Kurs Dreweksu wzrósł wczoraj na otwarciu notowań o 4,2 proc. - do 5,21 zł. Według Macieja Dyi, głównego analityka firmy doradczej Gold Finance, o powodzeniu debiutu przesądziło to, że spółka ustawiła minimalną cenę emisyjną z widełek, które wynosiły od 5 do 6 zł. - W okresie giełdowej hossy firmy zwykle ustalają maksymalną cenę emisyjną, by pozyskać jak najwięcej pieniędzy od inwestorów - podkreśla Maciej Dyja. - Teraz spółki wykazują większą ostrożność, dzięki czemu debiuty wypadają na plusie - tłumaczy.
Drewex działa na rynku od 15 lat. Założył ją Piotr Polak, przedsiębiorca, który zaczynał swój biznes od zera, a dzisiaj zatrudnia ponad 200 pracowników. Jego produkty trafiają do ok. 500 sklepów w Polsce. Wysyła je także na eksport, głównie do krajów europejskich, ale także do Azji. Teraz firma chce rozwinąć produkcję i sieć sprzedaży. I dlatego głównie na zakup nowych maszyn pójdą pieniądze pozyskane przez spółkę od inwestorów. To pozwoli jej zwiększyć sprzedaż. W tym roku zysk netto Dreweksu ma wynieść ponad 2 mln zł w porównaniu do 586 tys. zł w ubiegłym roku.
Zdaniem Macieja Dyi lepsza sytuacja na giełdzie w ostatnich tygodniach może zachęcić inne małe spółki do tego, by pojawić się na parkiecie. - To wartość ich akcji w ubiegłym roku i na początku tego spadła najbardziej. Odbiło się to na zaufaniu inwestorów, którzy obecnie bardzo ostrożnie lokują kapitał spółki z sWIG80, czyli małych firm - uważa Maciej Dyja. Uważa, że zmieni się to wraz z powrotem optymizmu na parkiet.
Małe spółki będą jednak musiały stoczyć walkę o pieniądze inwestorów z dużymi firmami, które jeszcze w tym roku chcą zadebiutować na giełdzie. Jeżeli powiodą się plany sprzedaży akcji przez Skarb Państwa, na parkiecie już w tym roku pojawi się spółka energetyczna ENEA, bank BGŻ i być może LOT.
365 spółek jest obecnie notowanych na głównym rynku giełdy
POLSKA Gazeta Opolska
Łukasz Pałka




























































