REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Marcin Radlak: o tym jak nie tradowałem dla Goldman Sachs

2009-08-01 10:11
publikacja
2009-08-01 10:11
Dodaj Bankier.pl w Google
Gdy mając 24 lata podjąłem ostateczną decyzję, że chcę swoją przyszłość związać z rynkami finansowymi, myślałem, że jedyna możliwość zdobycia dobrego doświadczenia to praca w dużym i znanym banku inwestycyjnym (np. Deutsche Bank, Goldman Sachs, JP Morgan itp). Z czasem dowiedziałem się, że istnieje ogromna liczba stanowisk do wyboru i już na etapie analityka trzeba zdecydować mniej więcej, w której dziedzinie chce się specjalizować. Ostatecznie fascynował mnie trading więc gdy tylko dowiedziałem się na czym polega taka praca, zacząłem szukać pracy jako Trader.

Niestety, szybko doszło do mnie, że duże banki na te pozycje przyjmują studentów takich uniwersytetów jak Oxford, Cambridge, Harvard itp. Niestety, nie miałem dyplomu z taką nazwą, więc Uniwersytet z Birmingham musiał wystarczyć. Pomimo kilku rozmów nie udało się jednak osiągnąć sukcesu, z czego aktualnie się bardzo cieszę. A to dlatego, że któregoś dnia natknąłem się na zwrot: Proprietary Trading Desk. Chyba nie ma odpowiednika polskiego dla tej nazwy, więc w przybliżonym tłumaczeniu oznacza firmy, które grają na giełdzie swoim własnym kapitałem, tylko dla swoich zysków.

Temat ten od razu bardzo mnie zainteresował, więc zacząłem szukać takich firm w UK. Udało mi się znaleźć Futex, w którym po 3 etapowym procesie rekrutacyjnym rozpocząłem trening, robiąc coś co mnie od zawsze pasjonowało - futures trading (gra na kontraktach terminowych).

Ich głównym celem jest zapewnić dużym graczom, profesjonalistom, dostęp do sprzętu i oprogramowania, dzięki któremu mogą dokonywać ogromnych transakcji w czasie rzeczywistym. Dodatkowo, gwarantują bardzo niskie koszty transakcji o których klienci indywidualni mogą tylko pomarzyć oraz dostęp do informacji bez opóźnień. Dzięki temu, że traderzy zbierają się w jednym miejscu, koszty stałe (jak np. bezpośrednie połączenie do giełdy czy wynajem biura) rozkładając się na więcej osób, zwiększają ich ostateczny zysk.

Mając zapewnione wsparcie techniczne, traderzy nie muszą martwić się rozwiązywaniem problemów ze sprzętem czy połączeniem, mogąc w pełni skupić się na dokonywanych transakcjach. W zamian za takie idealne warunki, Futex pobiera drobną opłatę od każdej transakcji oraz dodatkowo kasuje opłatę nazywaną “desk fee” (czyli miesięczna opłata “za biurko”). [...] Osoba zaakceptowana podpisuje kontrakt, który m.in. ustala podział zysków między przyszłym traderem oraz firmą. Dla ciekawostki dodam, że można dojść do podziału: 90% trader, 10% Futex.

Najważniejszą zaletą FITA jest fakt, że nie trzeba martwić się o depozyt, tylko o mądre wykorzystanie limitu dostępnych kontraktów, który jak na początek nie jest mały (12 lotów na Bund, 6 lotów na FTSE, 10 lotów na Eurostoxx) i jest zwiększany w zależności od postępów. Gdy odnosi się sukcesy w prawdziwych warunkach, przechodzi się na podział zysków wynoszący 50% dla tradera, 50% dla firmy. Od tego momentu najważniejszym celem jest budowa konta, którego wielkość decyduje o podziale. Tak jak wspomniałem wcześniej, można dojść do podziału 90% dla tradera, 10% dla firmy. Z tego co się dowiedziałem, kilka tysięcy osób aplikuje rocznie, z których wybierane jest nie więcej jak 30 - po 10 na każdą nową rekrutację, odbywającą się 3 razy w roku.

Więcej na blogu Marcina Radlaka. Zapraszamy.


Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Akcje tej spółki spadły o 70 proc. od szczytu. Nie zanosi się na poprawę
Tematy

Komentarze (11)

dodaj komentarz
~vat
panowie to nie jest juz gielda a kontrakty to sa zwykle zaklady buchmakierskie .musicie zmienic jezyk i zaczac wspolczesna gielde nazywac po imieniu
~diasek
Może tak autor nauczył by się najpierw mówic poprawnie po polsku, a potem wciskać propagandę i szukać frajerów.
~Dar
Tylko jesli ktos jest dobry wcale nie musi pracowac dla kogos moim zdaniem gra polega na wyczuciu ktory opor lub wsparcie zadziala w okreslonej sytuacji na gieldzie i wykorzystac ten moment do zajecia pozycji odwrotnej
~Marcin Radlak
Dzieki za pozytywne i negatywne komentarze ... przy kazdym artyule pojawiaja sie obie opinie .... o dziwo, zadne z negatywnych nie przedstawialy jakiegos konkretnego argumentu, wiec uznac mozna, ze istnieje grupa osob, ktora zawsze na wszystko zareaguje negatywnie ... nawet gdyby im zaoferowac "zywa" gotowke do portfela,Dzieki za pozytywne i negatywne komentarze ... przy kazdym artyule pojawiaja sie obie opinie .... o dziwo, zadne z negatywnych nie przedstawialy jakiegos konkretnego argumentu, wiec uznac mozna, ze istnieje grupa osob, ktora zawsze na wszystko zareaguje negatywnie ... nawet gdyby im zaoferowac "zywa" gotowke do portfela, beda doszukiwac sie ukrytych sztuczek, ktorych poprostu nie ma ...
Co do szkolenia .. oczywiscie, istnieje mozliwosc zapisania sie na 3 miesieczna profesjonalna praktyke kosztujaca 7500 funtow, ale jezeli autor komentarza do ktorego teraz sie odnosze potrafil by czytac ze zrozumieniem doczytal by, ze dostepna jest ona dla osob, ktore nie przejda rekrutacji na praktyke bezplatna ... wg mnie system jak najbardziej ok ... w koncu istnieja studia dzienne platne i bezplatne aby umozliwic kazdemu studiowanie wymarzonego kierunku...

A za pozytywne komentarze bardzo dziekuje ... tylko ktos kto kiedykolwiek mial stycznosc z tym, o czym pisze na moim blogu (http://pro-trading.pl lub http://marcinradlak.blogbank.pl) wie dokladnie jak ciezko wygrac w grze o sumie zerowej... Pozdrawiam i zycze powodzenia i wielu skcesow.
~colin
dwa powyższe komentarze świadczą o wyjątkowej zazdrości i frustracji ich autorów!!
sami jesteście zerami i boli was że jemu się udało,
panie Marcinie dzięki za jak zwykle ciekawe informacje sam zacząłęm przygodę z rynkiem fin. przed zaledwie rokiem, i jest to najlepsza decyzja jaką podjąłem nie tylko ze względów finansowych
dwa powyższe komentarze świadczą o wyjątkowej zazdrości i frustracji ich autorów!!
sami jesteście zerami i boli was że jemu się udało,
panie Marcinie dzięki za jak zwykle ciekawe informacje sam zacząłęm przygodę z rynkiem fin. przed zaledwie rokiem, i jest to najlepsza decyzja jaką podjąłem nie tylko ze względów finansowych (choć tu przede mną sporo nauki) ale satysfakicji z tego co robię

~Analizator
Sam jestem zwolennikiem indywidualizmu. Na kontraktach jest gra zerowa. To jest pojedynek dwoch stron czyli dlugiej i krotkiej. Kwestia jest tylko wiedza, umiejetnosci i pieniadze przy czym ten ostatni czynnik jest najwazniejszy. A jak widac z wpisow naiwniakow nie brakuje wiec poki gielda trwac bedzie doputy bede mial prace.
~Dar odpowiada ~Analizator
Wypowiedz anala nasycona emocjami tam gdzie gore biora emocje nie ma mowy o robieniu kasy na gieldzie
~kris odpowiada ~Analizator
Bzdury piszesz że są dwie strony na kontraktach. Jest trzecia, bank czy inna instytucja która bierze prowizje od transakcji od obu stron. I ta trzecia strona na tym zawsze zawsze dobrze wychodzi...
~redser
NAGANIACZU !!!!!!!!!!i komu to bredzisz !!!!!!!! na szkolenia platne nagaganiasz i tyle !!!
~wsza
PISZESZ koles BZDURY wyssane z brudnego palucha !!!!!!ani jednego zdania prawdy ! same zmyslone pierdoly

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki