Kurs euro względem dolara odbił się dzisiaj od bariery 1,56$, czyli był o prawie 4 centy droższy niż jeszcze w połowie ubiegłego tygodnia. Mocniejszy dolar czyni surowce w nim kwotowane droższymi dla inwestorów dysponujących innymi walutami, co zazwyczaj prowadzi do spadku cen.
Z drugiej strony dwie kopalnie należące do chilijskiego koncernu Codelco pozostają zablokowane przez strajkujących pracowników kontraktowych. Rodzi to obawy, że na rynku może wkrótce zabraknąć czerwonego metalu.
Zwłaszcza że zapasy pozostają nadal bardzo małe – dzisiejszy raport londyńskiej giełdy mówi o spadku rzędu 450 ton, do wartości 110,3 tys. ton. Łączne rezerwy znajdujące się w magazynach giełd w Londynie, Nowym Jorku i Szanghaju zmniejszyły na koniec ubiegłego tygodnia do poziomu 169,6 tys. ton. co stanowi równowartość 3,3 dnia globalnego zapotrzebowania. W ubiegłym roku wskaźnik ten ukształtował się na średnim poziomie 4,9 dnia.
W rezultacie tuż po południu w Londynie za tonę miedzi z trzymiesięcznym terminem dostawy płacono 8.600 dolarów, czyli o 0,9% więcej niż na piątkowym zamknięciu notowań na LME.
Na rynku miedzi zderzają się obawy o wystąpieniu niedoboru tego metalu z powrotem części kapitału na rynki akcji, które w ostatnim czasie notują lekką poprawę koniunktury. Z drugiej strony wzrosty giełdowych indeksów zazwyczaj idą w parze ze zwyżkami cen miedzi, która podobnie jak wyceny spółek jest bardzo mocno związana z koniunkturą gospodarczą.
K.K.




























































