Niestety, szybko doszło do mnie, że duże banki na te pozycje przyjmują studentów takich uniwersytetów jak Oxford, Cambridge, Harvard itp. Niestety, nie miałem dyplomu z taką nazwą, więc Uniwersytet z Birmingham musiał wystarczyć. Pomimo kilku rozmów nie udało się jednak osiągnąć sukcesu, z czego aktualnie się bardzo cieszę. A to dlatego, że któregoś dnia natknąłem się na zwrot: Proprietary Trading Desk. Chyba nie ma odpowiednika polskiego dla tej nazwy, więc w przybliżonym tłumaczeniu oznacza firmy, które grają na giełdzie swoim własnym kapitałem, tylko dla swoich zysków.
Temat ten od razu bardzo mnie zainteresował, więc zacząłem szukać takich firm w UK. Udało mi się znaleźć Futex, w którym po 3 etapowym procesie rekrutacyjnym rozpocząłem trening, robiąc coś co mnie od zawsze pasjonowało - futures trading (gra na kontraktach terminowych).
Ich głównym celem jest zapewnić dużym graczom, profesjonalistom, dostęp do sprzętu i oprogramowania, dzięki któremu mogą dokonywać ogromnych transakcji w czasie rzeczywistym. Dodatkowo, gwarantują bardzo niskie koszty transakcji o których klienci indywidualni mogą tylko pomarzyć oraz dostęp do informacji bez opóźnień. Dzięki temu, że traderzy zbierają się w jednym miejscu, koszty stałe (jak np. bezpośrednie połączenie do giełdy czy wynajem biura) rozkładając się na więcej osób, zwiększają ich ostateczny zysk.
Mając zapewnione wsparcie techniczne, traderzy nie muszą martwić się rozwiązywaniem problemów ze sprzętem czy połączeniem, mogąc w pełni skupić się na dokonywanych transakcjach. W zamian za takie idealne warunki, Futex pobiera drobną opłatę od każdej transakcji oraz dodatkowo kasuje opłatę nazywaną “desk fee” (czyli miesięczna opłata “za biurko”). [...] Osoba zaakceptowana podpisuje kontrakt, który m.in. ustala podział zysków między przyszłym traderem oraz firmą. Dla ciekawostki dodam, że można dojść do podziału: 90% trader, 10% Futex.
Najważniejszą zaletą FITA jest fakt, że nie trzeba martwić się o depozyt, tylko o mądre wykorzystanie limitu dostępnych kontraktów, który jak na początek nie jest mały (12 lotów na Bund, 6 lotów na FTSE, 10 lotów na Eurostoxx) i jest zwiększany w zależności od postępów. Gdy odnosi się sukcesy w prawdziwych warunkach, przechodzi się na podział zysków wynoszący 50% dla tradera, 50% dla firmy. Od tego momentu najważniejszym celem jest budowa konta, którego wielkość decyduje o podziale. Tak jak wspomniałem wcześniej, można dojść do podziału 90% dla tradera, 10% dla firmy. Z tego co się dowiedziałem, kilka tysięcy osób aplikuje rocznie, z których wybierane jest nie więcej jak 30 - po 10 na każdą nową rekrutację, odbywającą się 3 razy w roku.




























































