Wczorajsza akcja może być jednak wstępem do eskalacji protestu. Centrale związkowe w spółce są w sporze zbiorowym z zarządem. Sprzeciwiają się wydzielaniu spółek. Obawiają się, że pracownicy do nich przeniesieni utracą wynegocjowane w układzie zbiorowym warunki zatrudnienia. - Pracownicy, którzy przejdą do wydzielonych spółek, nie mają zabezpieczonych swoich praw pracowniczych - powiedział Roman Rutkowski, przewodniczący Sekcji Krajowej Energetyki NSZZ "Solidarność" w Enerdze-Operatorze. - Obawiamy się także pogorszenia finansów wydzielanych spółek. Władze spółki zapewniają, że restrukturyzacja odbędzie się bez szkody dla załogi. - Pracownicy, którzy przejdą do spółki zajmującej się obsługą klienta, nie tylko niczego nie stracą, ale zyskają - dodatkową premię z odpisem na Pracowniczy Program Emerytalny, nowy motywacyjny system wynagrodzeń oraz atrakcyjne i perspektywiczne miejsce pracy w spółce, na której Grupa Energa zamierza budować swoją przewagę konkurencyjną - czytamy w komunikacie Energi SA. Wydzielone spółki mają przejąć zobowiązania wynikające z obowiązującej u dotychczasowego pracodawcy w Enerdze-Operatorze umowy społecznej z 17 lipca ubiegłego roku oraz układów zbiorowych. Zarząd tłumaczy, że restrukturyzacja jest wymagana prawem energetycznym i unijną dyrektywą. - Zarówno prawo polskie, jak i Unii Europejskiej wymagają wydzielenia ze spółek dystrybucyjnych każdej działalności niezwiązanej z ich podstawową działalnością, czyli dystrybucją energii elektrycznej - czytamy w komunikacie. Restrukturyzacja musi zostać zakończona do 30 czerwca. W najbliższy poniedziałek i wtorek związkowcy będą prowadzić dalsze rozmowy z zarządami Energi-Operatora i Energi SA. Z tego powodu zrezygnowali z przeprowadzenia manifestacji przed centralą firmy zaplanowanej na wtorek. Na dojście do porozumienia strony dały sobie dwa tygodnie. Jeżeli spór nie zostanie rozwiązany w tym czasie, energetycy zapowiadają strajk generalny w całej firmie. - Prądu nie będziemy wyłączać - powiedział Rutkowski. - Są inne sposoby przeprowadzenia protestu. Do protestu mogą przyłączyć się także pracownicy z innych grup energetycznych w kraju.
NaszeMiasto.pl
Jacek Klein
Źródło:NaszeMiasto.pl



























































