2007-03-30 06:24 Źródło: Rynki Zagraniczne
Łukoil w akcji
Rosyjskie firmy mają fatalną opinię. Nie boicie się, że polski kierowca nie zatankuje na stacji kojarzonej z „tymi, którzy przykręcają kurek z ropą czy gazem”?
Nie przesadzajmy! Przeciętnego kierowcę interesują konkurencyjne ceny, dobra jakość paliwa, a nie polityka.
Łukoil to pierwsza rosyjska firma paliwowa, jaka pojawia się na polskim rynku. Czy jest to odpowiedź na ekspansję Orlenu w kierunku wschodnim, np. zakup Możejek i rozmowy z Kazmunaj Gazem na temat dostępu do kazachskich złóż?
Łukoil działa w Polsce już 10 lat. Kierunkiem strategicznym rozwoju korporacji jest rozszerzenie sieci zbytu w krajach Europy Centralnej i Wschodniej. Zgodnie z tym programem Łukoil nabył 83 stacje paliwowe pod brandem JET u ConocoPhillips i zamierza w ciągu najbliższych lat potroić liczbę swoich stacji w Polsce — do 100 do końca bieżącego roku i do 300 w ciągu następnych kilku lat. Te plany zostały wypracowane na długo przed tym, jak Orlen nabył Możejki. Dlatego o żadnej przypadkowej zbieżności ani o „odpowiedzi na ekspansję” nie może być mowy. Łukoil rozwija swój biznes, kierując się tylko świadomością rynkową.
Dla polskich firm nowy konkurent to firma pochodząca z państwa, z którym Polska jest dość mocno skłócona. Na ile będzie grała tutaj polityka, na ile czysta ekonomia?
Łukoil jest prywatną spółką akcyjną i nie zajmuje się polityką. Mimo że w polsko-rosyjskich stosunkach nie wszystko jest bezchmurne, nasza korporacja uważa, że biznes w Polsce prowadzić można, co potwierdzają dobre wyniki finansowe. Chociaż, oczywiście, uważamy, że w przypadku prywatyzacji rafinerii gdańskiej, którą Łukoil był zainteresowany, zwyciężyła polityka, a nie ekonomika.
Kto będzie głównym konkurentem dla Łukoil w Polsce?
Ze względu na planowaną liczbę stacji jesteśmy na poziomie takich kompanii jak Shell, BP czy Statoil. Więc to jest nasza konkurencja.
Łukoil przejmuje bardzo sprawnie prowadzoną, dobrze pozycjonowaną sieć stacji, która miała ustaloną markę i politykę cenową, zaakceptowaną przez rynek. Jaką politykę przyjmiecie? Czy firma rozpocznie agresywną politykę cenową, aby nadrobić straty wywołane zmianą marki?
Z naszych doświadczeń w USA i innych krajach wynika, że żadne obniżenie wielkości sprzedaży po rebrandingu stacji paliwowych nie występuje. Dlatego też nie mamy zamiaru proponować cen dumpingowych. Będziemy prowadzić rozsądną politykę cenową zgodnie z wymaganiami rynku.
Rosyjskie firmy z branży energetycznej czy paliwowej mają dość mocno nadwerężony wizerunek, także wśród klientów, zwykłych Polaków, jako kojarzone z tymi, którzy „przykręcają kurek z ropą czy gazem”. Nie obawiacie się, że taki niekorzystny obraz utrwalony w świadomości klientów będzie się przekładał na decyzje zakupowe? A może wzorem Gazpromu planujecie jakieś specjalne działania mające na celu polepszenie wizerunku firmy?
Nasze doświadczenie związane z działalnością w Polsce oraz w około 40 innych krajach pokazuje, że klienci podejmują decyzje na podstawie ceny towaru, jego jakości i poziomu serwisu. Nikt nie może oskarżyć Łukoila o to, że zakręcał kran, próbując zmusić kontrahentów do tej lub innej transakcji. Łukoil jak dostarczał, tak i nadal będzie dostarczał ropę do Polski. Dlatego też uważamy, że główną naszą konkurencyjną przewagą, która przyciąga klientów, jest jakość produktu i pewność dostaw. Kierowcy w Polsce powinni się cieszyć. Im więcej firm będzie się starało o nich zawalczyć, tym ceny na stacjach będą niższe. Tak działa konkurencja.
Spotkał się pan kiedyś z sytuacją okazywania niechęci spowodowanej właśnie przez to, że pracuje pan w rosyjskiej spółce?
Nie przesadzajmy z tymi antyrosyjskimi nastrojami w Polsce. To wytwór mediów. To media w dużej mierze przyczyniają się do kreowania podobnego sposobu myślenia. Mnie osobiście nic takiego nie spotkało ani w życiu zawodowym, ani prywatnym. Wręcz przeciwnie, poznałem tu wiele sympatycznych osób, nawiązałem wiele przyjaznych kontaktów.
Jest takie rosyjskie powiedzenie, że „kadry rieszajut wsio”, czyli decydują o wszystkim. Zgadza się pan?
!!?? Ale mnie pani ścięła!
No, ale mówi się, że część menadżerów rosyjskich spółek to ludzie dawnego aparatu. Na przykład w Gazpromie sporo osób ma w oficjalnych biografiach epizod w służbach bezpieczeństwa.
I znowu te stereotypy... Rosyjskie korporacje, szczególnie te nowoczesne, nastawione na zagraniczne rynki, potrzebują przede wszystkim ludzi wykształconych. Niech pani spojrzy, do Warszawy nie ściągnęliśmy swoich ludzi z Rosji, bo pracuje tu ich zaledwie kilku. Większość zespołu to Polacy. Potrzebujemy młodych wykwalifikowanych pracowników. Starannie dobieramy i szkolimy zespół.
Czym pan zajmował się przed objęciem stanowiska zastępcy dyrektora generalnego kompanii Łukoil?
Odpowiadałem za rozwój sieci sprzedaży detalicznej paliwa w krajach na Bałkanach.
Jaka jest różnica pomiędzy tymi rynkami a polskim?
Różnica jest duża. Przede wszystkim jest inne położenie geograficzne, w związku z czym jest inna logistyka. Polska leży w centrum Europy, co umożliwia dostawę paliw nie tylko ze Wschodu i Zachodu, ale również drogą morską. Poza tym przez Polskę jest możliwy duży tranzyt. Ten rynek charakteryzuje się większą dynamiką w sektorze paliwowym.
To znaczy, że dostawa paliw do stacji benzynowych w Polsce nie będzie się odbywała tylko z Rosji?
Nie, bo to zależy od koniunktury rynku. Mamy możliwość sprowadzania paliw z różnych kierunków.



Dodaj komentarz