REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Najmniejszy wśród wielkich

2008-12-03 15:47
publikacja
2008-12-03 15:47
Dodaj Bankier.pl w Google
W ostatnich tygodniach gazety, pisma i agencje prasowe na świecie koncentrują się na kryzysie finansowym i zrozumiałe, że również polskie problemy ekonomiczne i finansowe są rozpatrywane pod tym kątem. Nie zaskakuje, że dominowały relacje z Warszawy, prezentujące między innymi skoki notowań na giełdzie, ale przede wszystkim polskie oceny wpływu kryzysu na nasz kraj

Uwypuklano te opinie, które wskazywały, że Polska wprawdzie nie wychodzi całkiem obronną ręką, lecz na przykład banki nie stoją w obliczu takich katastrof, jak niektóre tego typu instytucje finansowe w USA i Europie zachodniej. „Financial Times” donosił, że rządy i banki centralne w Europie Środkowej zapewniły, iż bankowe systemy są solidne i nie ma powodów do obaw, że międzynarodowy kryzys finansowy może odłożyć przyjęcie euro.

System bankowy obronił się

W tonie akceptującym przytaczano opinie, że jednym z najbardziej negatywnych skutków w Polsce będzie pewne osłabienie tempa wzrostu PKB. Z uznaniem podkreślano, że rząd planuje raczej szybsze niż późniejsze wejście do strefy euro. Tak pisał między innymi analityk „Associated Press”, który nie bez złośliwości zauważył przy tej okazji: „Na kraje, które obaliły komunizm i weszły na drogę transformacji, Zachód naciskał z całej siły, by sprzedały i sprywatyzowały banki oraz inne państwowe zasoby. Tymczasem obecnie Zachód robi to, czego gwałtownie odmawiał Europie Środkowo-Wschodniej, to znaczy państwo wchodzi na teren prywatnej bankowości (a więc gwarantuje ich kredyty oraz depozyty na rachunkach bankowych oraz wykupuje udziały w bankach, co oznacza ich częściową nacjonalizację).

„The New York Times” pisał 9 października, a więc gdy w USA i Europie nastąpił szczyt finansowej destabilizacji, że nowe państwa członkowskie UE w Europie Środkowej i Wschodniej, jak dotąd uniknęły wstrząsów wywołanych kryzysem zaufania w globalnym systemie finansowym. Mimo, że spadły zakupy konsumpcyjne, a tempo wzrostu gospodarczego może się obniżyć, analitycy uważają, że w Czechach, Polsce, Słowenii, na Słowacji i szczególnie w Estonii, nie jest to związane z bankowym zamieszaniem. - Znamienne jest, że region ten w niewielkim stopniu jako całość znalazł się pod wpływem kryzysu - mówił Eric Berglöf, główny ekonomista Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. - Interesujące jest, dlaczego region nie został uderzony mocniej - zastanawia się Berglöf.

Jego zdaniem, jedną z przyczyn jest to, że większość krajów tego obszaru, otwierając system bankowy zagranicznym bankom, jednocześnie umocniła przepisy i procedury regulacyjne oraz nadzorcze. A obecność banków zagranicznych pomogła złagodzić bankom macierzystym niedostatek płynności spowodowany kryzysem. W opinii „NYT”, niektóre banki zachodnie mogły korzystać ze swoich filii w Europie Środkowej i Wschodniej, bowiem choć same popadły w kłopoty, filie były dobrze usytuowane.

Jednakże 16 października „Financial Times” zauważył, że światowy kryzys finansowy zaczyna dotykać Europę Środkową i Wschodnią, mimo powszechnego przeświadczenia o gospodarczej odrębności regionu. Tak jest, twierdzi redakcja, „nawet w Polsce, gdzie premier Donald Tusk zapewnia, że kraj jest wyspą stabilności”. Gazeta pisze, że „nadzieje, iż region Europy Środkowo-Wschodniej może umknąć przed kryzysem bez szwanku, ulotniły się”, oraz przewiduje, że na wschodzie Europy ponownie wzrośnie rola państwa w gospodarce oraz nasilą się konflikty polityczne i społeczne wokół podziału funduszy. W opinii gazety, „kraje te mogą mieć kłopot z rosnącymi kosztami pożyczek i spowolnieniem ekonomicznym nadchodzącym z USA i Europy Zachodniej. Jeśli zablokowane zostaną pożyczki międzynarodowe nikt tego nie przetrzyma”. Głównym zagrożeniem jest uzależnienie krajów regionu od zewnętrznego finansowania, ponieważ napływ kapitału do Europy Środkowej spadnie z 322 mld dolarów w 2008 roku do 262 mld w przyszłym roku.

