22-letnia Karolina Kubińska z Łodzi nie miała pojęcia o tym, jak powstaje lodówka, ale bez problemu znalazła pracę w fabryce AGD - Indesit. Teraz jest kolaudorem, czyli odpowiada za jakość urządzeń.
- To moja pierwsza poważna praca - mówi łodzianka. %07- Wcześniej pracowałam dorywczo w pizzerii, ale mało zarabiałam. Nie byłam pewna, czy zgłaszać się do Indesitu, gdyż nie miałam w ogóle pojęcia o pracy na produkcji. Okazało się, że to żadna przeszkoda.
Zygmunt Łopalewski, rzecznik fabryki, która zatrudnia blisko 2,5 tys. osób, podkreśla, że od kandydatów wymaga się jedynie otwartości i gotowości na zmiany oraz minimalnych zdolności manualnych.
- Na różnych działach mamy stanowiska przeznaczone dla tych, którzy się dopiero uczą%07- mówi. - Mamy nadzieję, że po szkoleniach będą dobrymi pracownikami.
Doświadczenia nie wymaga również sieć hipermarketów Tesco. Firma poszukuje sprzedawców-kasjerów, pracowników magazynu i działu technicznego. W ofercie znajduje się nawet informacja: "Mile widziane osoby bez doświadczenia" oraz zachęta: "Przyjdź i zostaw swój życiorys z numerem telefonu". - To ukłon w stronę osób, które albo jeszcze nie były nigdzie zatrudnione, albo od dawna nie pracowały - informuje Przemysław Skory, rzecznik Tesco. - Chcemy ich ośmielić. Część osób nie zgłasza się, gdyż sądzi, że bez doświadczenia nie zostaną przyjęta. Tymczasem jesteśmy w stanie wyszkolić kandydata na każde stanowisko.
Pracodawcom zatrudnianie osób bez doświadczenia opłaca się, bo szkolenia osób długotrwale bezrobotnych opłacają powiatowe urzędy pracy. Na ten cel rząd przeznaczył z budżetu 8 mld zł.
Zdaniem Adama Ambrozi-ka, eksperta rynku pracy z Konfederacji Pracodawców Polskich, sięganie po osoby bez doświadczenia to naturalny trend w czasach, gdy popyt na pracowników jest wyższy niż podaż. - Jeszcze kilka lat temu pracodawcy mogli przebierać wśród kandydatów i zatrudniać jedynie najlepszych - mówi ekspert. - Odkąd mówimy o rynku pracownika, nie mogą być już tak wybredni.
Ale okazuje się, że zatrudnienie kandydatów bez doświadczenia i nauczenie ich zawodu u z czasem procentuje. - Tacy ludzie czują sentyment do firmy, są z nią bardziej związane i bardziej efektywni - wyjaśnia Ambrozik.
Ekspert wymienia także inne pozytywne aspekty rekrutowania załogi wśród niedoświadczonych. Przynajmniej w pierwszym etapie zatrudnienia otrzymują mniejsze wynagrodzenie niż ich koledzy z dłuższą praktyką.
Na początek dostają równowartość płacy minimalnej czyli ok. 1 tys. zł brutto. Dopiero po roku zatrudnienia otrzymują podwyżkę. Jej wysokość zależy od stanowiska, przeważnie wynosi 10 proc.
Co prawda ok. 20-30 proc. zatrudnionych bezrobotnych nie odnajduje się w rygorze pracy, ale wielu docenia szansę nauczenia się zawodu i poprawy jakości swojego życia. Jeszcze kilka lat temu długo-trwale bezrobotni lub ci, którzy wcześniej nie pracowali, nie mieli takiej szansy. Teraz tylko od nich zależy, czy ją wykorzystają.
W całym kraju w pracy zarejestrowanych jest ponad milion osób długotrwale bezrobotnych.
POLSKA Dziennik Zachodni
Alicja Zbońska




























































