Popieram projekt podniesienia wieku emerytalnego. Co więcej, uważam go za daleko niewystarczający. Aby obecny system nie splajtował i zapewniał sensowne emerytury, wiek emerytalny należałoby podnieść przynajmniej do 70 a może nawet 80 lat. Średnia długość życia wzrasta – według statystyk GUS 65-latek dożyje osiemdziesiątki, a 60-latka będzie pobierać emeryturę przez niemal ćwierć wieku. Gdy za czasów Bismarcka wprowadzano ten system, wiek emerytalny ustalono na 65 lat i nie dożywało go 90% pracowników. Podwyższenie progu do 67 lat oznacza, że emerytury nie dożyje co trzeci Polak i tylko co siódma Polka. Przyniesie to istotne oszczędności, ale dopiero w perspektywie kilkudziesięciu lat.
Ile wytrzyma piramida?
![]() | Gorący temat: Rząd majstruje przy emeryturach |
Już teraz w budżecie ZUS-u zieje 65-miliardowa dziura. To różnica pomiędzy „składkami” zasilającymi konta tej instytucji a wydatkami na wypłatę emerytur, rent i innych zasiłków. Deficyt ZUS-u jest pokrywany z budżetu państwa – czyli z naszych podatków: VAT-u, PIT-u, akcyzy i innych. Co gorsza, z roku na rok niedobór ZUS-u będzie się powiększał na skutek niekorzystnych tendencji demograficznych, których nie da się szybko odwrócić.
Spadać będzie liczba osób w wieku produkcyjnym, za to szybko przyrastać będzie liczba emerytów. Stwierdzają to nawet oficjalne prognozy ZUS-u, według których w następnych 5 latach zasób siły roboczej skurczy się o przeszło 1,2 miliona osób i tyle samo przybędzie ludzi w wieku poprodukcyjnym. Dlatego z każdym rokiem niedobór w ZUS-ie będzie się powiększał i w 2017 roku 2017 ma sięgnąć 75 mld złotych. A do tego należałoby jeszcze doliczyć rosnące koszty dopłat do KRUS-u i emerytur mundurowych. Państwo nie będzie w stanie wywiązać się z zobowiązań, jakie każdego roku zaciąga u społeczeństwa.
OFE i emerytury „pod palmami”
Nie liczyłbym też na kokosy wypracowane przez OFE. Z powodu horrendalnie wysokich opłat i prowizji za zarządzanie oraz błędnie zdefiniowanej polityki inwestycyjnej prywatne fundusze nie będą w stanie wypracować stóp zwrotu znacząco przekraczających inflację. Po tym, jak w 2011 roku rząd Donalda Tuska „oskórował” OFE z 2/3 przymusowej składki, sens ich istnienia stanął pod znakiem zapytania. Według moich szacunków emerytura z OFE będzie stanowić około 10% ostatniej pensji. Takie pieniądze nie zapewnią obiecywanego w reklamach „wesołego życia staruszka” ani tym bardziej wakacji pod palmami. Chyba że przy zbieraniu kokosów... na plantacji.
Zobacz też: Premier: W górę albo wiek emerytalny, albo VAT
Każdą złotówkę przymusowo oddaną do ZUS-u i OFE uważam za zmarnowaną i bezpowrotnie straconą. Jestem przekonany, że zarówno państwo, jak i prywatne fundusze emerytalne nie będą w stanie wypłacić świadczeń pozwalających na spokojną starość. Pozostaje wziąć sprawy w własne ręce i samodzielnie zabezpieczyć sobie jesień życia.
Ciężkie jest życie oszczędzającego
Tylko jak to uczynić? Państwo polskie zabiera 60-70% dochodów legalnie zatrudnionym na umowę o pracę. Dodatkowo każdą próbę zaoszczędzenia pieniędzy karze 19-procentowym podatkiem „od zysków kapitałowych” i narzuca wysoki podatek inflacyjny, który co roku uszczupla wartość zgromadzonych oszczędności o 3-4% (swoisty odpowiednik prowizji za zarządzanie). Nie jest więc łatwo. Trzeba zatem szukać możliwości legalnego uniknięcia lub zminimalizowania płacenia składek na ZUS. W tym celu można zostać rolnikiem, zarejestrować działalność gospodarczą poza granicami Polski (gdzie podatki są znacznie niższe), korzystać z tzw. umów śmieciowych lub udać się na emigrację.
Fundamentem przyszłej emerytury pozostanie jednak samodzielne oszczędzanie i inwestowanie. Zapomnijcie o „bezpiecznych” lokatach kapitału: obligacjach skarbowych, depozytach bankowych czy rozmaitych planach emerytalnych. Moim zdaniem tylko samodzielne inwestycje w akcje, nieruchomości i metale szlachetne z dala od urzędników i żądnych prowizji finansistów dadzą szanse na wypracowanie zadowalającej emerytury. Nikt nie zaopiekuje się naszymi oszczędnościami emerytalnymi z większą dbałością niż my sami.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl





























































