Łodzianka Grażyna Z. (nazwisko do wiadomości redakcji) propozycję wykupienia ubezpieczenia otrzymała mejlem. Nie skorzystała z oferty. Do akcji wkroczył wtedy konsultant, który telefonicznie skontaktował się z panią Grażyną. Wówczas wyraziła zgodę na uruchomienie usługi. - Zdenerwowałam się kilkanaście dni później, gdy na stronie internetowej banku przy moim numerze konta wyświetlił się komunikat, że opłata za ubezpieczenie karty wzrasta do dwóch złotych.
Klientka jest przekonana, że w momencie, gdy były podpisywane umowy na ubezpieczenie kart, w banku było już ustalone, że opłata wzrośnie. Z tym stanowiskiem identyfikuje się Michał Macierzyński, analityk portalu Bankier.pl, który po ostatniej podwyżce zrezygnował z ubezpieczenia karty Multibanku.
- Takie postępowanie banku wyprowadziło mnie z równowagi - nie ukrywa Macierzyński. - To podwyżka o 100 proc.! Poza tym opłata za prowadzenie rachunku wynosi 5 zł, za samą kartę 2 zł, a z jej ubezpieczeniem co miesiąc bank pobiera od nas 9 zł.
Tymczasem - według przedstawiciela Multibanku - mamy do czynienia ze zbiegiem okoliczności. - W styczniu nie prowadziliśmy akcji promocyjnej, tylko informacyjną - zapewnia Łukasz Kling z biura prasowego banku. - Skierowaliśmy ją do losowo wybranych osób. Zbliżały się ferie zimowe, a podczas wyjazdów jest większe prawdopodobieństwo zgubienia lub kradzieży karty. Z naszych wyliczeń wynika, że skorzystało z niej kilkaset osób. Pod koniec lutego podnieśliśmy wysokość opłaty za ubezpieczenie, gdyż nie robiliśmy tego od 5 lat i była ona znacznie niższa niż w innych bankach.
Maciej Chmielowski z biura prasowego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów informuje, że klienci w przypadku zmiany warunków umowy mogą od niej odstąpić. - Bank powinien poinformować klientów o takiej możliwości - tłumaczy Maciej Chmielowski. - Kodeks cywilny nie określa terminu rezygnacji, ale klient powinien mieć czas, by spokojnie podjąć decyzję.
POLSKA Dziennik Zachodni
Alicja Zboińska






























































