Chociaż 4 tys. zł brutto miesięcznie to wynik imponujący, analitycy zwracają uwagę na to, że sytuacja na rynku pracy się pogarsza. Z kolei przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw bez wypłaty nagród z zysku w 2011 r. wyniosło 3597,87 zł. Pensje w grudniu zawsze są wyższe z uwagi na wypłatę premii świątecznych i innych bonusów.
GUS podał także, że w przedsiębiorstwach w grudniu 2011 r. było zatrudnionych 5503,2 tys. osób, czyli o 2,3% więcej niż przed rokiem, ale o 0,2% mniej niż w listopadzie. Oznacza to, że w grudniu w sektorze przedsiębiorstw ubyło 12,8 tys. etatów. Niestety inflacja wyniosła 4,6%, a pensje wzrosły tylko o 4,4%. Oznacza to, że nasze pensje w 2011 roku realnie skurczyły się. Za jedną z przyczyn podaje się dwa dni robocze mniej w ujęciu rocznym.
Dane na niekorzyść Polski
Dane GUS zweryfikowały niedawną wiadomość dotyczącą wzrostu wynagrodzeń rzędu 6,6% w porównaniu do analogicznego okresu rok temu. Wówczas analitycy wskazywali, że dynamika wzrostu płac w Polsce jest nieznacznie wyższa niż inflacja. Ponadto w ujęciu procentowym była ona dwa razy wyższa niż w Niemczech i ponad 5 razy wyższa niż Hiszpanii.
Dane te w ujęciu procentowym prezentowały się na korzyść Polski. Jednak patrząc na realny wzrost przeciętnego wynagrodzenia, dysproporcja pomiędzy płacami w Niemczech i w Polsce nominalnie w ciągu roku zwiększyła się o ponad 800 euro.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl




























































