Spory wpływ na rynek walutowy oraz na wycenę metali szlachetnych miała wypowiedź Thomasa Hoeniga – prezesa oddziału Rezerwy Federalnej z Kansas City. Stwierdził on, że silna presja inflacyjna może skłonić Fed do podwyżki stóp procentowych. Tak „jastrzębia” wypowiedź przedstawiciela Rezerwy Federalnej umocniła dolara – kurs EUR/USD spadł w okolice 1,54$.
Ponadto wizja zaostrzenia polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych mogła zmniejszyć zainteresowanie złotem postrzeganym jako najlepsze zabezpieczenie przed wzrostem inflacji. Z drugiej strony metalom szlachetnym powinny sprzyjać rekordowo wysokie notowania ropy naftowej, której baryłka nadal kosztuje ponad 121$.
W rezultacie o godzinie 12:50 w Londynie uncja złota kosztowała 870,28 dolarów, czyli o 0,6% mniej niż na zamknięciu wczorajszych notowań. Srebro potaniało o 1%, osiągając wartość 16,68$ za uncję.
Jednakże niektórzy analitycy spodziewają się zakończenia spadkowej korekty na rynku złota. Wsparciem dla cen tego metalu ma być wzrost popytu z Indii, które są największym na świecie importerem złota (w 2007 roku sprowadziły 722 tony). Dzisiaj w Indiach zaczynają się święta, w czasie których Hindusi tradycyjnie obdarowują się złotą biżuterią. Tymczasem w pierwszym kwartale indyjski import złota spadł o 30% - z powodu rekordowo wysokich cen jubilerzy korzystali z zapasów, które teraz będą musieli odbudować.
Poza tym po raz pierwszy od marca największy fundusz ETF inwestujący w złoto, czyli Street Tracks Gold Shares, przystąpił do zakupów, co świadczy o powrocie na rynek inwestorów indywidualnych, którzy w kwietniu masowo wycofywali się z inwestycji w złoto.
K.K.






























































