Według dzisiejszego raportu Londyńskiej Giełdy Metali zapasy miedzi wzrosły o 1,1 tys. ton i wyniosły 110,1 tys. ton. Był to największy dzienny przyrost rezerw od ponad miesiąca, jednakże w ujęciu historycznym pozostają one na bardzo niskim poziomie.
Wydaje się, że w ostatnich tygodniach na poziom zapasów decydujący wpływ ma sytuacja w Ameryce Południowej, gdzie chilijski koncern Codelco dopiero wczoraj przywrócił normalną produkcję zatrzymaną przez strajk pracowników kontraktowych. Jednakże odbiorców miedzi niepokoi możliwość rozpoczęcia strajku górników w Peru.
Z drugiej strony dość wysokie ceny czerwonego metalu skutecznie zniechęcają Chińczyków, którzy są największym konsumentem miedzi. Wielu analityków sądzi, że kupcy z Chin poczekają na spadek cen.
Do zniżki kursu miedzi przyczynia się też aprecjacja dolara względem euro, co czyni surowce droższymi dla inwestorów spoza USA. Zmniejsza to napływ kapitału spekulacyjnego i skłania do realizacji zysków, co obniża notowania czerwonego metalu.
Przed południem w Londynie tona miedzi z trzymiesięcznym terminem dostawy kosztowała 8.430 dolarów i była o 0,9% mniej niż na środowym zamknięciu notowań na LME.
K.K.





























































