REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Libor do likwidacji. Co w zamian?

2012-07-20 07:06
publikacja
2012-07-20 07:06

Komisja Europejska zaproponuje w najbliższą środę, 25 lipca, sankcje karne za manipulowanie wskaźnikami rynkowymi, takimi jak Libor czy Euribor. W KE trwają też prace na planami reform metod ustalania i kontrolowania stóp wymiany.

Skoro wskaźniki te wpływają na kredyty zwykłych ludzi, to są dobrem publicznym i muszą cieszyć się zaufaniem - twierdzi Bruksela.

Jest to reakcja na afery z manipulowaniem Liborem. W czwartek "Financial Times" napisał w kontekście prowadzonego przez brytyjski nadzór bankowy śledztwa w sprawie manipulacji, których dopuścili się maklerzy banku Barclays, że na celowniku regulatorów są też cztery wielkie banki europejskie: Credit Agricole, HSBC, Deutsche Bank i Societe Generale. KE nie komentuje doniesień gazety, ale przypomina, że od ubiegłego roku prowadzi własne dochodzenia w sprawie możliwych manipulacji stopami procentowymi uwzględnianymi przy wyliczaniu wskaźników Euriboru (do pożyczek w euro), a także Liboru i japońskiego Tiboru.

"Autoregulacje nie działają; potrzebujemy więcej nadzoru, bo straciliśmy zaufanie (do tych wskaźników)" - powiedział w czwartek rzecznik komisarza UE ds. wewnętrznych Michela Barniera, Stefaan De Rynck.

Wakacje na giełdzie

Komentuje Piotr Lonczak, analityk obszaru Inwestowanie Bankier.pl
Piotr Lonczak

Kolejne stopy do regulowania

Regulowanie stóp procentowych przez banki centralne sprowadziło na europejskie gospodarki dzisiejszy kryzys. Teraz Komisja Europejska planuje uregulować stopy procentowe na rynku międzybankowym. Takie rozwiązanie jest jedynie powielaniem błędów leżących u podstaw obecnych kłopotów.

Kształtowanie cen na rynkach finansowych jest dokonywane przez olbrzymią liczbę podmiotów. Tymczasem w przypadku stóp procentowych na rynku międzybankowym liczba banków nie przekracza kilkunastu największych podmiotów. Manipulowanie stopami procentowymi będzie zdecydowanie trudniejsze, kiedy o danej cenie będzie decydowała większa liczba banków niż obecnie.

Zatem receptą na skandal wokół Liboru nie jest zwiększenie zakresu centralnego planowania, lecz dopuszczenie większej liczby banków do kształtowania stóp procentowych, czyli po prostu więcej rynku.

Dlatego już w najbliższą środę KE zaproponuje poprawki do unijnych przepisów, stanowiące, że manipulowanie wskaźnikami rynkowymi, takimi jak Libor czy Euribor, podlegać będzie sankcjom karnym. KE zaproponuje poprawki do rozporządzenia dotyczącego nadużyć na rynkach finansowych oraz poprawki do zaproponowanej rok temu dyrektywy o sankcjach za nadużycia rynkowe.

"Musimy zapewnić, że manipulacje wskaźnikami referencyjnymi będą karane sankcjami (na mocy) prawa karnego w każdym kraju" - powiedział De Rynck. KE ma nadzieję, że oba akty legislacyjne zostaną uzgodnione do końca roku i wejdą w życie w 2014 roku.

Ale to nie wszytko. KE pracuje też na poprawą systemu ustalania i regulowania tych wskaźników i tym jak są one skonstruowane. "Te wskaźniki są dobrem publicznym; są traktowane z zaufaniem i wykorzystywane przez aktorów rynku. Ale to zaufanie zostało nadużyte, tym co obserwujemy w ostatnim czasie. Trzeba poprawić metody ustalania i nadzorowania tych wskaźników" - powiedział. Nie wiadomo, kiedy KE przedstawi propozycje w tej sprawie. De Rynck zastrzega, że to praca zarówno dla UE jak i G20, bo wskaźniki te mają zasięg światowy.

Libor (London Interbank Offered Rate), honorowana przez najważniejsze londyńskie instytucje finansowe, a także będąca jej odpowiednikiem w głównych bankach strefy euro stopa Euribor (Euro Interbank Offered Rate) to dwie najważniejsze stopy kredytu na globalnych rynkach finansowych. Mają one bezpośredni wpływ na wycenę transakcji i finansowe rozliczenia między bankami i innymi instytucjami. Od ich wysokości uzależnione jest też oprocentowanie kredytów udzielanych przez banki klientom, w tym pożyczek hipotecznych.

Euribor określa, po ile banki pożyczają sobie nawzajem euro. Wskaźnik jest obliczany przez organizację EURIBOR-EBF na podstawie średniej dostarczanej przez 43 banki. W październiku KE rozpoczęła śledztwo w sprawie domniemanej zmowy między bankami, by zawyżać stawkę.

