Przed dzisiejszą sesją posiadacze akcji amerykańskich spółek liczyli na kontynuację czwartkowych wzrostów. Jednak optymizm ten został schłodzony przez rządowy raport o wydatkach i dochodach Amerykanów. Te ostatnie w lipcu spadły o 0,7% m/m, a realny dochód do dyspozycji obniżył się aż o 1,7% m/m. Słabiej od prognoz wypadła też dynamika wydatków konsumpcyjnych (0,2% m/m przy oczekiwaniach rzędu 0,3%). Nie zaskoczyła za to inflacja bazowa, która urosła do 2,4% r/r.
Zupełnie zaskakujący okazał się raport na temat kondycji przemysłu na Środkowym-Zachodzie. Indeks Chicago PMI wzrósł o 7,1 pkt., osiągając dawno niewidzianą wartość 57,9 pkt. przy medianie prognoz ekonomistów na poziomie niespełna 50 pkt. Przemysłowcy z tego regionu donoszą o wolniejszym wzroście cen (spadek tego subindksu o 10,1 pkt., do poziomu 80,6 pkt.) oraz silnym wzroście wartości zamówień (+6,7 pkt., do 60,2 pkt.). Niepokoić może tylko bardzo szybka redukcja zatrudnienia: subindesk ten spadł o 6,7 pkt i wyniósł zaledwie 39,2 pkt.
Pozytywnie zaskoczył za to Uniwersytet Michigan, którego indeks nastrojów konsumentów wypadł nieco lepiej od prognoz i w sierpniu osiągnął wartość 63 pkt.
Jednakże inwestorów poważnie zaniepokoiły wieści z Dell Inc. Jeden z największych amerykańskich producentów komputerów spodziewa się spadku popytu na swoje wyroby – kurs spółki spada aż o 12%.
W rezultacie po czterdziestu minutach handlu na Wall Street przeważają spadki: Dow Jones traci 0,7%, schodząc do poziomu 11.635 pkt. Indeks S&P500 zniżkuje o 0,6%, notując wynik 1.293 pkt. Nasdaq spada aż o 1,2%, osiągając wartość 2.383 pkt.
K.K.






























































