W porannym raporcie LME inwestorzy przeczytali, że stan zapasów zmniejszył się o kolejny 1% i wyniósł 530.875 ton. Choć to wciąż o prawie 60% więcej niż na początku roku, to jednak raport ten daje nadzieje na szybką redukcję rezerw miedzi. Wczoraj ilość metalu, który ma wkrótce opuścić magazyny (canceled warrants), potroiła się i wyniosła 55.025 ton. Oznacza to, że do w najbliższym czasie rezerwy miedzi monitorowane przez LME mogą spaść o 10%.
„Z pewnością w ciągu najbliższych tygodni zobaczysz spadek zapasów LME. Po rynku krążą dwa wytłumaczenia: albo kupuje SRB (chińska Agencja Rezerw Materiałowych), albo gwałtownie spadła dostępność miedzianego złomu” – powiedział agencji Bloomberg Adam Rowley, analityk z Macquarie Group.
Chiny „właśnie rozpoczęły” skup miedzi, który może osiągnąć wartość 800.000 ton i trwać nawet przez dwa lata, pod warunkiem że ceny będą odpowiednio niskie – uważa Na Liu, analityk z firmy Scotia Capital. Spekulacje o rządowym skupie metali przemysłowych krążą po rynku już od grudnia, gdy chińskie władze oficjalnie ogłosiły takie plany.
W rezultacie o godzinie 12:40 w Londynie za tonę miedzi trzeba było zapłacić 3.450 dolarów, a więc o 3,6% więcej niż na zamknięciu poniedziałkowych notowań. Od początku roku kurs czerwonego metalu wzrósł o 13,3%, po drodze wznosząc się nawet na wysokość 3.580$.
K.K.































