"Prowadzimy kilka dochodzeń w sprawie możliwych karteli na rynku pochodnych produktów finansowych, a dokładnie w sprawie stóp procentowych związanych z takimi wskaźnikami jak Libor, Euribor czy Tibor" - powiedział w czwartek rzecznik komisarza UE ds. konkurencji Joaquina Almunii, Antoine Colombani. KE nie informuje, kiedy zakończy dochodzenia, ale zapewnia, że "Almunia traktuje te sprawy priorytetowo".(PAP)

icz/ fit/ ap/

Źródło:PAP Biznes
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Firma BPO wygrała ze skarbówką 227 spraw. Ale jej dwie spółki upadły, a ponad tysiąc osób straciło pracę
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (12)

dodaj komentarz
patina
Światek finansowy to i tak Ci sami ludzie, nie sądzę, żeby jakieś kary faktycznie cokolwiek zmieniły... to wszystko pro forma, aby pokazać, że coś się zmienia, ale w rzeczywistości nadal będzie, jak było...
markust71
W ustalaniu stawki EURIBOR uczestniczą 43 banki. W polskim WIBOR'ze ledwie kilkanaście. Nie dziwi więc fakt, że przy współudziale KNF, polityków i środków masowego przekazu rozdmuchano nagonkę na kredyty walutowe, których stopy referencyjne nie są ustalane przez rodzimy kartel. Kto ma kredyt w walucie, a brał go z głową widzi,W ustalaniu stawki EURIBOR uczestniczą 43 banki. W polskim WIBOR'ze ledwie kilkanaście. Nie dziwi więc fakt, że przy współudziale KNF, polityków i środków masowego przekazu rozdmuchano nagonkę na kredyty walutowe, których stopy referencyjne nie są ustalane przez rodzimy kartel. Kto ma kredyt w walucie, a brał go z głową widzi, że nawet przy najwyższych wzrostach kursów wielkość raty zrównała się ledwie z tą, którą miałby płacić pożyczając pieniądze w złotówkach, ale nawet w tych wyższych ratach przede wszystkim spłaca kapitał, a nie odsetki, jak to ma miejsce przy pożyczaniu złotego. Obecnie praktycznie 100% udzielanych w Polsce kredytów to kredyty w PLN, a stawkę referencyjną ustalają sobie same dla siebie działające w Polsce banki. Trudno sobie wyobrazić, że ta zgraja złodziei nie skorzysta z okazji, żeby zupełnie bezkarnie ustalić koszt pieniądza na dowolnym poziomie, kiedy same zobowiązane są do zawierania transakcji przy tej stopie zaledwie przez kilkanaście minut po fixing'u, a kredytobiorcy związani są tak ustalonym WIBOR'em najczęściej przez co najmniej trzy miesiące... Czysty zysk...
Stawki referencyjne powinny być ustalane poza bankami wtedy i one musiałby między sobą konkurować i negocjować warunki, żeby na transakcjach z podmiotami z rynku pozabankowego nie tracić. Obecnie bank zarabia zawsze, a to już patologia.
~Exploder
Jak nie w głowę, to w łeb... Co z tego, że "dobrze" wzięli kredyt walutowy, skoro wartość zabezpieczenia spadła, a kwota kredytu w przeliczeniu na złote wzrosła. czyli tak czy inaczej ryzyko wzrosło. Jeśli ktoś spłaca w walucie i ma do niej dostęp bez pośrednictwa złotego, to rzeczywiście -- wychodzi na tym lepiej niż na Jak nie w głowę, to w łeb... Co z tego, że "dobrze" wzięli kredyt walutowy, skoro wartość zabezpieczenia spadła, a kwota kredytu w przeliczeniu na złote wzrosła. czyli tak czy inaczej ryzyko wzrosło. Jeśli ktoś spłaca w walucie i ma do niej dostęp bez pośrednictwa złotego, to rzeczywiście -- wychodzi na tym lepiej niż na kredycie złotowym. Ale jeśli nie, to ma problem. I to duży.
markust71 odpowiada ~Exploder
Mieszasz pojęcia. Spadek wartości zabezpieczenia to problem banku, a nie spłacającego. Przyjmuję, że bank, jako podmiot świadomy i dobrze poinformowany (w przeciwieństwie do bezbronnego kredytobiorcy, którego rzetelne informowanie zupełnie nie leży w interesie banku) wkalkulował to ryzyko w koszt kredytu przedstawiony klientowi w Mieszasz pojęcia. Spadek wartości zabezpieczenia to problem banku, a nie spłacającego. Przyjmuję, że bank, jako podmiot świadomy i dobrze poinformowany (w przeciwieństwie do bezbronnego kredytobiorcy, którego rzetelne informowanie zupełnie nie leży w interesie banku) wkalkulował to ryzyko w koszt kredytu przedstawiony klientowi w chwili zawierania umowy. Naturalnie "bezbronność" klienta polega na tym, że bank mógł mieć gdzieś kalkulowanie ryzyka, bo zapewne zawarł w umowie zapis, że może żądać w takim przypadku dodatkowych zabezpieczeń. Zonk polega na tym, że jak ma głowę na karku, to nie będzie za bardzo na to naciskał, przynajmniej dopóki kredyt jest spłacany, bo jego wypowiedzenie przed czasem pokryje jego należności jedynie w części, a pozostałość pozostanie często bez żadnego zabezpieczenia. Tylko komornicy się na tym na chapią. W banku ani spłaconego kapitału, ani odsetek...
Osoby spłacające w złotówkach (czyli nie zarabiające w walucie) kredyty walutowe nadal wychodzą na tym lepiej niż biedni "złotówkowcy", tylko banki na tym zarabiają mniej. Spłacam obecnie kredyt w CHF na 0,9% rocznie i w EUR na 3,59% p.a. i żal mi tych, którzy pożyczają PLN na 9% i więcej...
Nie ufaj propagandzie, zgaś telewizor i lepiej coś sam policz...
~Exploder odpowiada markust71
Ależ, ależ... spadek wartości zabezpieczenia to przede problem kredytobiorcy i to właśnie dlatego, że bank ryzyko ma już w cenie kredytu i warunkach umowy. Gdy ryzyko rośnie, to bank zwiększa koszt kredytu (zabezpieczenie) Kredytobiorca w PL nie może on po prostu oddać kluczy bankowi i uwolnić się od długu gdy przekracza on wartość Ależ, ależ... spadek wartości zabezpieczenia to przede problem kredytobiorcy i to właśnie dlatego, że bank ryzyko ma już w cenie kredytu i warunkach umowy. Gdy ryzyko rośnie, to bank zwiększa koszt kredytu (zabezpieczenie) Kredytobiorca w PL nie może on po prostu oddać kluczy bankowi i uwolnić się od długu gdy przekracza on wartość nieruchomości, lecz odpowiada za zobowiązanie całym majątkiem. Masz rację co do tego, że w ogromniej większości wypadków jest to skuteczny straszak, a nie realny scenariusz, bo bank woli pewną kasę niż niepewną windykację. Co do kosztów kredytu -- to że Ty masz lepiej nie znaczy, że jest to regułą. Być może udało Ci się trafić z kredytem przy CHF za 2,07i 0,9%, ale, licząc w złotówkach, masz do spłaty ponad 50% więcej do spłacenia (chyba że szybko spłaciłeś już kapitał) licząc według aktualnego kursu. W poszczególnych przypadkach to może być mniej niż w złotówkach. Na pewno jest to jednak większe ryzyko.
~magmac odpowiada ~Exploder
Wszystko się zgadza, tyle że mnie jako kredytobiorcę interesuje bardziej wysokość raty niż całkowitego zadłużenia (bo gdybym miał pieniądze na spłatę to nie brałbym kredytu), a w tym wypadku waluty wypadają zdecydowanie lepiej niż złoty. Czas spłaty zobowiązania jest taki sam dla obu przypadków, więc suma sumarum spłacając kredyt Wszystko się zgadza, tyle że mnie jako kredytobiorcę interesuje bardziej wysokość raty niż całkowitego zadłużenia (bo gdybym miał pieniądze na spłatę to nie brałbym kredytu), a w tym wypadku waluty wypadają zdecydowanie lepiej niż złoty. Czas spłaty zobowiązania jest taki sam dla obu przypadków, więc suma sumarum spłacając kredyt walutowy wychodzę na tym lepiej, tyle że biorę na siebie wyższe ryzyko w momencie przerwania spłaty kredytu (ale od sytuacji losowych można się ubezpieczyć).
~bob odpowiada ~magmac
jak była kiedyś na franku
markust71 odpowiada ~Exploder
Sądzę, że rozumujemy podobnie, choć troszkę odbiegliśmy od tematu artykułu :)
Ponadto nie opłaca mi się spłacać wcześniej tak tanio pożyczonych pieniędzy ;)
Pozdrawiam
~Exploder odpowiada ~magmac
Bierzesz na siebie ryzyko nie w momencie zaprzestania spłaty, lecz w chwili jej rozpoczęcia :) I to podwójne: stóp procentowych i walutowe. Słowem: jeśli masz szczęście, to rzeczywiście zapłacisz dużo mniej niż w przypadku kredytu w PLN. Ale szczęście nie trwa długo, w przeciwieństwie to spłaty kredytu :) Można powiedzieć tak: różnica Bierzesz na siebie ryzyko nie w momencie zaprzestania spłaty, lecz w chwili jej rozpoczęcia :) I to podwójne: stóp procentowych i walutowe. Słowem: jeśli masz szczęście, to rzeczywiście zapłacisz dużo mniej niż w przypadku kredytu w PLN. Ale szczęście nie trwa długo, w przeciwieństwie to spłaty kredytu :) Można powiedzieć tak: różnica kosztu kredytu w PLN i w walucie to tak naprawdę koszt ubezpieczenia od ryzyka walutowego (plus haracz dla polskiego kartelu bankowego ;) ) Możesz się "ubezpieczyć" samodzielnie na foreksie, ale czy będzie to, w ogólnym rozrachunku, taniej? ;)
~ala3
Absolutnie uważam, że zarządy banków które dokonywały oszustw powinny być ukarani więzieniem. Przecież oszuści są w dzisiejszych kodeksach karani bezwzględnym więzieniem i należy tych oszustów po prostu posadzić!!!!

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki