Jak czytamy w "Gazecie", prezydent nie ma prawa odmówić zaprzysiężenia Bagińskiej. Gdyby dalej z tym zwlekał Samoobrona mogłaby nawet wystąpić o postawienie go przed Trybunałem Stanu za niewypełnienie konstytucyjnego obowiązku.
Według dziennika raczej nie należy się spodziewać postawienia Lidii Bagińskiej zarzutów przez prokuraturę, bo po zaprzysiężeniu będzie ją chronił immunitet sędziowski. "Gazeta" pisze , że jest prawdopodobne, iż kwestię kwalifikacji etycznych Bagińskiej zbada Trybunał Konstytucyjny w postępowaniu dyscyplinarnym. Taką możliwość potwierdził publicznie prezes Trybunału Jerzy Stępień.
W komentarzu "Gazety" Ewa Siedlecka podkreśla, że nie jest tajemnica , iż prezydent wstrzymywał się z zaprzysiężeniem przez trzy miesiace, bo liczył na rezygnację Bagińskiej. "Przeliczył się, postawiła twardo na na obronę własnego interesu. Kosztem autorytetu Trybunału. Bagińska wygrała wojnę nerwów, bo wiedziała, że prezydent nie może odmówić zaprzysiężenia sedziego. Wiedziała też, ze murem stać będzie za nią jej protektor - Samoobrona" - czytamy w komentarzu.
"Gazeta Wyborcza"/łut/dabr
Źródło:IAR


























