Eye on Poland

Na początkową fazę ostrego kryzysu finansowego przypadł specjalny program telewizji CNN „Eye on Poland” (Spojrzenie na Polskę). Na pewno ta zbieżność czasowa, gdy nie tylko finansiści i ekonomiści, ale zwykli zjadacze chleba śledzili głównie notowania giełdowe, informacje o rządowych planach ratunkowych itp., ograniczyła oglądalność relacji z Polski. Ale ci, którzy poświęcili temu trochę czasu, mogli w radykalny sposób wzbogacić swą wiedzę o naszym kraju. Już na wstępie jeden z komentatorów CNN mówił o Polsce jako „największym wśród małych krajów” lub „najmniejszym wśród wielkich krajów”, stawiając nas obok Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Hiszpanii. Takie stwierdzenie dla zachodniej, szczególnie amerykańskiej publiczności, ma większe znaczenie niż cała lista liczb ukazujących współczesną Polskę. Do tego CNN zaprezentowała nas jako jeden z najbardziej pasjonujących krajów Europy. CNN podkreśliła też, że Polska miała kluczowe znaczenie w poszerzeniu Unii Europejskiej. Komentator z uznaniem odniósł się do polskich starań o zapewnienie sobie najlepszych warunków UE, w tym budżetowych i w Traktacie Lizbońskim. - Wraz z pięcioprocentowym wzrostem Polska staje się też znaczącą siłą ekonomiczną w regionie - oceniano w CNN. - Nic więc dziwnego - mówił komentator tej telewizji - że brukselskie centrum ARCO Insight uznało we wrześniu, że w ciągu ostatnich 12 lat, wśród nowych członków Unii Europejskiej, Polska okazała się najbardziej efektywnym krajem w oddziaływaniu na unijną politykę. Oczywiście - usłyszeliśmy - Polska nie jest krajem bez problemów. Na przykład istnieje konieczność rozwinięcia infrastruktury, aby mogła sprostać potrzebom nowoczesnej gospodarki. Istnieje pytanie, czy Polska wraz z Ukrainą będzie gotowa gościć Euro 2012, bowiem potencjalni inwestorzy zagraniczni narzekają na pozostałości starej biurokracji. Ale z drugiej strony Polska to kraj z zasobami energii ludzkiej oraz ludnością ze względnie wysokim wykształceniem technicznym, zdecydowaną walczyć o lepsze życie.

Z okazji „Eye on Poland”, CNN zapytała o opinię na temat naszego kraju swoich odbiorców. Przytoczone na stronie internetowej odpowiedzi pochodzą głównie z Polski lub od Polaków żyjących za granicą. Nie sposób je zreferować. Można natomiast określić ich wspólny mianownik. Obejmuje on dwa podstawowe elementy. Jeden to duma autorów z tego, że są Polakami, brak narzekań lub pretensji, zdecydowany optymizm. Po wtóre zaś, nadzieja, że pogram CNN da prawdziwy obraz Polski, bo ten, jaki się zakorzenił w wielu krajach, opiera się na obiegowych stereotypach, często fałszywych. Na przykład Kolumbijka polskiego pochodzenia pisze z żalem, że reputacja Polski jest określana głównie na podstawie takich osobistości lub stereotypów jak Jan Paweł II, Lech Wałęsa i wódka. „Oto dlaczego „Eye on Poland” jest wspaniałą inicjatywą, bowiem ludzie na świecie zobaczą o wiele więcej o tym cudownym kraju”. Inny uczestnik ankiety, student, który w lecie pracował w USA na obozie dla dzieci, nie ukrywa swej złości. Amerykańscy koledzy pytali go bowiem, czy w domach polskich jest elektryczność i czy on jest Rosjaninem. „Nie mogli wprost uwierzyć, że życie w Polsce nie różni tak bardzo od tego w Ameryce. Zarabiamy mniej, ale na miłość boską mamy samochody, komputery, telefony komórkowe i na wakacje wyjeżdżamy za granicę” - napisał ów student.

Szansa dla wsi

Nawet opiniotwórcze gazety zajmują się czasem wąskimi sprawami polskimi, upatrując w tych szczegółach podstawę dla szerszych wniosków. „Christian Science Monitor” pisze o gospodarstwie polskiego rolnika Bogusława Klimczaka. Przed 18 laty miał on 20 krów, ale każdego ranka ustawiały się przed jego domem kolejki ludzi chcących kupić wytwarzany przez niego ser. Obecnie posiada firmę z obrotami w wysokości 3 mln zł. Sprzedaje świeże masło, śmietanę, jogurt i sery produkowane zgodnie z tradycyjnymi polskimi przepisami, przy czym nie potrzebuje unijnych subsydiów. - Jego interes idzie tak dobrze - pisze korespondent gazety - bowiem dzięki wzrostowi ekonomicznemu Polacy zaczęli szukać innych, lepszych produktów, niż te, jakie znajdują się w supermarketach.

Rolnicy odpowiedzieli na to żądanie rozwijając produkcję ekologiczną. Liczba takich gospodarstw wzrosła z 300 w 1996 roku do 13,5 tys. obecnie. - Struktura rolnictwa w Polsce, gdzie średnio na jedno gospodarstwo przypada 7 ha, szczególnie nadaje się dla ekologicznego rolnictwa - mówi szef EkoConnect. Małe farmy używają mniej kosztownych nawozów chemicznych oraz pestycydów i mniej karmią swe stada paszą wzbogacaną hormonami, co stanowi plus dla konsumentów.

Wracają

W przeglądach tych często pojawiała się sprawa polskiej emigracji zarobkowej. Nadal jest aktualna, ale zdecydowanie już w inny sposób niż dotąd. Jak podała prasa brytyjska, w ciągu ostatniego roku około 100 tys. Polaków opuściło Wielką Brytanię. To znaczy co czwarty polski pracownik wrócił do kraju lub przeniósł się gdzie indziej. „Oldham Chronicle” przytacza słowa ministra ds. imigracji Phila Woolasa, który wyjaśnia: - Gospodarka Polski rozwija się i nie dziwię się, że wracają oni do domu. Moim zadaniem w Whitehall jest ograniczenie imigracji, tak więc wyjeżdżający Polacy pomagają w tym.

Minister jednak nie dodał, że ta powrotna fala jest wynikiem między innymi spadku wartości funta w stosunku do złotego, a obecny kryzys, który przecież dał o sobie znać wcześniej, zaostrzył sytuację na rynku pracy. Wiadomo, że ostatnio podobne zjawiska wystąpiły też między innymi w Irlandii i w Islandii.

Zygmunt Słomkowski

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Jeden błąd Nvidii i wszystko może się zawalić. "To naprawdę przerażające"
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki