to Ty chyba byłeś tylko na wycieczce co najwyżej, he..a kupują Ci, którzy chcą i którzy muszą. I zawsze Ci, których na to stać. Taki kapitalizm;-)
~BFS odpowiada ~Niedeweloper:)
Tia... Podstawowa zasada kapitalizmu:

To sprzedający musi sprzedać, a nie kupujący kupić...

O tym prostym fakcie chyba wszyscy zapomnieli.
~Adam222
A myślałem że chociaż dzisiaj nie naplują na deweloperów. Ale jednak nie. Nagonka trwa dalej. Tylko dlaczego? Komu tak na tym zależy? Ilość kredytów hipotecznych jest większa niż przed rokiem. Ceny obecnie (poza Warszawą) stoją w miejscu i wcale nie spadają. A od nowego roku ceny wzrosną, bo deweloperzy będą musieli dołożyć do otoczenia A myślałem że chociaż dzisiaj nie naplują na deweloperów. Ale jednak nie. Nagonka trwa dalej. Tylko dlaczego? Komu tak na tym zależy? Ilość kredytów hipotecznych jest większa niż przed rokiem. Ceny obecnie (poza Warszawą) stoją w miejscu i wcale nie spadają. A od nowego roku ceny wzrosną, bo deweloperzy będą musieli dołożyć do otoczenia budynku oraz wchodzą normy energetyczne na lokale mieszkaniowe. Oczywiście te dodatkowe koszty pokryją klienci. A to że nie stać większości polaków na nowe mieszkanie to wina naszych zarobków. Zarobki rosną rocznie o kilkanaście procent, więc klientów będzie więcej. A kolejka chętnych to 1.5 miliona obywateli.
~BFS
Panie Adam222. Użyję retoryki Pana argumentów..

Gdzie widział Pan 1,5 mln bezdomnych obywateli naszego pięknego kraju ?


Brak słów na te głupie i nieprzemyślane, puste i czcze gadanie o jakiś kilku mln brakujących mieszkań...
~Budowlaniec
Buduję dom i stwierdzam,że ceny niektórych materiałów budowlanych spadły nawet do 20% tak jak i usługi budowlane, prawdą jest,,ze niektóre materiały jak cement i stal zdrożały.
~Pedro
To że ceny nieruchomości spadną drastycznie jest pewne jak w banku. Wystarzy popatrzeć na wyceny deweloperów na gpw (a to są duże firmy). Gadanie ekspertów z rynku nieruchomości przypomina natomiast gadki specjalistów z gpw z zeszłego roku o mocnych fundamentach polskiej gospodarki. Kto wie tylko jak można na tych spadkach zarobić w PL?
~BFS
Początek:

*** Jak wyjaśniał sytuację dziennikarzom główny ekonomista Banku Pekao, znacznie szybszy wzrost cen nieruchomości niż wynagrodzeń spowodował w ostatnich latach obniżenie „wskaźnika przystępności cenowej” mieszkania (relacja ceny 1 mkw. do przeciętnej płacy). Dlatego na średniej wielkości lokum
Początek:

*** Jak wyjaśniał sytuację dziennikarzom główny ekonomista Banku Pekao, znacznie szybszy wzrost cen nieruchomości niż wynagrodzeń spowodował w ostatnich latach obniżenie „wskaźnika przystępności cenowej” mieszkania (relacja ceny 1 mkw. do przeciętnej płacy). Dlatego na średniej wielkości lokum (około 50 mkw.) stać tylko 14,5 proc. Polaków; dla porównania: będzie to 51 proc. Słowaków i 48 proc. Chorwatów. Wyliczenia Centrum Badań pokazują również, że w Europie Środkowej Polska jest obok Rumunii jedynym krajem, gdzie nowe mieszkania są przewartościowane. ***

i konkluzja artykułu:

*** Raczej jest tylko kwestią czasu, kiedy deweloperzy zaczną obniżać ceny, lecz będą to korekty kosmetyczne, nie wyższe niż 5 – 7 proc. *** oraz *** Dopóki więc rynek nie jest nasycony i występuje chęć poprawy warunków mieszkaniowych, dopóty nie grozi nam kryzys. (przez kryzys, rozumiem obniżkę cen metra kw. - przyp.) ***


I jak tu, czytając takie brednie (czyt. sprzeczności), można wogóle przystąpić z czystym sumieniem do czytania tego portalu?
BTW, czysto kosmetyczne korekty na tym rynku spowodują, że "przybędzie" raptem 2 do 3 % szaleńców (bo nie da się inaczej nazwać jegomościa, który bierze kredyt na maksymalną zdolność...) , których będzie stać na średniopowierzchniowe mieszkanie w bloku!!
W cywilizowanym świecie, takie mieszkanie (czyli blok, bliskie sąsiedztwo innych budynków mieszkalnych, 3 pokoje na 50 - 60 m.kw.) TO NIE LUKSUS!
Widać, że Polsce jeszcze daleko do cywilizacji...

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki