Bieżący rok przedstawiciele funduszy zapamiętają z pewnością na długo. Nie dość, że trwające od wielu miesięcy spadki na warszawskim parkiecie spowodowały straty w portfelach funduszy inwestujących w akcje, to jeszcze na dodatek fundusze muszą borykać się z falą odkupień, która także pomniejsza wartość aktywów w zarządzaniu. I nawet jeśli, jak twierdzi wielu analityków i zarządzających, druga połowa tego roku będzie dużo lepsza dla rynku akcji, to jednak skutki obecnej sytuacji odczuwalne będą jeszcze dość długo.
Trudno bowiem oczekiwać, że z miesiąca na miesiąc, a nawet z kwartału na kwartał, wyniki funduszy poprawią się na tyle, że klienci zaczną masowo znowu nabywać jednostki uczestnictwa. Ogromna ich liczba jest w tej chwili tak wystraszona i zniechęcona do inwestowania w fundusze, że sam proces powrotu do funduszy zajmie im wiele miesięcy. Jak długi będzie to okres – wszystko zależy od krajowej giełdy. A ponieważ nastroje na niej w dużej mierze determinuje sytuacja na świecie, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, na nowe wpłaty TFI muszą jeszcze zaczekać.
Na razie krajowe towarzystwa starają się ze wszystkich sił przekonać klientów, aby pozostawili oszczędności w funduszach. Stąd m.in. wypowiedzi przedstawicieli funduszy, którzy optymistycznie zakładają, że poprawa nastrojów na giełdzie co prawda zajmie jeszcze trochę czasu, ale nie będzie to okres zbyt długi. – Zakładamy, że ten rok jest rokiem korekty na rynku funduszy. Drugie półrocze powinno być lepsze od pierwszego, ale nadal saldo wpływów pozostanie ujemne. Znaczącej poprawy oczekujemy od roku 2009 – uważa Sebastian Buczek, prezes zarządu Quercus TFI.
Tak znaczący spadek aktywów funduszy sprawi rodzimym towarzystwom niemały kłopot, kiedy przyjdzie im na koniec 2008 r. ocenić zyski, które od wielu lat przynoszą swoim akcjonariuszom. Z roku na rok, właśnie dzięki rosnącym aktywom, którymi zarządzają, mogły pochwalić się coraz większymi zyskami. W tej chwili fundusze raczej nie mają co marzyć, aby chociaż powrócić do stanu z końca grudnia 2007 r. Wartość 135 mld zł, a tyle wynosiły właśnie aktywa jeszcze na początku roku, wydaje się dziś nieosiągalna, przy 97,4 mld zł na koniec czerwca. Nic nie wskazuje na to, aby udało się nadrobić stratę 37,6 mld zł.
Towarzystwa, którym od stycznia br. udało się zwiększyć środki we własnych funduszach, można policzyć na palcach jednej ręki. Z reguły są to nowe podmioty, a jedynym „starym” TFI w tym gronie jest Superfund. Te spośród TFI, które rozpoczęły dystrybucję swoich funduszy w ostatnich miesiącach, na razie jeszcze nie muszą się przejmować odkupieniami, gdyż dopiero tworzą sobie portfel klientów i zdobywają aktywa, a na dodatek bardzo często oferują fundusze o charakterze zamkniętym, które nie są „narażone” na wycofywanie środków, tak jak fundusze otwarte, zdecydowanie dominujące na polskim rynku u większości TFI.
– Nie obserwujemy odkupień, bo jesteśmy nowym towarzystwem. Do Funduszy QUERCUS mamy cały czas napływ nowych środków. W II kwartale saldo wyniosło ok. +40 mln zł – mówi Sebastian Buczek. Niestety wszyscy inni nie są w tak komfortowej sytuacji i chociaż nadal zarządzają dużymi pieniędzmi, to jednak wciąż muszą toczyć walkę o klientów, nie tylko nowych, ale również tych dotychczasowych, którzy w wielu przypadkach nie chcą słyszeć o dłuższym okresie inwestycji.
Grzegorz Piotrowski































































